W swojej wypowiedzi skupił się na fundamentalnej potrzebie zatrzymania na miejscu rodzimego kapitału - zarówno ludzkiego, jak i gospodarczego. Zauważył, że choć z radością obserwuje rozwój Wałbrzyskiej Strefy Ekonomicznej widzi też, że samorząd potrafi tworzyć "potężne pakiety preferencji dla zagranicznych koncernów", w tym ulgi w podatkach, przy czym - w jego opinii - zupełnie zapomina o miejscowych twórcach.
- Z jednej strony mamy młodych ludzi, którzy po studiach we Wrocławiu wracają z nowoczesnymi pomysłami na biznes. Ponieważ koszty startu na wolnym rynku są ogromne, gmina mogłaby zaoferować im dodatkowe wsparcie, co powstrzyma ich przed ucieczką do Wrocławia - przekonywał Kaliciak, dodając, że dzięki temu miasto przestałoby być jedynie sypialnią, a stałoby się miejscem rozwoju nowoczesnych działalności, zasilającym budżet z lokalnych podatków. Z drugiej strony upomniał się o rolników z okolicznych sołectw. Wskazywał, że polska produkcja staje się nieopłacalna przez monopol wielkich marketów zaniżających ceny skupu oraz napływ taniej żywności z zagranicy, w tym z Ukrainy i krajów Mercosur. - Mieszkańcy chcą alternatywy - chcą kupować zdrowo i lokalnie. Musimy zacząć wspierać to, co nasze - apelował.
Aby przejść od słów do czynów, mieszkaniec złożył cztery formalne wnioski, argumentując, że do ich realizacji potrzeba głównie dobrej woli i organizacji, a nie wielkich nakładów finansowych. Pierwszym postulatem było powołanie gminnego inkubatora przedsiębiorczości, oferującego doradztwo i tanie przestrzenie biurowo-warsztatowe dla start-upów. Po drugie, zaproponował wyznaczenie bezpłatnych i niewymagających formalnych zgłoszeń stref bezpośredniej sprzedaży. Jako lokalizacje pilotażowe wskazał teren z parkingiem przy stadionie w Miłoszycach oraz miejskie targowisko, gdzie "priorytet powinni mieć lokalni twórcy i producenci, włącznie z działkowcami". Trzeci wniosek dotyczył uporządkowania informacji w sieci poprzez stworzenie na oficjalnej stronie urzędu centralnego katalogu z ofertą rodzimych produktów. Ostatni, doraźny apel, dotyczył poprawy komfortu podróżnych poprzez ustawienie tymczasowych toalet typu "Toi Toi" przy stacjach kolejowych w Jelczu-Laskowicach i Miłoszycach, do czasu remontu samych dworców.
Na koniec swojego wystąpienia przedstawiciel Nowej Nadziei skierował do władz pytania o dostępność wolnych lokali komunalnych na start-upy oraz gotowość rady do utworzenia strefy handlu w Miłoszycach i internetowego katalogu produktów lokalnych, który miałby być dostępny na stronie internetowej gminy. Przemówienie spuentował wezwaniem: - Zamiast budować wyłącznie potęgę obcego kapitału, zainwestujmy w młodych mieszkańców, polskie rolnictwo, rękodzieło i producentów lokalnych. To jedyna droga, by gmina Jelcz-Laskowice była silną, zdrową i niezależną.
Przewodniczący Rady Miejskiej, Jacek Załubski, podziękował Grzegorzowi Kaliciakowi za zaangażowanie. Zwrócił uwagę na to, że zebrał on odpowiednią liczbę podpisów, aby wziąć udział w debacie.
- Te tematy są pewnymi wnioskami na przyszłość, które może pan zgłaszać także poza tą sesją, pisemnie. Doceniam włożony trud w to wystąpienie - podkreślił przewodniczący.
Głos zabrał również burmistrz Piotr Stajszczyk. Przyznał, że chociaż poruszone kwestie nie dotyczyły bezpośrednio samego raportu o stanie gminy za ubiegły rok, to "każde uwagi są cenne". Odpowiadając na zarzut o faworyzowanie wielkiego przemysłu w postaci zwolnień z podatków, burmistrz zaznaczył: - Te same ulgi dotyczą wszystkich - nie tylko dużych inwestorów, ale każdego mieszkańca, który będzie chciał zainwestować w gminie. W kwestii wsparcia dla rolników włodarz przypomniał, że już kilka lat temu Rada Miejska wyznaczyła na terenie miejskiego targowiska specjalne miejsce przeznaczone do sprzedaży produktów lokalnych.
Burmistrz zauważył, że utworzenie inkubatora przedsiębiorczości znajdowało się w programie wyborczym jego komitetu (WSLP) i wyraził silną wolę jego realizacji.
- Chcemy zrealizować ten plan, ale nie ma w tej chwili godnego miejsca do takiej działalności - mówił Stajszczyk. - Jest kilka obiektów, które wymagają remontów i przebudowy, w których chcemy taką lokalizację stworzyć. Dziś jeszcze nie powiem gdzie, bo trwają analizy kosztowe. Chciałbym jednak, żeby taki inkubator powstał jeszcze w tej kadencji.
Odnosząc się do propozycji wyznaczenia strefy handlowej przy stadionie w Miłoszycach, włodarz zwrócił uwagę, że teren ten znajduje się przy drodze powiatowej, a organizacja w tym miejscu czegoś w rodzaju targowiska wymagałaby wcześniejszych rozmów z zarządzającymi boiskiem
Przypomniał, że rejestr produktów lokalnych prowadzi już stowarzyszenie Dobra Widawa, do którego gmina Jelcz-Laskowice należy, ale dodał, że nie widzi przeszkód, by znalazło się to także na stronie UMiG.
Wspominając o planach remontów dworców kolejowych w Jelczu-Laskowicach i Miłoszycach stwierdził, że będzie rozmawiał o doraźnym rozwiązaniu problemu braku toalet.

Napisz komentarz
Komentarze