Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 2 listopada 2026 12:26
ZOBACZ:
Reklama Aftermarket Oława
Reklama Jaśnikowski
Reklama BMM

Jestem stąd. Michał Rado politycznie i prywatnie (cz.2)

Z wicemarszałkiem dolnośląskim Michałem Rado rozmawia Jerzy Kamiński
Jestem stąd. Michał Rado politycznie i prywatnie (cz.2)
Michał Rado z żoną Magdą

Źródło: arch. prywatne

Podziel się
Oceń

- Wejdźmy na prywatne podwórko, więc będzie podobne pytanie, jak to pierwsze. Kim jest - jednym zdaniem - Michał Rado prywatnie?

- Ojcem i mężem - to jest najważniejsze.

- W mediach społecznościowych czasem chwali się pan dziećmi, żoną rzadziej...

- Faktycznie w mediach społecznościowych nie chcę aż tak ujawniać swojego prywatnego życia.

- Co możemy o żonie dowiedzieć się od pana?

Z żoną Magdą

 

- Ma na imię Magda, jest urzędniczką. Poznaliśmy się w Urzędzie Marszałkowskim...

- To pewnie był konflikt zależnościowy?

- Musiała zmienić wydział, bo gdy zostałem dyrektorem, jej wydział akurat mi podlegał.

- Oboje jesteście po przejściach...

- To żadna tajemnica, mieliśmy poprzednie małżeństwa, ale nie mieliśmy dzieci, więc problemy nie były takie wielkie. Teraz mamy wspólne dzieci, dwie córki - Zosię (8 lat) i Tosię (6 lat).

Z rodziną

 

- Żonę rzadko widać na większych uroczystościach z udziałem wicemarszałka Rado. To jej decyzja czy pana?

- Czasem bierze udział, czasami ze względu na dzieci ciężko nam jest gdzieś razem być w jednym czasie.

- Jak już powiedzieliśmy, pochodzi pan z Bystrzycy...

- Tak, tu się wychowałem, tu chodziłem do szkoły, tutaj mieszkam.

- Potem było liceum w Oławie?

- Tak, następnie studia we Wrocławiu jedne, drugie, a potem powrót do Bystrzycy.

- Jedne i drugie, czyli?

- Politologia i prawo. To już było później, ale mam też ukończone studia podyplomowe na zarządzaniu projektem i magisterskie na zarządzaniu.

- Czyli aż trzy tytuły magisterskie?

- Tak.

- Czy mieszkanie w Bystrzycy, około 40 km od miejsca codziennej pracy, nie jest zbyt dużym obciążeniem? Nie planujecie wyprowadzki do stolicy województwa?

- Na razie nie mamy tego w planach. Na studiach chwilę mieszkałem we Wrocławiu, lubię to miasto, ale lubię też Bystrzycę i tych ludzi. Do dojazdów się przyzwyczaiłem, ale Wrocław ma wiele do zaoferowania i często też tu jestem prywatnie na przykład w teatrze.

- Pana rodzice?

- Mama mieszka w Bystrzycy, tata zmarł.

- Za co jest pan im wdzięczny?

- Za to, że zawsze we mnie wierzyli. Nawet, gdy się buntowałem, bo nie chciałem studiować, tylko pracować, zawsze mnie wspierali, motywowali. W dzieciństwie niczego nam z siostrą nie brakowało. Nie było nacisków na konkretne studia - to ważne, sami wybraliśmy. No i najważniejsze - zawsze byli, kiedy była taka potrzeba. Mama do dziś pomaga nam przy dzieciach. Jest z nami.

- Rodzice byli w jakikolwiek sposób związani z urzędami?

- Nie. Mama przez wiele lat była główną księgową w Nadleśnictwie Oława, a tata pracował w prywatnych oławskich firmach, najpierw w papierni, a potem w Zakpolu.

- Czy miejsce dzieciństwa, czyli właśnie Bystrzyca, w jakikolwiek sposób pana ograniczało, było obciążeniem, czy jednak bardziej dodawało skrzydeł?

- Wiadomo, że gdzieś zawsze ta pewność siebie na wsi była mniejsza...

- Musiał się pan bardziej rozpychać?

- Też. Jeżeli chodzi o tę większą politykę, to pewna nieśmiałość zawsze mi towarzyszyła. Poczucie, że oni są z wielkiego miasta, a ja ze wsi. Tak było na początku mojej drogi, bo dzisiaj jestem dumny z miejsca pochodzenia, chwalę się nim, a gdzie mogę, to Bystrzycę reklamuję. Ostatnie dożynki wojewódzkie były przecież w Bystrzycy, czy niedawne spotkanie organizowane przez ministerstwo dla seniorów - też było w mojej miejscowości. Nie mam żadnego kompleksu Bystrzycy, wręcz jestem dumny z tego, że tu mieszkam. Wszystkim polecam tę miejscowość. Zresztą wielu znajomych z Wrocławia, którzy ją poznali, teraz szuka tu domów.

- Jak brzmią trzy pierwsze zdania o Bystrzycy, które pan mówi znajomym w takiej sytuacji? Że jest fajna, bo...?

- Bo jest wszystko na miejscu. Mamy szkołę, ośrodek zdrowia, aptekę, sklepy, place zabaw, boisko, rzekę, lasy. Wieś jest blisko Wrocławia, a ludzie są tutaj wyjątkowi.

- Powiedział Pan, że rodzina jest dla pana najważniejsza. A kto jeszcze poza najbliższą rodziną jest dla Pana ważny. Są tacy ludzie?

- Przyjaciele, z którymi staram się spędzać bardzo dużo czasu. Moja żona mówi nawet, że zbyt dużo.

- A wśród tych przyjaciół jest któryś najlepszy?

- Tak, Marcin, nie podaję nazwiska, ale w Bystrzycy i tak wszyscy będą wiedzieli, o kogo chodzi.

- Co jest pana największym atutem jako mąż i ojciec.

- Staram się być odpowiedzialny za rodzinę, żeby im niczego nie brakowało. I staram się spędzać z nimi jak najwięcej czasu, choćby wtedy, gdy przyjeżdżam z pracy tylko na chwilę, aby odebrać dzieci ze szkoły, zjeść z nimi obiad i... z powrotem wracam do pracy. Wiem, że warto i to robię. Staram się poświęcić dziewczynkom jak najwięcej czasu. Moja córka zawsze powtarza, że to tatuś nauczył ją jeździć rowerem i jestem z tego dumny. Wczoraj byliśmy na spacerze nad rzeką, gdzie jako nastolatek się kąpałem. Do dzisiaj huśtawka, zrobiona ze starego strażackiego węża, tam wisi. Moje dziewczynki nie mogły zrozumieć, że to dla nas była huśtawka, bo przecież nie ma krzesełka, więc jak tam się można huśtać. Opowiadam im wtedy o mojej wsi z dzieciństwa. Niedawno udało nam się przejść przez młynówkę - znaleźliśmy odpowiednie do tego miejsce. Dla moich córek atrakcją było, że szliśmy przez wielkie krzaki, była przygoda. A dla mnie atrakcją było to, że po prostu byliśmy razem i widziałem uśmiechy na ich twarzach.

Z córkami

Z córkami w bystrzyckiej świetlicy

 

- Prywatne życie nie zawsze wyglądało tak sielankowo. Wracam do tragicznego wydarzenia sprzed lat, kiedy na pana oczach zginął kolega, z którym wracaliście z Warszawy. Łoś wybiegł na drogę.

- Gdyby nie to tragiczne zdarzenie, pewnie dzisiaj pytany o najlepszych kolegów wymieniłbym dwa imiona, a nie jedno. To był mój drugi prawdziwy przyjaciel. Wyciągałem go wtedy z rozbitego auta, reanimowałem... To był przełomowy moment dla mnie, bo dał mi nowe życie albo drugie życie, bo niedużo brakowało... Ale też było to jakieś ostrzeżenie, że wystarczy moment... Można kiedyś wyjść z domu i po prostu nie wrócić.

- Może pan już dzisiaj o tym spokojnie rozmawiać?

- Dziś mam to już przepracowane, minęło parę lat, ale niełatwo było otrząsnąć się z tego, że najlepszy przyjaciel umiera na rękach. Trzeba było czasu, aby wrócić do normalności. Przydała się pomoc psychologa i wsparcie najbliższych. Dla mnie wtedy to nie były najłatwiejsze chwile, bo nieco wcześniej zmarł mi tato, więc to się zbiegło w czasie. W każdym razie to był najtrudniejszy moment w moim życiu.

- Zdarza się jeszcze, może w takich chwilach, które właśnie przychodzą, bo za parę dni Wszystkich Świętych, że wraca pan myślami do tamtej tragedii?

- Zdarza się, ale może bardziej w maju, kiedy to się wydarzyło. Zresztą bardzo często tamtędy przejeżdżam, bo to miejsce jest na trasie do Warszawy. Czasami stanę, aby się pomodlić. Zawsze pamiętam.

- Jakie słowo najlepiej określa pana prywatnie?

- Determinacja. Jak postawię sobie jakiś cel do niego dążę.

- A gdy posypią się plany polityczne, jest jakiś plan B?

- Polityka to nie jest koniec świata, mam też pomysły biznesowe na siebie.

- Nie tylko słynna myjnia w Janikowie o oryginalnej nazwie Bober?

- To akurat żony, ja tam tylko sprzątam, ale mamy w tym jakieś zabezpieczenie na przyszłość. Mam też inne pomysły biznesowe. Jestem jednak radnym i mam zobowiązania wobec swoich wyborców. Dlatego na razie skupiam się na tym, co jest tu i teraz, co chcę zrealizować na Dolnym Śląsku, bo na pewno nie powiedziałem ostatniego słowa.


 


 


Napisz komentarz

Komentarze

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: talent Treść komentarza: Obiektywnie to z Rado wieś Bystrzyca zyskała znacznie wiecej niż kort tenisowy jak ktoś tu napisał. Nie oznacza to jednak że mam powody do samego zachwytu. Uważam że jest klasycznym przykładem karierowicza i pozorantem zaangażowanego sołtysa którego nie można ani gdzieś spotkać ani zadzwonić bo nigdzie o takiej możliwości informacji nie ma w przeciwieństwie do wszystkich okolicznych sołtysów wsi. Sołtysostwo było mu potrzebne do zmiany taktyki po możliwie wszystkich klęskach wyborczych jakie poniósł startując wszędzie gdzie takie wybory przeprowadzano. W wyborach do parlamentu startując jako niezależny kandydat poniósł najdotkliwszą porażkę a w wywiadzie do gazety powiedział że dostał duże poparcie od wyborców. No było dokładnie odwrotnie o czym w politycznej debacie w TV Wrocław wypowiadał się politolog wytykając tej formacji że kandydowali z okręgów w których ani jednym spotkaniem , ani jednym plakatem wyborczym nie dali szans na poznanie ich przez wyborców. Startował na leniucha i się nie dostał. To są fakty. Dopiero jako sołtys "wbił" się w obecne środowisko które dało mu stanowisko szefa instytucji we Wrocławiu wybudowanej i finansowanej ze środków uni europejskiej a dalej otrzymał 1 miejsce startowe w wyborach do sejmiku. Musi się naprawdę źle wydarzyć zeby z 1- go miejsca nie dostać się na listę zwycięzców. Wraz z swoim bezpośrednim szefem z srjmiku wojewodzkiego są bardzo aktywni medialnie bo zrozumieli że im więcej szumu medialnego bedą robić tym bardziej wbiją się w pamięć wyborcom. Wykorzystują więc zjawisko doskonale znajome socjologom . Przypuszczam że to jest przygrywka do dalszej trampoliny. Kiedyś otrzymałem na skrzynkę msilową zaproszenie na spotkanie Rado z przedsiębiorcami. Pomyślałem że pójdę posłuchać co ma do powiedzenia ten młody człowiek. Usłyszałem " Dxień dobry " kilka sxybkich fotek do mediów i po kilku minutach gościa kuż nie było. To świadczy o nim samym. Karierowicz i to raczej śliski. Data dodania komentarza: 2.11.2026, 09:50 Źródło komentarza: Jestem stąd. Michał Rado politycznie i prywatnie (cz. 1) Autor komentarza: Pytam Treść komentarza: A ta myjnia obok Dino o zabawnej nazwie to czyja? Data dodania komentarza: 2.11.2026, 09:46 Źródło komentarza: Jestem stąd. Michał Rado politycznie i prywatnie (cz. 1) Autor komentarza: Gość Treść komentarza: Wy elektrownie budujcie a nie drogi rowerowe chodniki klombiki itp padziew. Polska zadłuża się pod korek a za chwilę prądu będzie brakować bo zamykają elektrownie węglowe. Całe KPO poszło jak krew w piach . Data dodania komentarza: 2.11.2026, 09:19 Źródło komentarza: Te mosty są zaprojektowane już z poszerzeniem na kładki rowerowe Autor komentarza: teofil Treść komentarza: No nie tylko kort. Koło jego domu wybudowano chodnik pośród łąk. Ale ludzie szutrem , w błocie , często bez oświetlenia dalej pokonują drogę do domostw . Jak za króla świeczka. Wstyd żyć w takiej europie. Data dodania komentarza: 2.11.2026, 08:23 Źródło komentarza: Jestem stąd. Michał Rado politycznie i prywatnie (cz. 1) Autor komentarza: * Treść komentarza: Dokładnie. Właśnie że jest, na dowód. Posłuchaj sobie i nie pisz bzdur bo to wstyd. Data dodania komentarza: 1.11.2026, 21:58 Źródło komentarza: Radna proponuje kolejną petycję do PKP. - Może najpierw poczekajmy na efekty jednej - mówi burmistrz Autor komentarza: Mateusz Treść komentarza: Nie wiem kto wymyślił coś takiego jak mieszkanie za opiekę. Chyba grupa reprezentująca oszustów i złodzieji Data dodania komentarza: 1.11.2026, 21:19 Źródło komentarza: Mieszkanie za dożywotnią opiekę. Co poszło nie tak?
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama