Chodzi o budowę tężni. Wróć! To już nie będą oławskie tężnie, bo przecież od teraz Główny Inspektorat Sanitarny (GIS) nazywa je "elementami małej architektury wodnej". Bo? Bo inspekcja alarmuje o obecności bakterii w miejskich solankach i zaostrza zasady korzystania z tych miejsc. Bo naukowczyni z Krakowa od lat badała parę takich miejskich tężni i okazało się, że oddychając w ich pobliżu zamiast zdrowia można się nawdychać na przykład bakterii kałowych czy gronkowca. - Tu są wszystko organizmy stanowiące zagrożenie dla zdrowia ludzi, szczególnie tych z obniżoną odpornością, dzieci czy też seniorów, którzy bardzo chętnie przychodzą w takie miejsca - mówi mediom prof. Katarzyna Wolny-Koładka, więc generalnie takie sztuczne "tężnie" rodzą problemy.
Tymczasem w Oławie władza od lat, metodą "po plasterku", przyzwyczaja nas, że takie tężnie będą budowane w Parku Miejskim. I to nie jest tylko czcze gadanie. Już w 2022 burmistrz zapowiedział, że ZWiK (jakże by inaczej!) będzie zajmował się kolejną planowaną inwestycją, a będzie to właśnie tężnia solankowa. W ślad za tym w 2023 ZWiK ogłosił konkurs dla studentów wrocławskiej ASP na opracowanie i wyłonienie koncepcji zagospodarowania terenu wraz z budową całorocznej zewnętrznej tężni solankowej w Oławie.

Ten projekt wygrał konkurs ZWiK. Autorzy koncepcji: Alexandra Slavetskaya i Julia Wywiał
Lokalizacja - park w pobliżu stacji PKP, obok słynnej ławeczki. Komisja wybrała te najlepsze koncepcje, choć w 2024 roku jeden z radnych opozycyjnych nazwał informacje o tężniach "bajkami". - Wy się zajmujecie nie tym, do czego zostaliście powołani - grzmiał na temat działalności ZWiK. - Uważam, że wam po prostu sodówa odbiła, mówiąc po piłkarsku. Powinniście zejść na ziemię.
W 2025 roku burmistrz, zapewne już na ziemi, za to przy dyskusji o ławeczce za 120 tys. zł, uprzedził radnych, że to nie bajki: - Szanowni państwo, myślę, że w przyszłym roku staniemy przed problemem budowy tężni. To będzie prawie 4,5 miliona złotych.
Ile?! Ano niemal tyle, co 40 ławeczek po 120 tys. zł (zatem czterdzieści powodów do dumy, bo przecież jesteśmy dumni!). A i to cena sprzed lat, więc pewnie będzie jeszcze drożej.
Ze słów burmistrza wynika, że dyskusja o tężni ma się rozpocząć jeszcze w tym roku, zapewne po wakacjach, więc radnych już dziś uczulam na to, aby dobrze się zastanowili, czy ta "mała architektura wodna", kiedyś zwana "tężniami solankowymi", jest w Oławie tym, czego mieszkańcom teraz najbardziej brakuje. Zwłaszcza, że takie obiekty nie są urządzeniami lecznictwa uzdrowiskowego, nie spełniają wymagań, jakim powinny odpowiadać zakłady i urządzenia lecznictwa uzdrowiskowego, generalnie funkcjonują poza systemem uzdrowiskowym i nie podlegają takiemu samemu nadzorowi.
- W praktyce obiekty te - jak czytamy na stronach GIS - należy traktować jako elementy małej architektury, pełniące przede wszystkim funkcję rekreacyjno‑dekoracyjną. Z tego względu szczególnie istotne jest, aby komunikaty kierowane do użytkowników nie wprowadzały w błąd co do charakteru tych instalacji i nie sugerowały efektów leczniczych porównywalnych z tężniami uzdrowiskowymi działającymi w ramach odrębnych regulacji oraz podlegającymi stałemu nadzorowi. Zaś przy planowaniu inwestycji tego typu należy uwzględnić sposób eksploatacji i utrzymania obiektu, zapewnienie odpowiednich warunków sanitarnych, obowiązki właściciela lub zarządcy terenu.
Krótko mówiąc - roboty mnóstwo, kasy jeszcze więcej, efekt zdrowotny prawie żaden, a kłopotów sporo. Tyle, że ma ładnie wyglądać i służyć - jak to uzasadniał burmistrz - upiększaniu miasta. Tak tylko ostrzegam, żeby potem radni nie byli zdziwieni, że obudzili się z ręką w... ławeczce za 120 tys. zł.
Żeby nie było - jestem za upiększaniem Oławy. Jeśli jednak w samym centrum miasta, pod urzędem, na Placu Zamkowym, wśród wiekowych dębów widzę rozwalającą się fontannę, posklejaną z odpadów kamieniarskich, której zwieńczeniem jest jakaś betonowa figurka z supermarketu za kilkaset złotych, wolałbym się zająć upiększaniem właśnie tego - bo to widać na pierwszy rzut oka.

Po wielu latach wróci "do żywych" tzw. Mógł Naczelnika (brawo miasto i ZWiK razem wzięte - jednak można!), który może nie jest najpiękniejszy, ale jest "jakiś", a na pewno oryginalny. Najwyższy czas zrobić też coś z tą nieszczęsną fontanną, która nie dość, że nijaka, fatalnie zrobiona, to jeszcze się dosłownie sypie.


Może więc warto te grube miliony przeznaczyć na zrobienie fontanny z prawdziwego zdarzenia w reprezentacyjnym punkcie Oława, zamiast pogrzebać je w tak zwanych tężniach, które ostatecznie mogą okazać się cholernie drogim systemem ławeczek, altan i pergoli przy spływającej solance, którą strach będzie wdychać...
fot. Czytelnik

Napisz komentarz
Komentarze