Polacy coraz chętniej sięgają w takich sprawach do portfela. Według GUS prywatne wydatki bieżące na ochronę zdrowia, obejmujące m.in. wydatki gospodarstw domowych, wyniosły w 2024 roku 64,5 mld zł, czyli ponad jedną piątą wszystkich wydatków na zdrowie. Mieszczą się w nich prywatne wizyty, badania, usługi pielęgniarskie i leki. Żeby te pieniądze nie szły w błoto, warto wiedzieć, co oferuje system publiczny.
Autobus czy taksówka?
Publiczną i prywatną opiekę medyczną można porównać do komunikacji miejskiej i taksówki. Autobus jest tańszy i dowiezie na miejsce, ale jedzie według rozkładu i zatrzymuje się na swoich przystankach. Taksówkę zamawia się na konkretną godzinę i pod same drzwi, tylko trzeba za nią zapłacić. W medycynie działa to podobnie: NFZ zapewnia pomoc na określonych zasadach, a firma prywatna dopasowuje się do terminu i miejsca.
Kiedy nie warto płacić
Pierwsza zasada jest prosta: w stanie zagrożenia życia nie szuka się prywatnej firmy, tylko dzwoni pod 112 lub 999. Utrata przytomności, objawy zawału czy udaru, silna duszność albo poważny uraz to zadanie dla państwowego zespołu ratownictwa medycznego, który przyjeżdża bez opłat, niezależnie od ubezpieczenia chorego. W takiej chwili porównywanie ofert to strata cennych minut.
Nie ma też sensu płacić, gdy chory może skorzystać z przychodni. Lekarz rodzinny udziela porad również przez telefon, a gdy jest to uzasadnione medycznie, lekarz albo pielęgniarka z przychodni przyjeżdżają do pacjenta na koszt NFZ. Osoba, która zgłasza się z ostrym problemem, powinna dostać pomoc jeszcze w dniu zgłoszenia. Przy łagodnych objawach poranny telefon do rejestracji bywa więc najprostszym rozwiązaniem.
Po godzinach pracy przychodni, w weekendy i święta działa nocna i świąteczna opieka zdrowotna, do której nie trzeba skierowania i można zgłosić się do dowolnego punktu. Gdy jest to uzasadnione medycznie, lekarz dyżurujący w takim punkcie może też przyjechać do pacjenta, również bez żadnych opłat.
Bezpłatny bywa także przejazd na leczenie, jeśli lekarz ubezpieczenia zdrowotnego wystawi zlecenie, np. przy dysfunkcji narządu ruchu, która uniemożliwia jazdę autobusem. Zagwarantowany transport do stacji dializ i z powrotem mają też pacjenci dializowani. Płacenie za coś, co należy się w ramach składki, to często skórka niewarta wyprawki.
Kiedy płatna usługa ma sens
Lekarz o konkretnej godzinie
Inaczej jest, gdy liczą się termin i miejsce. Prywatne wizyty domowe przydają się, gdy chory nie da rady dojechać do przychodni, a lekarz rodzinny uzna, że wizyta w domu nie jest konieczna, albo trzeba by czekać do następnego dnia. Lekarz przyjeżdża o umówionej porze, wypisze e-receptę albo zwolnienie lekarskie, a pielęgniarka poda kroplówkę, zrobi zastrzyk albo pobierze krew bez wyprawy do laboratorium.
Przy wizycie u dziecka warto dopytać, kto przyjedzie. Nie każda firma wysyła pediatrę, czasem do małego pacjenta przyjeżdża lekarz rodzinny lub internista z doświadczeniem w leczeniu dzieci. Przed zamówieniem płatnej wizyty dobrze też sprawdzić, czy abonament medyczny z pracy albo prywatna polisa nie obejmują wizyt domowych. Wtedy rachunek może okazać się niższy, niż się wydawało.
Karetka na zamówienie
Karetka na zawołanie ma zresztą długą historię. W 1869 roku nowojorski szpital Bellevue uruchomił jedną z pierwszych szpitalnych służb ambulansowych. Jej twórca, były chirurg wojskowy Edward Dalton, uważał, że liczy się szybkość, dlatego konne karetki były gotowe do wyjazdu w ciągu 30 sekund od wezwania. Na pokładzie wożono szyny, pompę żołądkową, morfinę i brandy.
Dziś, gdy NFZ nie finansuje przejazdu, bo brakuje zlecenia albo chory chce się leczyć daleko od domu, w grę wchodzi wynajem karetki, czyli zamówienie ambulansu z załogą na konkretny dzień i godzinę. Taka karetka zawiezie pacjenta na zabieg, odbierze go ze szpitala po wypisie, przewiezie do domu opieki albo zabezpieczy firmową imprezę czy zawody sportowe.
Prywatne zespoły przyjeżdżają też na wezwania w sytuacjach pilnych, ale niezagrażających życiu, np. przy pogorszeniu stanu przewlekle chorego czy silnym bólu, który nie mija po lekach. Ratownik lub lekarz ocenia pacjenta na miejscu i decyduje, czy potrzebny jest szpital. Taki wyjazd zwykle kosztuje więcej niż sama wizyta, bo obejmuje ambulans i załogę gotową do transportu.

Ile kosztuje wygoda
Stawki różnią się w zależności od miasta i zakresu usługi, ale dobrym punktem odniesienia jest Warszawa. Przykładowy cennik jednej z warszawskich firm medycznych podaje kwoty brutto, płatne po wykonaniu usługi gotówką, kartą albo przelewem. W innych miastach ceny mogą być inne, ale proporcje między usługami zwykle są podobne. Najważniejsze pozycje wyglądają tak:
| Usługa | Cena prywatnie (Warszawa) | Bezpłatna alternatywa |
|---|---|---|
| Wizyta domowa u dorosłego | od 349 zł | lekarz POZ, gdy wizyta jest uzasadniona medycznie |
| Wizyta domowa u dziecka | od 399 zł | lekarz POZ albo nocna i świąteczna opieka |
| Wyjazd prywatnego zespołu ratunkowego | od 449 zł | 112 lub 999 w stanie zagrożenia życia |
| Transport medyczny | od 199 zł | przejazd na zlecenie lekarza ubezpieczenia zdrowotnego |
| Pobranie krwi w domu | od 149 zł | punkt pobrań ze skierowaniem od lekarza POZ |
| Telekonsultacja | od 149 zł | teleporada w przychodni POZ |
Od czego zależy końcowa kwota? Przede wszystkim od długości trasy, rodzaju pojazdu, składu zespołu i czasu, przez który załoga czeka na pacjenta. W cytowanym cenniku wizyta u dziecka jest droższa niż u dorosłego. Najważniejsze, by cenę poznać przy zgłoszeniu, jeszcze przed wyjazdem zespołu. Rzetelna firma podaje kwotę, która potem pojawi się na rachunku, bez niespodzianek dopisanych na miejscu.
Warto też pamiętać, że słowo „od” w cenniku oznacza najniższą stawkę, zwykle za najprostszy wariant usługi. Kroplówka, dodatkowe badanie, dłuższa trasa czy wezwanie w środku nocy mogą podnieść kwotę, dlatego przy zamawianiu najlepiej możliwie dokładnie opisać stan chorego i to, czego się oczekuje.
Cennik pod lupą
Spisywanie cen usług medycznych nie jest wynalazkiem naszych czasów. Kodeks Hammurabiego sprzed ponad 3700 lat określał, ile należy się lekarzowi za udany zabieg nożem chirurgicznym: 10 szekli srebra od wolnego obywatela, 5 od wyzwoleńca i 2 za niewolnika, płacone przez jego właściciela. Za nieudaną operację, po której pacjent zmarł albo stracił oko, lekarzowi groziło obcięcie rąk.
Przejrzystość ceniono więc już w starożytnym Babilonie, choć stawka zależała wtedy od pozycji społecznej pacjenta. Dziś kwota nie powinna zależeć od tego, kim jest chory, tylko od zakresu usługi, a punktem wyjścia jest cennik, który każdy może przeczytać przed zamówieniem.

Warren Buffett powtarza za swoim nauczycielem Benjaminem Grahamem: „Cena jest tym, co płacisz, wartość – tym, co dostajesz”. W usługach medycznych ta różnica bywa wyraźna. Najtańsza oferta nie zawsze obejmuje zniesienie chorego po schodach czy oczekiwanie zespołu, a droższa może zawierać wszystko w jednej kwocie. Dlatego przed zamówieniem warto zapytać:
- czy podana kwota jest ceną brutto i obejmuje dojazd do pacjenta,
- czy w cenie jest zniesienie lub wniesienie chorego po schodach,
- ile kosztuje każda dodatkowa godzina oczekiwania zespołu,
- czy obowiązują dopłaty za noc, weekend albo święta,
- jak można zapłacić i czy firma wystawi fakturę lub paragon.
Kto zada te pytania, nie kupuje kota w worku. Warto też sprawdzić, czy firma w ogóle działa w danej okolicy. Wiele usług, jak wizyty domowe czy wyjazdy prywatnych zespołów ratunkowych, ma zasięg lokalny, zwykle jedno miasto z sąsiednimi powiatami, a dojazd z daleka mocno podniósłby rachunek.
Przy wizytach domowych dobrze też wiedzieć, kto przyjedzie. Firmy udzielające świadczeń zdrowotnych muszą być wpisane do Rejestru Podmiotów Wykonujących Działalność Leczniczą, który można przeszukać w internecie. Uprawnienia lekarza potwierdzi z kolei Centralny Rejestr Lekarzy prowadzony przez Naczelną Izbę Lekarską, a także aplikacja mojeIKP z funkcją weryfikacji pracownika medycznego.
A jeśli mieszkasz poza dużym miastem?
Mieszkańcy mniejszych miejscowości mają nieco inny wybór. Prywatne zespoły wyjazdowe działają głównie w dużych miastach i ich okolicach, więc poza metropolią szczególnie przydaje się znajomość lokalnych możliwości: własnej przychodni, adresu najbliższego punktu nocnej pomocy lekarskiej i infolinii Narodowego Funduszu Zdrowia pod numerem 800 190 590, gdzie można dowiedzieć się, dokąd się udać.
Są jednak usługi, przy których odległość nie gra roli. Telekonsultację można odbyć z dowolnego miejsca w Polsce, także z Oławy czy Jelcza-Laskowic, a przejazd sanitarny na długiej trasie, np. z warszawskiego szpitala do domu pod Wrocławiem, organizują firmy działające w całym kraju. Cena zależy wtedy głównie od liczby kilometrów i stanu pacjenta, a przed wyjazdem warto ustalić, czy obejmuje też dojazd ambulansu do szpitala.
Rozmowa na odległość ma też swoje granice. Lekarz przez telefon nie osłucha płuc, nie zajrzy do gardła ani nie obejrzy rany, dlatego przy wysokiej gorączce, duszności czy nasilającym się bólu lepiej postawić na badanie na miejscu: w przychodni, w punkcie nocnej pomocy albo w domu chorego.
Rachunek zysków i strat
Płatna wizyta czy wynajęta karetka nie zastąpią systemu publicznego, ale mogą go rozsądnie uzupełnić. Gdy życie jest zagrożone, decyzja jest jedna: 112. Gdy pomoc z NFZ jest dostępna na czas, nie ma powodu przepłacać. A gdy liczy się konkretna godzina, dom zamiast przychodni albo przejazd poza zasadami NFZ, kilkaset złotych bywa dobrze wydanymi pieniędzmi.
(tekst sponsorowany)

Napisz komentarz
Komentarze