Drugą z nich prezentuje Marta Skalik:
- Bywają spotkania, które zostają z nami na długo, zostawiając trwały ślad. Bywają także rozmowy, które trwają zaledwie kilkanaście minut, a mimo to potrafią odmienić bieg kolejnych miesięcy. W chwili, gdy się kończą, nie mamy jeszcze pojęcia, że właśnie wydarzyło się coś ważnego.
Tak właśnie poznałam Katarzynę Wawrzak.
Poznałyśmy się przez telefon, kiedy zadzwoniła do mnie w sprawie Festiwalu Twórczości Sąsiedzkiej FEST ŁADNE, który organizujemy razem z moim mężem Bartkiem. Tamta rozmowa trwała zaledwie kilkanaście minut, a jednak do dziś mam wrażenie, że stała się początkiem czegoś znacznie większego. Czasem jeden człowiek, nawet nieznajomy, zupełnie nieświadomie potrafi obudzić w drugim odwagę do działania. Myślę, że Kasia do dziś nie wie, jak wiele zawdzięczam tamtemu telefonowi.
Kasia maluje od dziecka. Miłość do sztuki wyniosła z rodzinnego domu, gdzie twórczość była czymś naturalnym - przekazywanym z pokolenia na pokolenie niczym najpiękniejsze rodzinne dziedzictwo. Dziś malarstwo jest dla niej nie tylko sposobem wyrażania emocji, ale przede wszystkim sposobem patrzenia na świat.
Jej obrazy rodzą się gdzieś pomiędzy rzeczywistością a wyobraźnią. Inspirowane naturą i tym, co trudno ubrać w słowa, nie próbują opowiadać wszystkiego. Zostawiają przestrzeń na ciszę, na własne emocje i własne interpretacje. Być może właśnie dlatego najbliższe są jej czerń, biel i ciepłe odcienie beżu. W świecie pełnym nadmiaru wybiera prostotę. A ta, paradoksalnie, potrafi poruszyć najmocniej.
Do dziś pamiętam chwilę, kiedy po raz pierwszy stanęłam przed obrazami Kasi. Były jak opowieści zapisane nie słowami, lecz światłem, fakturą i najdrobniejszym detalem. Nie potrafiłam od nich odejść. Każde kolejne spojrzenie odsłaniało coś nowego i uświadamiało mi, ile cierpliwości, uważności i czułości musiało zostać w nich zamknięte. Patrząc na nie, wyobrażałam sobie długie godziny spędzone przy sztaludze. Godziny, których nie widać, a które zostają w obrazie na zawsze.
Myślę, że dla Kasi sztuka nie kończy się na płótnie. Przenika wszystko, czego się podejmuje. Raz zamyka emocje w obrazie, innym razem w kilku subtelnych liniach tatuażu tworzonych metodą fine line pod marką INKARIA. A kiedy siada z dziećmi do rysunku, nie uczy ich jedynie prowadzić ołówka. Uczy patrzeć, bo przecież właśnie od uważnego patrzenia zaczyna się każda twórczość.
Już 11 lipca będziecie mogli poznać Kasię osobiście, porozmawiać z nią i zobaczyć świat widziany jej oczami podczas "Wieczoru ze Sztuką". Mam przeczucie, że (podobnie jak ja) zatrzymacie się przy jej obrazach na dłużej.
Do zobaczenia 11 lipca 2026 o godz. 17.00 w Jankowicach k. Oławy!


Napisz komentarz
Komentarze