Dystans 600 metrów – który w nowoczesnym powiecie powinien być kwestią kilku chwil jazdy – stał się granicą między cywilizacją a zapomnianą krainą błota, kraterów i urzędniczego milczenia. Choć pod petycjami podpisało się ponad 260 zdeterminowanych osób, lokalne władze i zarządcy dróg od lat unikają bezpośredniego dialogu ze społecznością.

Dzieci na marginesie, auta w warsztatach
Dla blisko setki rodzin mieszkających przy ul. Przylesie (droga powiatowa nr 1929D) każdy wyjazd z domu to próba nerwów i sprawdzian dla zawieszenia pojazdów. Przy ogromnym natężeniu ruchu – wywołanym nie tylko przez autoryzowany ruch lokalny, ale i ciężki sprzęt – droga ulega ciągłej, drastycznej degradacji.
Cena tego stanu rzeczy jest wysoka, a płacą ją przede wszystkim najmłodsi. Pozbawione chodnika czy bezpiecznego pobocza dzieci w drodze do szkół i na przystanki autobusowe codziennie pokonują ten 600-metrowy odcinkowy tor przeszkód. Efekt? Przemoczone ubrania, buty tonące w grząskim błocie i ciągłe nawroty chorób wynikające z przebywania w wilgoci. To brutalna rzeczywistość wykluczenia komunikacyjnego w miejscu, które powinno być wizytówką prężnie rozwijającej się części gminy Jelcz-Laskowice.
"Każde opady deszczu zamieniają nasze osiedle w odciętą od świata wyspę. Dzieci dochodzą do autobusu szkolnego brudne i przemoczone. Płacimy tu podatki, a czujemy się, jakbyśmy mieszkali w zapomnianej krainie, do której nikt z urzędu nie chce nawet przyjechać na wizję lokalną" - grzmią zdesperowani mieszkańcy.
Ponad 260 podpisów i urzędnicze uniki
To nie jest spór grupy malkontentów. Pod petycjami żądającymi pilnej budowy cywilizowanej nawierzchni zebrano ponad 260 podpisów obywateli. Taki głos społeczny w każdym dojrzałym samorządzie wywołałby natychmiastowe okrągłe stoły. Tymczasem Starostwo Powiatowe w Oławie oraz Powiatowy Zarząd Drogowy (PZD) obrały taktykę unikania bezpośredniego kontaktu.
Zamiast rozmów z ludźmi, urzędnicy ślą zdawkowe pisma. PZD co roku powtarza tę samą procedurę: doraźne i nieskuteczne wysypywanie dziur tłuczniem, które znika przy pierwszym ulewnym deszczu. Z kolei na ponaglenia i dokumentację fotograficzną przesyłaną przez mieszkańców w kolejnych latach, urząd reaguje głuchą ciszą.
Paraliż decyzyjny sięga absurdu:
- Rada Powiatu w Oławie już w czerwcu 2021 r. (Uchwała nr XXXII/207/2021) oficjalnie uznała petycję mieszkańców za w pełni uzasadnioną.
- PZD w Oławie wydał opinię, że droga nie spełnia kryteriów drogi powiatowej i chętnie oddałby ją gminie.
Zarząd Powiatu od lat nie podejmuje jednak żadnych kroków finansowych, aby uchwałę własnej Rady wcielić w życie, tłumacząc się brakiem budżetu.
Szansa na przełom. Czy Burmistrz połączy siły ze Starostwem?
Mieszkańcy mają dość bycia piłeczką odbijaną między instytucjami. Zamiast urzędniczej spychologii domagają się realnego partnerstwa. Oczy społeczności Miłoszyc zwracają się obecnie w stronę Burmistrza Miasta i Gminy Jelcz-Laskowice.
Włodarz gminy wielokrotnie udowadniał, że potrafi skutecznie realizować i przejmować inicjatywę w zakresie infrastruktury drogowej, zmieniając oblicze wielu miejscowości w regionie. Mieszkańcy osiedla Przylesie wierzą, że to właśnie Burmistrz może przełamać dotychczasowy klincz i usiąść do rozmów ze Starostwem Powiatowym w Oławie.
Wyjście z pata jest możliwe – wystarczy wola polityczna i zawarcie interdyscyplinarnego porozumienia (np. współfinansowania budowy przez Gminę i Powiat). Dystans 600 metrów to dla budżetów połączonych samorządów niewielkie wyzwanie, a dla ponad 260 mieszkańców – przepustka do bezpiecznego i godnego życia.
Czy sprawa ul. Przylesie wreszcie znajdzie swój finał w planie inwestycyjnym na nadchodzący rok? Mieszkańcy zapowiadają, że nie ustąpią, dopóki na ich ulicy nie pojawi się pierwszy walec drogowy.
W imieniu grupy mieszkańców
Ernest Kaczmarek
Miłoszyce







Napisz komentarz
Komentarze