Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 26 października 2026 05:50
ZOBACZ:
Reklama Aftermarket Oława
Reklama Jaśnikowski
Reklama BMM

Zapiski z wyprawy na dach świata, czyli oławianin w Pamirze (2)

- Gdybym wiedział, w ogóle bym nie przychodził - odruchowo rzuca mi Aliszer, tadżycki dziennikarz z miejscowej telewizji, którego zaprosiliśmy na spotkanie z naszymi seminarzystami. Po chwili jednak zreflektował się, do kogo mówi, i nachyla się do mnie jeszcze raz: - Gdybym wiedział, to przygotowałbym się
Podziel się
Oceń

Poszło o całokształt. Dziennikarz mówił o swoim doświadczeniu w robieniu  wywiadów telewizyjnych. Potem uczestnicy seminarium w Chorogu mieli przeprowadzić z nim rozmowy, by poćwiczyć warsztat. No i zaczęły się pytania. Głównie o to, dlaczego telewizja rządowa nie pokazuje prawdy. Dlaczego nie zajmuje się ludźmi, tylko władzą? Dlaczego nie jest niezależna? Dziennikarz doświadczony, więc najpierw przyznaje rację: - Tak jesteśmy telewizja rządową, oni nam płacą, więc robimy to, czego od nas wymagają.

Potem od razu odbija piłeczkę, i to nie jedną: - A dlaczego wy niczego nie zmieniacie? Jak? Jest wiele możliwości, choćby internet. Chcecie być dziennikarzami, a prawie nikt z was nigdy nie był w naszej redakcji, żeby o coś spytać, żeby się czegoś nauczyć. Może 1-2% z was chce tak naprawdę coś zrobić w życiu, a reszta, zamiast się uczyć, tylko pisze pod ławkami te swoje esemesy.

- A dlaczego nie chcecie zajmować się naszymi sprawami, tylko trzymacie stronę władzy? Bo tak wygodniej?


- Ależ chcemy. Piszemy o budowie dróg, a komu one służą, jeśli nie narodowi?

- Dlaczego rok temu nie mówiliście prawdy o operacji wojskowej, podczas której snajperzy strzelali do mieszkańców?!

- Też byliśmy pod lufami! Mieliśmy kamery, nie kałasznikowy...

W pewnym momencie zaczynam bronić dziennikarza przed atakami. Wywiad to jednak nie egzekucja. W końcu sami go zaprosiliśmy, do tego jest jeden, a tu wszyscy na niego, i to w obecności zagranicznych gości.

Gdy wyszedł, podchodzi do mnie studentka, by szepnąć: - Bo wie pan, rok temu, podczas operacji, gdy na ulicach ginęli ludzie, kobiety poszły do tej telewizji, aby przed kamerami wykrzyczeć swoją prawdę. I wyrzucili je. Idźcie stąd, mówili, idźcie.

Daleko

- Czym różni się wywiad od konferencji prasowej? Pierwszy raz w życiu robię zdjęcia. Jak to oddzielać komentarz od informacji? A po co podpis? - słyszeliśmy od studentek wydziału dziennikarstwa w Pamirze. Niektóre były już nawet na trzecim roku.

Z naszej "Powiatowej" zainteresowała seminarzystów przede wszystkim rubryka "ODESZLI". Że taka miejscowa, że nigdy nie spotkali się z czymś takim, by redakcja dawała nekrologi wszystkim zmarłym. Zauważyli też ilość reklam. Nie mogli uwierzyć, że w małym miasteczku, jak Oława (Chorog ma tyle samo mieszkańców), jest tak dużo lokalnych firm. Po zajęciach, polegających na bardzo dokładnym przeanalizowaniu treści "Powiatowej", usłyszałem od Naziry: - Powinniście być dumni z tego, co osiągnęliście.

O Wałęsie słyszeli, także coś o "Solidarności". Generalnie jednak Polska to dla nich bardzo daleko: - To w Europie? A jesteście w NATO? To nie byliście republiką radziecką, jak my?!

Nie wiem

Mam wolne popołudnie, więc od razu wskakuję do malutkiej marszrutki, rodem z pobliskich Chin - jak wszystkie tutaj. I w górę Pamiru, w stronę kirgiskiego Osz. Choć parę, paręnaście kilometrów. Aruz - kierowca - mówi, że te chińskie autka można tutaj kupić za równowartość 15 tys. zł.



NA fot. Kupiec z Afganistanu chętnie pozuje do fotografii

Gdy pytałem seminarzystów, co ciekawego mogę zobaczyć w Chorogu, niewiele potrafili mi zaproponować. Przypomniałem sobie jednak, że gdzieś w internecie znalazłem informację o pomniku "Pamir Highway", czyli jakimś starym samochodzie, który pierwszy przejechał trasę Duszanbe-Osz.

- Tak, jest coś takiego, pokażę przy wylocie z miasta - mówi Aruz. Faktycznie, stary Gaz-AA stoi w krzakach, na zniszczonym postumencie. Ale wokół ani słowa. Żadnej tablicy. Co to? Dlaczego? Po co? Nic. A dla mnie to przecież jedna z najciekawszych rzeczy, jakie mogę zobaczyć w Chorogu! Od razu razu widać różnicę w ocenianiu i docenianiu lokalności. Kuję więc żelazo, póki gorące.

 

Na fot. Pomnik "Pamir Highway", czyli Gaz-AA

Pytam Aruza o nazwę rzeki, przepływającej przez miasto.

- No, jak jej tam? Piandż nie, bo to dalej... - kluczy. - Nie pamiętam.

- A jak się nazywa ten szczyt? - pokazuję najwyższy.

- Nie wiem.

- A ten?

- Też nie wiem, ale się dowiem.

To trochę tak, jakby miejscowy taksówkarz nie wiedział, że Wrocław leży nad Odrą, a Zakopane pod Giewontem. No, ale właściwie to po co mu ta wiedza? Do czego? Turystów, pytających o to, nie ma zbyt wielu, a jemu taka lokalna wiedza widać do niczego nie jest potrzebna. Gdyby pytali i jeszcze płacili, to pewnie co innego... A tak, to po co?

Ale kiedy innego dnia jadę taksówką, już po dwóch minutach wiem od kierowcy, że obecny kurs opium to 80 dolarów za kilogram, marihuana ("najlepsza, bo prosto z Afganistanu") - 500 dolców, a heroina "bang" - 4 tys. zielonych. Ten sam kilogram heroiny kosztuje w Osz, czyli na krańcu "Pamir Highway", już 10-19 tys. dolarów, by w Moskwie zdrożeć do 35 tys.

Taksówkarz mówi, że niemal w każdym domu poczęstują mnie marihuaną. - Możesz pokurit, dla druziej gratis - zachęca.

Zlewają się

Gwiazdy w Azji Centralnej to osobny rozdział. Może bardziej dla poetów. Niebo wprost spada na głowę. Czyste, rozrzedzone na tej wysokości powietrze i brak silnych źródeł światła - to wszystko okłamuje tak przekonująco, że gwiazdy po prostu wiszą tu niżej. Gdyby nie ciemniejsze zarysy szczytów wokół, można by nawet pomyśleć, że gwiaździste niebo zaczyna się już od płaskiego horyzontu, ale w promieniu setek kilometrów takiego nie ma. To gwiazdozbiory pojedynczych światełek z lepianek, porastających nasadę góry po afgańskiej stronie, zlewają się z tymi, co na niebie.



Mosty

Trochę to trwało, zanim rozpoczęto przywracanie ich pierwotnych funkcji. W pobliżu Chorogu na rzece Piandż są dwa mosty. Jeden w mieście, drugi 15 km dalej. Jednym Afgańczycy raz w tygodniu przechodzą na stronę tadżycką, by handlować. Drugim Tadżycy przechodzą do Afganistanu. Pierwszy z tych przymostowych bazarów, na tzw. terenie neutralnym, chronionym przez uzbrojonych pograniczników, mamy tuż pod oknem. Jednak właściciel hotelu mówi, że afgańskie targowisko zamknięte jest od paru tygodni - po tamtej stronie rzeki były przypadki cholery. Na szczęście w przedostatnim dniu naszego pobytu w Chorogu bazar ponownie otwierają.

Dziesiątki objuczonych towarem Afgańczyków rzuciło się przez most, by znów coś sprzedać. Widzę wielkie toboły, z których po chwili wysypują się tanie pakistańskie papierosy, afgańskie czapki, kamienie do ozdabiania oczu, koraliki, a nawet ozdobne egzemplarze Koranu po 50 somoni, czyli prawie 10 dolarów.

To już tylko biznes, choć pewnie na nowo rodzą się znajomości wśród sąsiadów zza rzeki. Znów, po wielu latach, gdy rzeka wyłącznie dzieliła. Obecni użytkownicy bazaru nie mogę tego pamiętać, ale w latach trzydziestych ubiegłego wieku, pewnego dnia wojska radzieckie wkroczyły, zrobiono spis ludności, ustalono granicę na Piandży i... od tej pory nikt już nie mógł jej przekraczać. Kto nie zdążył wrócić z wizyty u urodziny, został na stałe.



W miejscowym muzeum przewodnik tłumaczy, że to Pamircy wcześniej sami zwrócili się do cara, by włączył ich krainę do Rosji. Nie przewidzieli tylko, jak szybko skończą się i car, i bezpieczeństwo, jakie miał im gwarantować.

Kto wie

Tamtejszy powszechny brak najpotrzebniejszych informacji tym razem uderza w nas. Okazuje się, że z Pamiru możemy wracać albo ponownie terenówką, albo... samolotem. Pewnie i polecieć tam też mogliśmy od razu samolotem, ale któż to wiedział? My - nie. Nasi pamirscy partnerzy też nie. Ciągle słyszeliśmy od nich, że lata tylko raz w tygodniu, że kłopoty z pogodą itp. Tymczasem sąsiadka Szamigul z Duszanbe wiedziała coś, czego nie wiedzieli miejscowi. Że jednak lata codziennie, czasem nawet dwa razy, a bilet jest do zdobycia.

 

Na fot. Na bazarze - młodzi Afgańczycy są bardzo przyjaźnie nastawieni do Polaków

Tym razem Musało, nasz pamirski partner, sprawdza się znakomicie. Mamy bilety. Wprawdzie nie na samolot - bo kapitan, który go pilotuje, jest tylko jeden i raz w tygodniu musi mieć wolne - ale na... śmigłowiec.

Na lotnisku w Duszanbe, tuż po lądowaniu "naszego" Mi-8MTV-1, słyszę od kapitana: - Ot, i właśnie przepuściliśmy 8 tys. dolarów.

Tyle kosztuje taki dwugodzinny lot wzdłuż granicy tadżycko-afgańskiej. Samolot byłby dużo tańszy. No, ale śmigłowiec bierze 30 osób, a i odpoczynek kapitan nie jest bez znaczenia.

Jeszcze nie teraz

Życzliwość mieszkańców Pamiru ma teraz dla mnie smak słonej herbaty z mlekiem, surowego, górskiego powietrza, ciepłej lepioszki prosto z pieca, zaangażowania naszych studentów - tego nie da się przecenić. Wracamy, ale na szczęście jest ciąg dalszy. Za parę dni przyjedzie do Polski dwójka seminarzystów z Chorogu, Tuti i Musało. Zobaczą, jak tu żyjemy, jak pracują redakcje naszych gazet.



- Wkrótce u nas wybory prezydenta, raczej tego samego - mówił mi Musało podczas pożegnalnej kolacji, jeszcze w Chorogu. - Na razie zapewne niewiele się zmieni, jeszcze nie teraz. Nie jesteśmy gotowi, ale trzeba się przygotowywać. Ktoś musi się uczyć tego, co ma przyjść...



Wracamy śmigłowcem

Pamirski projekt Stowarzyszenia Gazet Lokalnych został sfinansowany w ramach Programu Polsko-Amerykańskiej Fundacji Wolności "Przemiany w Regionie" - RITA, realizowanego przez Fundację Edukacja dla Demokracji

Część pierwsza:

Tekst i fot. Jerzy Kamiński


Napisz komentarz

Komentarze

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: Soltys z Wąchocka Treść komentarza: A czy zaszczyciły uroczystość swoja obecnością kontrolerki z Urzedu Skarbowego ? Bo taki ostatno narodził sie obyczaj . Data dodania komentarza: 25.10.2026, 20:17 Źródło komentarza: Otwarcie kuchni wiejskiej i Biesiada w Chwałowicach Autor komentarza: Sołtys z Wąchocka Treść komentarza: A czy zaszczyciły uroczystość swoją obecnoscią kontrolerki z Urzędu Skarbowego ? Data dodania komentarza: 25.10.2026, 20:10 Źródło komentarza: Otwarcie kuchni wiejskiej i Biesiada w Chwałowicach Autor komentarza: Ryszard z Oławy Treść komentarza: Radni z Jelcza niech nie opóźniają budowy przez jakies rodowe waśnie. Wreszcie jest szansa podłączyć Wrocław (i Oławę) do cywilizowanego świata, to oni namawiają do dalszych opóźnień. Jak już wiercą i kopią - to niech skończą! Data dodania komentarza: 25.10.2026, 20:02 Źródło komentarza: Wrócił temat Kolei Dużych Prędkości. W Czernicy konsultacje, w gminie J-L obserwacja Autor komentarza: Kres Treść komentarza: Maria Kucab . Czyż nie pochodziła z Kresów 2 RP ? Jeżeli tak. To czyż nie należało wspomnieć o tym młodemu pokoleniu OSP.... Skąd MY tu i dlaczego......I , że w związku z tym ich pradziadowie w dużej mierze urodzeni bądż też pochowani .... het het na wschodzie . ziemiach 2 Rzeczypospolitej Polskiej''''''''....... Bo np. : MY TU ( w przeciwieństwie do większości terenu obecnej Polski).. istniejemy TU dopiero od roku 1945 ( jako z chyba z dziada na ojca----z pradziada napewno NIE) s Data dodania komentarza: 25.10.2026, 12:32 Źródło komentarza: OSP Osiek - piękna i wzruszająca uroczystość (GALERIA) Autor komentarza: Kolega Treść komentarza: Widzisz różnice między wyborami samorządowymi, a wyborami parlamentarnymi, różnice między radnym powiatu, a posłem. Zresztą bardzo niecelny post. Pod starostwo powiatowe podlegają niektóre instytucje, niektóre drogi i tymi powinni zajmować się radni powiatowi. Jeśli jesteś radnym powiatowym, to wiesz, co należy do twoich kompetencji. A niektórzy radni platformy czy KO zajmują się wszystkim, tylko nie tym do czego zostali powołani. Sprawy szpitala zero jakiejkolwiek reakcji, licea, może jakieś złe wspomnienia, że nie zabierają głosu w tych sprawach, zero zainteresowania sprawami szpitala, liceów i policji, te instytucje podlegają pod starostwo, rozumiesz, czy waszym jedynym sukcesem jest wstawianie zbiorowo łapek w dół. Miałkość i brak inteligencji to jakaś domena oławskich radnych Platformy, za to buta i chamstwo we wpisach jest zawsze. Do poziomu Alberta, jego przygotowania do sesji, jego inteligencji wam daleko, jest złośliwy i sakastyczny, ajest inteligentny, a wam tego brakuje, naprawdę żałuję, że jednak nie został radnym Platformy, bo ten wasz poziom intelektualny, was radnych platformy KO, jest przerażająco niski, a wpisy zawsze nijakie merytorycznie i chamskie, a szkoda, bo przydało by się już pogonić wiecznie rządzących z BBS, ale kto ma to uczynić, skoro platforma KO ma tak słabych radnych, którzy by zaistnieć muszą zajmować się sprawami, które ich nie dotyczą. Data dodania komentarza: 25.10.2026, 11:39 Źródło komentarza: Jest petycja do burmistrza w sprawie budowy parkingu Autor komentarza: Olga Treść komentarza: Jedna wielka lipa!! Małe a właściwie znikome korzyści dla zwykłego obywatela!! Korzyści tylko dla Jeżewskiego,cały czas żeruje na państwowych pieniądzach. Lansuje się,a my za to płacimy !! Data dodania komentarza: 25.10.2026, 08:21 Źródło komentarza: Wieża jak Sky Tower. Ruszyła niesamowita budowa w Gaju Oławskim
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama