Mężczyzna na wózku "okupował" jeden z oławskich miejskich przystanków autobusowych, nocując tam i przesiadując niemal non stop, co w jego stanie higieny sprawiało mieszkańcom problem. Nie mogli normalnie skorzystać z przystanku, bo im śmierdzi (a śmierdzi, i to solidnie, bo przystanek akurat łazienki nie ma), dzieci bały się siadać obok "pasażera", który nigdy nigdzie nie pojedzie.

Oława 2026
Gdybym chciał pisać w tej sprawie do zarządcy przystanku, opisywałbym to pewnie tak:
- Od dłuższego czasu przystanek jest zajmowany przez osobę bezdomną, która przebywa tam w sposób ciągły, w praktyce uniemożliwiając pasażerom korzystanie z infrastruktury. Sytuacja powoduje istotną uciążliwość dla mieszkańców, w tym brak możliwości zajęcia miejsc siedzących, a także odczuwalne problemy sanitarne i zapachowe. W efekcie przystanek nie spełnia swojej podstawowej funkcji publicznej. Zgłoszenia do odpowiednich służb były wielokrotnie podejmowane, jednak brak jest podstaw do zastosowania środków przymusu wobec tej osoby. W związku z tym zwracam się do Państwa jako zarządcy infrastruktury o rozwiązanie problemu w ramach kompetencji dotyczących utrzymania i organizacji przestrzeni publicznej...
I takie pisma są zgłaszane w różnych instytucjach, bo ludzie reagują, wciąż jeszcze nie przechodzą obojętnie. Sprawa jest znana, nawet głośna, opisywana przez nas parę razy, tymczasem wszystkie służby miały/mają problem. Bo brak wykroczenia, bo mężczyzna jest grzeczny, a gdy go poproszą, odchodzi. Bo facet nie chce żadnej pomocy, a nie jest ubezwłasnowolniony. Bo nie zagraża bezpieczeństwu innych ani własnemu życiu. Itd. itp. Wszyscy widzą problem, ale długo nikt nie wiedział, jak go rozwiązać. Nie jestem specjalistą w tym zakresie, więc nie podpowiem, ale zapewne są fachowcy od takich kryzysów, jacyś streetworkerzy...
Wiem, że liczne próby interwencji były, ale głównie bezskuteczne. Policjanci przyjeżdżali, rozmawiali, przekonywali, to samo strażnicy - na jakiś czas pan znikał z przystanku, ale widać go było, gdy siedział na swoim wózku kilkadziesiąt metrów dalej. W deszcz czy w nocy i tak ostatecznie trafiał na przystanek, gdzie daszek i ławka. Zresztą przerzucanie go z miejsca na miejsce niczego nie rozwiązuje, bo nie o ten jeden przystanek tu chodzi, ale o zasadę.
Parę dni temu jedna z interwencji wreszcie okazała się skuteczna. Bezdomnego udało się odwieźć do schroniska w Świdnicy, gdzie się nim zaopiekowano. Na razie zgodził się tam zostać. Na razie.

Interwencja w Oławie z 4 września
Facet jest wolnym człowiekiem, chce żyć po swojemu, niczego od społeczeństwa nie potrzebuje. Za to społeczeństwo najwyraźniej ma problem. Nie przywykliśmy bowiem do mocno niefajnego widoku bezdomnych (burmistrz nawet mówił kiedyś publicznie, że w Oławie ich nie ma), jak choćby w Los Angeles, gdzie mają takich dziesiątki tysięcy - można ich spotkać nawet na słynnej hollywoodzkiej Alei Gwiazd. U siebie wolelibyśmy ich nie widzieć, nie zauważać, choć oni są, a pewnie wraz z postępującym rozwarstwienia majątkowym Polaków będzie ich coraz więcej, więc coś z tym trzeba zrobić albo... przywyknąć?

Los Angeles (fot. J.Kamiński)
Co jakiś czas dzwonili do redakcji też mieszkańcy Miłocic, że u nich na boisku mieszka bezdomny i żeby zareagować. Jak? Jest wolny, prawie nikomu nie przeszkadza - chyba że, jak parę dni temu, gdy leżał pod Dino na widoku z krwawiącą raną na nodze, choć i tak twardo odmawiał jakiejkolwiek pomocy, wezwania karetki itp. Wreszcie na jakiś czas - zapewne chwilowo - udało mu się skutecznie pomóc, służby odwiozły go do oławskiego szpitala, a ktoś z rodziny został poproszony, aby uporządkować miejsce/legowisko, gdzie przebywał. Na jak długo pomoc okaże się skuteczna? Kiedy wróci do Miłocic?

Interwencja w Miłocicach - na jak długo wystarczy?
Od dawna czytelnicy sygnalizują też problem z tymczasową poczekalnią na stacji kolejowej w Oławie, która powinna zmienić nazwę na noclegownia. Po 23.00 strach tam wejść, choć formalnie nic złego się nie dzieje. Ot, jeden zmęczony podróżny z tobołkiem, w którym ma cały dobytek, zajmuje miejsca siedzące pod jedną ścianą, a drugi o podobnych zapachu - siedzenia pod drugą. Z toalety niby można skorzystać, tylko trzeba się odważyć zakłócić im sen, o ile drzwi dadzą się zamknąć, a jakikolwiek papier toaletowy będzie dostępny, bo raczej nie będzie.
- Skoro już poruszamy temat bezdomnych, to zajrzyjcie z tyłu ulicy Pałacowej - napisała do nas pani Aleksandra i podesłała fotkę śpiącego jegomościa z puszkami piwa w tle. - Wzywana policja i straż miejska - bez rezultatu. Pan załatwia tu swoje potrzeby fizjologiczne, jest pod wpływem alkoholu. Zapach, jaki się unosi, uniemożliwia czasem nawet otwarcie okna...

Oława, ul. Pałacowa - 4 września 2026
To nie jest Los Angeles. To Oława, to Miłocice, to Pałacowa... I albo będziemy musieli przywyknąć do takich widoków oraz zapachów, albo znajdziemy legalny sposób na radzenie sobie z tego typu bezdomnymi, przy poszanowaniu godności drugiego człowieka, bo jeśli nie, wkrótce znajdą się zapewne samozwańcze straże porządkowe, które owszem, skutecznie i szybko rozwiążą problem, ale stworzą inny i obudzimy się z ręką w nocniku - z agresją z jednej strony, a powszechną znieczulicą z drugiej...
Jerzy Kamiński

Napisz komentarz
Komentarze