Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 31 października 2026 13:04
ZOBACZ:
Reklama
Reklama Jaśnikowski
Reklama BMM

Jestem stąd. Michał Rado politycznie i prywatnie (cz. 1)

Z wicemarszałkiem dolnośląskim Michałem Rado rozmawia Jerzy Kamiński
Jestem stąd. Michał Rado politycznie i prywatnie (cz. 1)
Michał Rado politycznie i prywatnie

Źródło: arch. prywatne i UMWD

Podziel się
Oceń

- Kim jest dzisiaj Michał Rado jako polityk?

- Nie polubię słowa „polityk”, ale dzisiaj - jeżeli chodzi o politykę - to Michał Rado jest wicemarszałkiem odpowiedzialnym za infrastrukturę, gospodarkę i promocję.

- Czy wciąż jeszcze mierzy się pan ze stwierdzeniem, że taki młody, a już wicemarszałek województwa?

- Tak. Jestem najmłodszy w naszym zarządzie i jednym z najmłodszych członków zarządu w Polsce.

- Chyba nawet najmłodszym. Został pan wicemarszałkiem w wieku zaledwie 35 lat.

- W tej kadencji tak, w poprzedniej kadencji mój kolega Grzegorz Macko był młodszy, ale cały czas jeszcze słyszę, że „taki młody, a już wicemarszałek”. Gdy jestem na spotkaniach w luźniejszym ubraniu, nie w garniturze, bo tak też się zdarza, to często słyszę takie słowa.

- Są jakieś plusy tego młodego wieku?

- Jeszcze dużo czasu przede mną na inne rzeczy, jako młody człowiek mam siłę i może jeszcze wciąż mi się chce? Bywa, że mam inne spojrzenie niż moi starsi koledzy. Choć nasz zarząd jest jednym z najmłodszych w kraju, to i tak nasze wizje czasami się od siebie różnią. Ja jestem z tego pokolenia, które kończyło gimnazjum, więc mogę mieć podobne spojrzenie jak młodzi ludzie na niektóre sprawy.

- Pojawił się pan w dolnośląskiej polityce dość nagle i z dużą intensywnością, także medialną. Kto pana stworzył politycznie? Prawdą byłoby stwierdzenie, że to był Cezary Przybylski, poprzedni marszałek?

- Tak, to był Cezary Przybylski i całe jego środowisko. Na pewno dał mi szansę, bo to jednak wcale nie było tak nagle. Zaczynałem od rady sołeckiej, potem byłem najmłodszym radnym w powiecie oławskim, następnie startowałem na wójta i przegrałem, potem awansowałem w Urzędzie Marszałkowskim i zostałem dyrektorem, później prezesem jednaj z agencji gospodarczych, ale to wszystko było nakierowane na to, aby wystartować w wyborach do Sejmiku. Po drodze startowałem do Senatu w 2023 roku. Mandatu nie zdobyłem, ale było to takie przetarcie szlaku. Poza tym zrobiłem naprawdę dobry wynik, a ponieważ okręgi wyborcze się pokrywały, to chciałem pokazać, że taki gość jak ja istnieje i chce działać.

 

- Powiedział pan o drodze. Co jest na końcu tej politycznej?

- W kolejnej kadencji chciałbym zostać tu, gdzie jestem.

- Ale pytałem o koniec tej drogi...

- Kiedyś chciałbym się znaleźć w Europarlamencie, ale to jeszcze długa droga przed mną.

- Jeżeli klub abstynentów zaczyna organizować alkoholowe biesiady, to chyba raczej zaskakujące i słabe. Zgodzi się pan? Podobnie jest - moim zdaniem - z Bezpartyjni Samorządowcami, którzy budują swoją markę na tym, że są bezpartyjni, a tu raptem tworzą... partię, z której pan startuje do Senatu. To pan jest dzisiaj bezpartyjny czy partyjny?

- Bezpartyjny. Zostałem wybrany z Komitetu Bezpartyjnych Samorządowców w 2024 roku do sejmiku województwa dolnośląskiego, który w wyborach samorządowych otrzymał ponad 10% na Dolnym Śląsku. Dzięki temu jestem dziś wicemarszałkiem. Nie jestem członkiem żadnej partii.

- Wyrzucili pana?

- Z tej „Bezpartyjni Samorządowcy - Łączy nas Polska” zostałem wyrzucony czy może wykreślony.

- Bo?

- Bo zostałem radnym sejmiku i wicemarszałkiem, a ówczesnemu przewodniczącemu partii nie spodobało się, że jesteśmy w koalicji z PSL. To zagmatwana historia. Tylko do parlamentu startowaliśmy jako partia, a do wyborów samorządowych startowaliśmy jako Stowarzyszenie Bezpartyjni Samorządowcy.

- Tamten start z listy partyjnej to był błąd?

- Nie.

- Czytając to, co o sobie wypisujcie w internecie, to ciepłych relacji raczej nie utrzymujecie... 

- Polityka jest jaka jest, nie ma co się obrażać. Faktycznie dzisiaj nie jest nam po drodze.

- Zwalczacie się?

- Nie powiedziałbym tak. Pan Woch ma nieco inne cele niż my, jego interesuje polityka ogólnopolska, a my skupiamy się na samorządzie dolnośląskim, więc koniec końców nie będziemy sobie wchodzić w drogę.

- Startował pan do powiatu z list PO, potem jako Bezpartyjni Samorządowcy byliście przez lata w koalicji z PiS, obecnie z KO i PSL. Która tych trzech partii jest panu ideowo najbliższa? PiS, PSL czy KO?

- Faktycznie moje korzenie sięgają Platformy. Byłem członkiem PO przez parę lat. Jednak teraz od wielu lat jestem związany z Bezpartyjnymi Samorządowcami i reprezentuję ich jako wicemarszałek województwa.

- Usłyszałem od działacza BS, że w koalicji z PiS było wam łatwiej niż z PO. To prawda?

- Było trochę prościej, jeżeli chodzi o współpracę, bo to partia bardzo zdyscyplinowana, najważniejsze decyzje przychodziły z Warszawy i łatwo było osiągnąć porozumienie. Platforma ma większy wewnętrzny liberalizm i członkowie mogą sobie pozwolić na więcej, a gdy jest więcej osób decydujących, to zawsze trudniej osiągać porozumienie.

- Jaka jest dzisiaj we władzach województwa pozycja Bezpartyjnych? Bo można siedzieć przy stole, ale nie rozdawać kart...

- Cały czas Bezpartyjni siedzą przy tym stole i grają w karty, a wiele osób twierdzi, że my wciąż te karty rozdajemy. Ja bym powiedział, że my współpracujemy, że gramy w tej grze. Jesteśmy ważnym graczem i nasza pozycja jest stabilna, co kolejne wybory pokażą. Widzieliśmy już różne analizy, jest przedział między 3 a 9 mandatów, które możemy zdobyć w Sejmiku, a to sporo.

- Czyli deklarowana bezpartyjność wciąż popłaca. Dlaczego?

- Ludzie są partiami zniechęceni, zmęczeni. Przez lata istnieje podział na PiS i PO, a zmiana polega na wyborze jednych lub drugich. Coraz głośniej teraz mówi się o trzeciej sile, czyli o radykałach, o Konfederacji i partii Brauna, zaczyna się pojawiać trzeci kierunek, bardziej zdecydowany. W poprzednich wyborach było widać, że pojawiała się trzecia partia liderów typu Palikot czy Kukiz, a teraz już jasno widać, że Konfederacja i Braun mogą być nawet siłą decydującą. Ludzie mają już dość tej wojny polsko-polskiej między PiS a Platformą, czy obecnie Koalicją, co widać na każdym kroku. Ci ludzie wręcz się nienawidzą, czasem rodziny przy stole nie mogą spokojnie porozmawiać o polityce, bo ten podział jest tak głęboki. Sporo Polaków ucieka przed wyborami, aby nic nie kojarzyło się z partią. PiS i PO stworzyły taki obraz partii, który dzisiaj kojarzy się negatywnie.

- A jaki wizerunek Bezpartyjnych pan widzi?

- Jako ludzi, którzy potrafią współpracować, bo rozmawiamy, nie obrażamy się, jesteśmy sprawni organizacyjnie. Mała organizacja, która zdobywa 10% poparcia na Dolnym Śląsku przy dość dużym podziale, a więcej niż Lewica czy Konfederacja - jesteśmy sprawni i rozpoznawalni.

- Kiedyś niekwestionowanym liderem BS był Cezary Przybylski. Rośnie nowy lider?

- Nie ma jednego lidera...

- A pan?

- Tak mówią, ale myślę, że bardziej jesteśmy kolektywem kilku osób. Ja może bardziej jestem twarzą, bo jestem na najwyższym stanowisku spośród Bezpartyjnych, ale to nie jest tak, że jestem liderem, który zarządza innymi. Jest grupa ludzi od lat, która siada przy jednym stole i planujemy, co dalej. To są radni wojewódzcy, radni powiatowi, to osoby, które od lat organizują kampanię Bezpartyjnych. Przez wzgląd i szacunek dla Cezarego Przybylskiego ciężko byłoby mi się nazwać liderem, za mały jeszcze mam dorobek, by się do niego porównywać.

 

- Będzie pan startował z listy PSL w wyborach parlamentarnych?

- Nie.

- Ale propozycja była?

- Mam różne propozycje, jeżeli chodzi o wybory parlamentarne, ale powtarzam, że nie chcę startować. Listy jeszcze nie są tworzone, więc oficjalnych propozycji nie było.

- A nieoficjalne?

- Zawsze się pojawiają, nie tylko z PSL, ale - powtarzam - w wyborach parlamentarnych nie wystartuję.

- A na prezydenta Wrocławia? Bo i to słyszałem. 

- Też słyszałem i też dementuję. Nie chcę startować w wyborach na prezydenta Wrocławia. Tak naprawdę z jednego względu - pochodzę spod Oławy, z Bystrzycy, moi wyborcy są tutaj, w tzw. obwarzanku, a nie we Wrocławiu. Nie ukrywam, że jestem stąd, tu mieszkam, a startując na prezydenta Wrocławia zostawiłbym swoich wyborców. Natomiast tu, gdzie obecnie jestem, wiem, że mogę zabiegać o różne rzeczy dla naszego powiatu czy gminy. Z pozycji prezydenta Wrocławia już tej możliwości bym nie miał.

- Za co lubi pan siebie jako polityka? 

- Za to, że potrafię się dogadać z ludźmi z różnych opcji politycznych. Potrafię rozmawiać z politykami i PiS, i PO, i Konfederacji i PSL...

- Można by powiedzieć, że to wada, konformizm.

- Zawsze miałem tak, że dogadywałem się z ludźmi, odnajdywałem się w towarzystwie. Zawsze patrzę na kogoś najpierw jako na człowieka, dopiero potem pojawia się ta łatka, że ktoś jest z PiS czy KO, co wcale nie jest dla mnie decydujące. Liczy się człowiek.

- Nieczęsto się zdarza, aby wicemarszałek jednocześnie był sołtysem. To jedyny taki przypadek w Polsce. Ludzie różnie oceniają to współistnienie. Są tacy, którzy widzą w tym tylko dobre zagranie piarowe, sprawianie wrażenia takiego chłopaka z sąsiedztwa...

- We Wrocławiu jest to postrzegane jako wada i to mi wszyscy powtarzają. Gdybym chciał kandydować na prezydenta, to musiałbym przestać być sołtysem, bo sołtys nie ma szans zostać prezydentem. Warto pamiętać, że zanim zostałem wicemarszałkiem, to już sołtysem byłem, od 2019 roku. Ja to po prostu lubię. Wiem, że będąc wicemarszałkiem mogę zrobić dla swojej wsi kilka rzeczy. Tego nie ukrywam. Funkcja sołtysa mi się podoba, nie mam z tym problemów, że jestem chłopakiem z sąsiedztwa. Zawsze taki byłem. Jestem stąd, tu wracam i nadal jestem sobą. Idę z chłopakami posprzątać boisko, na ryby, koszę trawę. I robię to jako rodzic, jako sołtys, jako mieszkaniec, ale nigdy się nie tytułuję marszałkiem, zresztą większość mieszkańców, co akurat lubię, mówi do mnie „sołtysie”.

- W Bystrzycy nie wszyscy tak jednoznacznie dobrze pana oceniają, choć zwyciężył pan zdecydowanie w wyborach sołtysa. Wśród tego starszego elektoratu, pamiętającego poprzedniego sołtysa, nie ma pan już takiego szacunku...

- Rozumiem, o co chodzi, ale wcześniej młodzież mówiła, że sołtys rozmawia tylko ze starszymi. Teraz jest trochę odwrotnie. Nie da się wszystkim dogodzić, ale dziś mamy chyba uczciwy podział z Kołem Gospodyń Wiejskich, które organizuje dużo wydarzeń dla seniorów. Ja się skupiam na tej części, która kiedyś była zaniedbana.

- Ile razy miesięcznie słyszy pan z innych wsi, że Bystrzyca dostaje nadmierne pieniądze w porównaniu z innymi?


Więcej o autorze / autorach:

Napisz komentarz

Komentarze

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: bardzo długi list Treść komentarza: Napisz w tej sprawie do premiera i nie zapomnij wspomnieć jak to zawsze głosujesz na PO. Data dodania komentarza: 31.10.2026, 11:07 Źródło komentarza: Radna proponuje kolejną petycję do PKP. - Może najpierw poczekajmy na efekty jednej - mówi burmistrz Autor komentarza: * Treść komentarza: Skromnie tylko przypomnę, że to nie miasto robi remont dworca, ale PKP, gdzie dyrekcja jest z nadania KO-PO. A wystarczy śledzić wypowiedzi pani rzecznik PKP we Wrocławiu, która informowała, że jest plan w którym miejscu ma być winda i kasa, ale PKP zbiera teraz kasę na windy, a nie było chętnych do prowadzenia kasy biletowej na dworcu. Więc uzewnętrznianie się kto jest bardziej winny, czy KO-PO czy PiS, jest bez sensu. Kto by nie rządził w mieście, to i tak ma g.... do gadania w sprawie remontu dworca. A w RM nie pracuje żaden radny, a tych dwóch co piszesz a nie wymieniasz, robią kiepskie show i prowadzą swoją kampanię wyborczą, bo jeśli nic nie zrobili z obiecanych haseł wyborczych, to muszą jakoś zaistnieć Data dodania komentarza: 31.10.2026, 10:39 Źródło komentarza: Radna proponuje kolejną petycję do PKP. - Może najpierw poczekajmy na efekty jednej - mówi burmistrz Autor komentarza: mieszkaniec Treść komentarza: Gdy się upominano o pewne udogodnienia dla niepełnosprawnych i matek z małymi dziećmi, burmistrz się śmiał, że jeszcze nie rozpoczął się remont, a juz lista" pobożnych życzeń". Wtedy był czas na ustalenia, ale burmistrz jak zwykle lekceważył problem. Remont na finiszu i dopiero się obudził, już za późno Data dodania komentarza: 31.10.2026, 10:07 Źródło komentarza: Radna proponuje kolejną petycję do PKP. - Może najpierw poczekajmy na efekty jednej - mówi burmistrz Autor komentarza: Pytam Treść komentarza: Na tym forum często są używane określenia "jelczański Czerepach" "Miś kameleon" i "Krzyś parkingowy", ja nie jestem mieszkańcem Jelcza - Laskowic ale ciekawi mnie do kogo należą te przydomki i skąd się wzięły? Data dodania komentarza: 31.10.2026, 09:36 Źródło komentarza: Radni podjęli stanowisko. Chcą od władz Szczyrca potępienia ludobójstwa Autor komentarza: Milczenie nie jest złotem, jest szansą Treść komentarza: Wiecznie milcząca radna Jasińska postanowiła zabrać głos. Merytorycznie był to typowy głos wybudzonej gwałtownie z głębokiego snu. Data dodania komentarza: 31.10.2026, 09:33 Źródło komentarza: Radna proponuje kolejną petycję do PKP. - Może najpierw poczekajmy na efekty jednej - mówi burmistrz Autor komentarza: Symetrysta Treść komentarza: Najłatwiej tak powiedzieć… wina KO, tylko, że w mieście nie rządzi KO… o remoncie dworca było wiadomo od dawna, decyzja zapadła za poprzednich rządów. Był czas się przygotować, był czas na interwencję i działanie. Ale można się obudzić pod koniec remontu i petycje pisać. I na koniec piszę o wszystkich radnych-bezradnych. W mieście regularnie i skrupulatnie pracuje może z dwóch radnych… więc niech to zostania jako komentarz. Data dodania komentarza: 31.10.2026, 09:08 Źródło komentarza: Radna proponuje kolejną petycję do PKP. - Może najpierw poczekajmy na efekty jednej - mówi burmistrz
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama