Radny Krzysztof Nowakowicz ze Wspólnoty Samorządowej - Lokalnych Patriotów poparł apel skarbnik Agnieszki Górskiej, aby dać prezesowi Piotrowi Woźniakowi czas na realizację swojej wizji. Potem zwrócił uwagę na zestawienie kosztów z lat 2024 i 2025. Jak wyliczał, zużycie materiałów i energii wzrosło niemal trzykrotnie (o ok. 400 tys. zł), koszty wynagrodzeń podniosły się o 15 proc., a tajemnicza pozycja "inne koszty operacyjne" powiększyła się aż o 370 tys. zł w stosunku do roku poprzedniego.
- Tylko te trzy pozycje to jest ponad milion złotych. (...) Co to jest za pozycja "inne koszty operacyjne", przypominając, że strata rok do roku skoczyła z 1,5 mln do 2,4 mln zł. Szeregując te wydatki, apelował do radnych o pamięć, że straty te pokrywane są z publicznych pieniędzy.
Odpowiadając, Piotr Woźniak przyznał, że na niektóre z tych pytań po prostu nie ma odpowiedzi, bo brakuje dokumentów, a audyty nie są w stanie wszystkiego wyjaśnić. Ujawnił za to kulisy drastycznego wzrostu opłat za media, uderzając w sposób zarządzania swoich poprzedników.
- Umowy są bez przetargów, na cztery lata, z najdroższymi firmami i są nierozwiązywalne - mówił prezes, dodając, że jako wieloletni zarządca obiektów sportowych nie wyobraża sobie braku przetargu na dostawę energii, która stanowi fundament istnienia spółki. Jako przykład absurdalnych wydatków podał fakturę za energię cieplną, na której sam koszt podgrzania wody wyniósł około 1000 zł, podczas gdy opłata za "zamówioną moc" to aż 2500 zł.
- Nie wiem, jak z tego w najbliższym czasie wybrnę, ale to jest duży zarzut, że ktoś złamał prawo zamówień publicznych - podsumował.
Radny Tomasz Rygielski z "Nowej Generacji przypomniał, że CSiR ze względu na notoryczne straty i fakt dysponowania publicznymi środkami zawsze będzie budziło w gminie emocje. Tak było w przeszłości i tak jest obecnie. Zaapelował, by szef spółki nie odbierał pytań personalnie i powstrzymał się od tonu, który radni mogą odebrać jako pouczanie.
- Bardzo prosimy pana o to, żeby w swoich wypowiedziach trzymał się merytoryki, a nie tego, czy ktoś powinien coś doczytać, bo takiego prezesa, który nas ciągle instruował, już mieliśmy - skwitował stanowczo Rygielski, nawiązując prawdopodobnie do byłego już prezesa Przychodni Rejonowo-Specjalistycznej Janusza Bolanowskiego - Użyję sformułowania, które lubi używać nasz premier: do spodu chcemy wyjaśniać i do spodu chcemy pytać. Bardzo proszę nam tego nie odbierać, bez względu na to, czy minął miesiąc, dwa, pół roku czy rok.
Piotr Woźniak przyjął te słowa ze zrozumieniem i przeprosił, jeśli jego wcześniejsze wypowiedzi zabrzmiały jak instruowanie. Zapewnił, że jego nadrzędnym zadaniem jest wyprowadzenie CSiR z "zapaści organizacyjno-finansowej". Otwarcie wskazał jednak na brutalne realia zarządzania obiektem i podstawowy dylemat: - Albo idziemy w kierunku imprez, które przynoszą koszty, albo w kierunku tych, które przynoszą dochody.
Stwierdził, że sytuacja, w której konieczna dotacja z gminy będzie mniejsza o 1/3, jest w przyszłości możliwa do osiągnięcia. Zwrócił jednak uwagę, że o ile darmowe imprezy dla mieszkańców są super, to na nich zarobić się nie da.
Na te słowa od razu zareagował przewodniczący Jacek Załubski, przypominając, że w statucie CSiR wyraźnie zapisano organizację i współorganizację przedsięwzięć społecznych oraz charytatywnych. Dopytywał, jaki pomysł ma prezes na lokalne stowarzyszenia, które nie dysponują budżetami komercyjnymi, a w przeszłości korzystały z hali na preferencyjnych warunkach czy za symboliczne kwoty.
Prezes zadeklarował otwartość na takie inicjatywy i podał przykład udostępnienia hali na zakończenie roku dla Publicznej Szkoły Podstawowej nr 2, z której dyrekcją porozumiał się bez problemu na bezpłatny wynajem. Zastrzegł jednak, że kluczem będzie znalezienie odpowiedniego balansu, który nie zrujnuje planu naprawczego - w praktyce oznacza to, że takich "niedochodowych" imprez nie może być zbyt dużo.
- Jeżeli będą takie imprezy, które są wyższego celu dla mieszkańców miasta i gminy, nie ma dyskusji. Po to ta instytucja istnieje. Ale nie może być tego za dużo, żebyśmy to wszystko komercyjnie spięli - tłumaczył prezes Piotr Woźniak.

Napisz komentarz
Komentarze