RUNDA 1
FCC Wrocław 0,5:5,5 MGLKSz Parnas Oława
Wojciech Ilecki 0,5:0,5 Andrzej Zeissel
Tomasz Buchała 0:1 Szczepan Wilgosz
Marcin Antczak 0:1 Grzegorz Marek
Tomasz Musiała 0:1 Konrad Krygiel
Łukasz Kudera 0:1 Paweł Kossowski
Monika Pieniak 0:1 Marta Krzyżosiak
Pierwszy mecz wygląda na rozgrzewkowy, jeśli spojrzeć tylko na końcowy wynik, ale kto śledził partie na żywo, ten wie, że nie wszystko było od początku pod kontrolą. W grze środkowej nie zanosiło się jeszcze na tak wysoką wygraną.
Pawkos nie wszedł najlepiej w mecz. Szukając aktywności, zgubił jakość, ale nie przeszkodziło mu to w postawieniu na swoim. Dzięki aktywności skoczka i dobrej grze w końcówce zdołał wykończyć przeciwnika.
Kondziu musiał wygrać swoją partię właściwie dwa razy. Po wypuszczeniu początkowej przewagi zrobiło się nerwowo, ale przeciwnik ułatwił zadanie, zużywając cały czas przed końcem partii. Reszta drużyny dowiozła swoje pozycje i rozpoczęliśmy turniej wysokim zwycięstwem.
RUNDA 2
MGLKSz Parnas Oława 3,5:2,5 Klub Sportowo-Turystyczny Hrabstwa Kłodzkiego
Andrzej Zeissel 0,5:0,5 Andrzej Maciejewski
Szczepan Wilgosz 1:0 Dariusz Gromczak
Grzegorz Marek 0:1 Stanisław Osiecki
Konrad Krygiel 0,5:0,5 Roman Pyka
Jan Wilgosz 0,5:0,5 Janusz Górecki
Marta Krzyżosiak 1:0 Dominika Tust-Kopeć
W drugim meczu graliśmy z drużyną, z którą wcześniej nie mieliśmy okazji się mierzyć, więc nie do końca wiedzieliśmy, czego się spodziewać. Reprezentanci Hrabstwa Kłodzkiego postawili nam bardzo poważne pytania.
Zaczęło się od suszenia u Andrzeja, Kondzia i Johnny’ego. W przypadku tego ostatniego remis został chyba zaproponowany przez przeciwnika z dużego szacunku, bo końcówka wyglądała już bardzo źle.
Bardzo ważne punkty dołożyli Marta i Szczepi. Grzesiu niestety musiał uznać wyższość rywala. W pozycji z nierównym materiałem pogubił się i później bardzo trudno było już ją utrzymać. Ostatecznie wygrywamy minimalnie, ale bardzo cennie.
RUNDA 3
UKS Twierdza Kłodzko 0,5:5,5 MGLKSz Parnas Oława
Natan Sypień 0,5:0,5 Andrzej Zeissel
Dariusz Kołodziej 0:1 Szczepan Wilgosz
Gabriel Lechman 0:1 Grzegorz Marek
Hubert Jarosz 0:1 Paweł Kossowski
Adrian Curyło 0:1 Jan Wilgosz
Aleksandra Junak 0:1 Marta Krzyżosiak
Klasyczny mecz w stylu low taper fade w warsztacie fryzur Parnas Oława. Wahadła zaczęły chodzić od samego początku. Johnny i Pawkos szybko wygrali swoje pojedynki, zostawiając młodszym kolegom wystylizowanie góry.
Ci jednak zdecydowali się na fryzurę typu bald fade, goląc górę prawie do samego zera. Wynik mówi sam za siebie. Wygrywamy kolejny mecz 5,5:0,5.
RUNDA 4
GLKS Goniec Żarów 2,5:3,5 MGLKSz Parnas Oława
Kamil Nowak 0,5:0,5 Andrzej Zeissel
Oleg Achinovich 0:1 Szczepan Wilgosz
Damian Daniel 1:0 Grzegorz Marek
Łukasz Reichel 0,5:0,5 Konrad Krygiel
Marek Szmyd 0,5:0,5 Paweł Kossowski
Hanna Rychlik 0:1 Marta Krzyżosiak
Najważniejsze i najbardziej emocjonujące spotkanie turnieju, które decydowało o naszym awansie, odbyło się następnego dnia rano. Weszliśmy w nie zmotywowani, przygotowani i z dużą świeżością. Każdy miał swój plan do zrealizowania i wiedział, co ma robić.
Zagrało to fantastycznie. Po raz kolejny zaczęliśmy od suszenia niepewności na dole oraz u naszej głównej suszarki, Andrzeja. Znowu Szczepi musiał wziąć mecz na swoje barki i poprowadzić nas do zwycięstwa.
W pewnym momencie w meczu stał remis, a na placu boju została Marta z niejasną pozycją. Wierzyliśmy jednak, że jeśli przeciwniczka przedobrzy i zacznie grać zbyt mocno na wygraną, sytuacja może obrócić się na naszą stronę.
Tak właśnie się stało. Marta zachowała zimną krew i w ciężko figurowej końcówce wykorzystała słabość króla czarnych. Wygrywamy mecz 3,5:2,5 i zapewniamy sobie awans do II ligi. Robota nie była jednak jeszcze wykonana do końca.
RUNDA 5
MGLKSz Parnas Oława 4:2 UKS GIECEK Radków
Andrzej Zeissel 1:0 Robert Tustanowski
Szczepan Wilgosz 0,5:0,5 Mateusz Tustanowski
Grzegorz Marek 0,5:0,5 Sławomir Machlowski
Paweł Kossowski 1:0 Marek Kruczyński
Jan Wilgosz 0,5:0,5 Dawid Szuber
Marta Krzyżosiak 0,5:0,5 Aneta Korościel-Sołtysiak
Ostatni mecz był zwieńczeniem naszej dominacji podczas tego turnieju. Chociaż mierzyliśmy się z trudnym rywalem, byliśmy świadomi swojej formy i umiejętności.
Ten mecz miał jednak innych liderów. Tak jest w Parnasie. Kiedy widzimy, że kolega z lewej albo prawej strony nie ma łatwej pozycji, wrzucamy wyższe obroty i bierzemy odpowiedzialność na własne barki.
Tak zrobili Pawkos i Andrzej. Widząc, że tym razem Szczepi nie ma najlepszej pozycji, wzięli mecz na siebie i poprowadzili nas do zwycięstwa. Reszta drużyny taktycznie powrzucała remisy w odpowiednich momentach i wygrywamy ostatni mecz 4:2, decydujący o pierwszym miejscu.
PODSUMOWANIE
To był znakomity turniej w wykonaniu całej drużyny.
Szczepi pokazał świetną formę w roli głównego punktującego. W najważniejszych momentach brał odpowiedzialność na siebie i regularnie dokładał punkty, które prowadziły nas do kolejnych zwycięstw.
Marta była niezastąpiona wtedy, gdy robiło się naprawdę gorąco. Jej partia w meczu z Gońcem Żarów była jednym z kluczowych momentów całego turnieju. Zachowała spokój, wykorzystała swoją szansę i dała drużynie zwycięstwo, które zapewniło awans.
Andrzej po raz kolejny pokazał ogromną siłę pierwszej deski. Stabilność, doświadczenie i odporność na presję na najtrudniejszej szachownicy były dla drużyny bardzo ważnym fundamentem.
Grzesiu, mimo ciężkich rywali, dawał z siebie wszystko. Każdy jednak wie, że przejście z dolnego fade’u na górę to najtrudniejsza część każdej fryzury, więc i tutaj trzeba było trochę powalczyć o odpowiednie przejście.
No i oczywiście nasze parnasowe MSN, czyli Pawkos, Johnny i Kondziu. Jak Messi, Neymar i Suárez w najlepszych czasach, każdy miał swoją rolę, każdy dokładał coś innego, ale razem tworzyli trio, na którym można było polegać. Była aktywność, była walka, było wykańczanie pozycji i były bardzo ważne punkty dokładane wtedy, kiedy drużyna najbardziej ich potrzebowała.
Kończymy turniej z bilansem pięciu zwycięstw w pięciu meczach, awansem do II ligi i pierwszym miejscem.
Dziękujemy wszystkim rywalom za walkę przy szachownicach. Naszej drużynie gratulujemy charakteru, koncentracji i świetnej wspólnej roboty od pierwszej do ostatniej rundy.





Napisz komentarz
Komentarze