- Mieliśmy okazję panie burmistrzu spotkać się w innym miejscu, a mianowicie w Sądzie Okręgowym - zagadnął burmistrza na październikowej sesji RM radny Albert Zieliński. - Był tam pan uprzejmy powiedzieć, że został zmuszony wprowadzić w urzędzie szkolenia z obsługi tzw. trudnych klientów i, że to w zasadzie przeze mnie tak się stało. Czy mógłby pan zatem wyjaśnić, kto według pana jest trudnym klientem, scharakteryzować go i powiedzieć, jak te szkolenia idą. Kiedy się zaczęły, jak duża grupa urzędników brała w nich udział, czy byli wybierani według jakiegoś klucza, czy może w zależności od tego, jak pan definiował tych trudnych klientów.
Zanim burmistrz odpowiedział, do wypowiedzi radnego Zielińskiego nawiązał radny Piotr Łuciw, przyznając że przed laty przechodził szkolenia z obsługi trudnego klienta. Chciałby więc dopomóc koledze, wyjaśnić definicję, ale niestety niewiele już z tych szkoleń pamięta. - Ale są trudni klienci - stwierdził. - Tu, gdzie aktualnie pracuję, to czasem mamy nawet do czynienia z psychopatami. Niestety, tak że nie zazdroszczę nikomu - dodał żartobliwie, co wywołało śmiech na sali obrad, a przewodniczący Rady Krzysztof Mazurek skomentował mówiąc, że to straszne doświadczenia.
Burmistrz Tomasz Frischmann nie odpowiedział na pytania radnego Zielińskiego. Uznał, że nie chce się wypowiadać na temat postępowania sądowego i nie wie, czy jest do tego upoważniony. Nalegając radny Zieliński uzasadniał, że nie musi się odnosić do postępowania sądowego, tylko odpowiedzieć na proste pytania. Jeżeli w urzędzie są prowadzone szkolenia dla tzw. trudnych klientów, to chciałby wiedzieć: kiedy te szkolenia się zaczęły, kto je prowadzi, ile osób wzięło w nich udział i jaka jest definicja "trudnego klienta" w ocenie urzędu?
Radny odniósł się też do słów kolegi Łuciwa. - Nie oceniam pana pracy jako urzędnika, natomiast sformułowanie, w którym pan, pracując z mieszkańcami i będąc opłacanym z podatków, mówi o swoich klientach, że to są czasami "psychopaci"... Myślę, że powinien pan przemyśleć miejsce pracy, bo nie wyobrażam sobie takiego podejścia do osób, które pana utrzymują.
Jak nietrudno się domyśleć, takie słowa i taki komentarz oraz brak odpowiedzi na pytania tylko spotęgowały dyskusję.
- No, widzę, że pan do kolegi mocne słowa kieruje, ale... rozwiążcie to sobie między sobą, bo siedzicie ramię w ramię - skomentował burmistrz i dodał, że nie odpowie na pytania radnego Zielińskiego, bo "nie jest w stanie odpowiedzieć na takie szybko postawione pytania, dotyczące pewnych historii".
- Nie spodziewam się od pana wyczerpujących odpowiedzi, wystarczyłoby, gdyby pan powiedział: "Tak, takie szkolenia są prowadzone", albo "Nie", jeżeli prowadzone nie są - kolejny raz próbował skłonić burmistrza do odpowiedzi radny Zieliński. - Wydaje się, że nie potrzebuje pan tu sięgać do historii. To jest wiedza, którą pan posiada, bo dzielił się pan nią zupełnie niedawno, dwa może trzy tygodnie temu. Trudno sobie wyobrazić, że po tak krótkim czasie pan tego nie pamięta. Co do mocnych słów, kierowanych do kolegi radnego, to wcale nie są mocne. Opisują to, co się tu wydarzyło i przypomnę, że gdy te słowa padły, to pan rechotał na głos. Panu się to podobało, pan uważa, że to było zabawne i śmieszne.
Burmistrz nie pozostawił tej uwagi bez komentarza. - Jeżeli chodzi o sprawy związane ze śmiechem dotyczącym wypowiedzi pana Łuciwa, to była ona długa, złożona i dotyczyła różnych elementów - powiedział. - Proszę to sobie odsłuchać i zobaczyć.
O komentarz do słów "sympatycznego kolegi Alberta ", jak to określił, pokusił się też radny Łuciw, mówiąc że zupełnie się nie zgadza z tym, co mówił: - Argument dotyczący płacenia podatków jest żadnym argumentem, ja też płacę podatki, a użyte słowo "psychopata" było adekwatne do sytuacji i nie mam zamiaru cofać tego słowa. Uważam, że moja wypowiedź była odpowiednia i adekwatna do sytuacji, o której mówiłem.
To nie zakończyło jednak pytań o szkolenia z obsługi trudnych klientów. Kolejnym, który oczekiwał odpowiedzi na zadane pytania był radny Bartosz Gawlas, ale i on usłyszał od burmistrza jedynie - "nie wiem". W tej sytuacji radny poprosił o dostarczenie mu odpowiedzi na piśmie w późniejszym terminie.
W związku z tymi pytaniami, które padły na sesji, również zapytaliśmy w urzędzie o te szkolenia - czekamy na odpowiedź.

Napisz komentarz
Komentarze