Radny Józef Urbańczyk mówi, że już ponad miesiąc temu na prośbę właściciela Quick Parku zgłaszał Straży Miejskiej w Oławie problem z zalegającym na parkingu przy galerii nieużywanym samochodem.
- Od miesięcy stoi tam czarny mercedes na francuskich numerach - mówi radny. - Zgłaszałem to Straży Miejskiej, ale od tygodni nic z tym nie zrobili. Może gdy nagłośnimy sprawę i gazeta to ruszy, to ktoś coś w końcu z tym zrobi?
Okazuje się, że to nie takie proste, jak by się mogło wydawać. Paweł Gardyjan ze Straży Miejskiej w Oławie mówi, że temat jest im znany i już jakiś czas temu podjęli próbę ustalenia właściciela samochodu, ale do tej pory to się to nie udało. Samochód jest bowiem na francuskich numerach rejestracyjnych, więc nie ma go w polskim systemie Centrum Ewidencji Pojazdów i Kierowców. Straż Miejska nie ma natomiast dostępu do informacji o właścicielach samochodów poza granicami naszego kraju, więc... jest problem z ustaleniem tego, do kogo należy auto, a co się z tym wiąże, komu zlecić usunięcie pojazdu.
To nie oznacza, że strażnicy odpuścili temat. Przeciwnie. Gardyjan zapewnia, że cały czas monitorują sprawę i jeżeli tylko uda się ustalić właściciela pojazdu, otrzyma on polecenie usunięcia samochodu.
Z drugiej strony samochód nie stoi na drodze publicznej, w strefie zamieszkania, czy strefie ruchu i nie zagraża bezpieczeństwu, więc nie podlega zapisom art. 50 Ustawy o ruchu drogowym, które pozwoliłyby strażnikom czy policjantom usunąć pojazd, więc... sprawa komplikuje się jeszcze bardziej.
Owszem, w sytuacjach, gdy nie można ustalić właściciela albo okazuje się, że ten nie żyje, porzucone auto można by odholować na parking strzeżony, wyznaczony przez samorząd. W mieście Oława takiego parkingu jednak nie ma. Gardyjan, mówi że w minionym roku rozmawiali z wiceburmistrzem o potrzebie utworzenia takiego miejsca, ale decyzja w tej sprawie jeszcze nie zapadła.
W tym miejscu warto może zwrócić uwagę, że za holowanie i przytrzymywanie takiego samochodu, a jeżeli właściciel się nie znajdzie, to także za jego utylizację, ostatecznie będzie musiał zapłacić samorząd. Czyli wszyscy mieszkańcy.
*
Tymczasem pani Beata twierdzi, że wraki i porzucone samochody z terenu miasta są zwożone na parking miejski za szkołą podstawową nr 2.
- Już kilka razy widziałam, jak przywozili tam samochód na lawecie, ostatnio kilka minut temu - mówiła nam 14 maja i na potwierdzenie wysłała zdjęcie. - Ten parking to nie jest dobre miejsce na takie samochody, bo jest nieogrodzony i znajduje się w pobliżu szkoły, co może stwarzać zagrożenie dla dzieci, a te są różne, mają różne pomysły i nie ma gwarancji, że któreś nie wejdzie do takiego wraku i nie zrobi sobie krzywdy.



Paweł Gardyjan kategorycznie zaprzecza, aby wraki czy zalegające samochody z terenu miasta były odholowywane na wspomniany parking na polecenie Staży Miejskiej. Nie wyklucza jednak, że ktoś mógł zostawić na tym parkingu samochód np. rozbity w wyniku wypadku czy kolizji, gdyż jest to parking publiczny i każdy ma możliwość z niego korzystać.
Pytany o to, czy wcześniej otrzymywali podobne sygnały mówi, że nie i dodaje, że w większości zgłoszeń o porzuconych pojazdach udaje im się odnaleźć właścicieli i skłonić ich do usunięcia aut zajmujących miejsca postojowe.







Napisz komentarz
Komentarze