Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 17 października 2026 04:14
ZOBACZ:
Reklama
Reklama Jaśnikowski
Reklama BMM

Mordobicie dozwolone?

Podziel się
Oceń

Na podchwytliwe pytanie, zawarte w tytule, od razu odpowiadam: - Nie! Nie jest dozwolone, a naruszenie czyjejś nietykalności cielesnej jest przestępstwem, zagrożonym karą. Jednak nie zawsze jest karalne. To nie teoria, lecz praktyka. Oto dość świeże przykłady prosto z oławskiego życia.

Czytelnik wyjmuje fotografie z koperty. Kilka ran na czole i twarzy. To przedwigilijny prezent. Tak mu "podziękowali" młodzieńcy, którym zwrócił uwagę późnym wieczorem, na niestosowne zachowanie. Ręka też ucierpiała. Miał jednak szczęście, że to wszystko działo się przed budynkiem, w którym mieszka. Bliscy zadbali o wezwanie pomocy medycznej.  Trafił do szpitala.

Sprawą zajęła się policja, ale nie miał świadków zdarzenia. Pewnie będzie sąd, ale nigdy nie ma pewności, jak się sprawa tam potoczy. Bez wiarygodnych świadków wszystko niepewne zawsze przemawia na korzyść oskarżonego, który może wykorzystywać każdą szansę obrony. Jaskrawym przykładem jest tocząca się właśnie sprawa słynnego sportowca z Pretorii. Twierdzi on uparcie, że przez pomyłkę zastrzelił swoją partnerkę, bo myślał, że ktoś go napada.

Zatem poszkodowany oławianin nawet może być posądzany przez obwinianych młodzieńców, że to oni musieli się bronić przed jego napadem. Tak czy inaczej, rany się zagoją, ale pamiątka pozostanie. Chyba się wyleczy z tego nurtu pedagogiki. Boleśnie się przekonał, że bezpośrednie nauczanie młodzieży trzeba zastąpić szybkim zgłoszeniem na policję, jeżeli ktoś narusza prawo.

Kilka tygodni wcześniej zdarzył się inny incydent. W samo południe trwała pod sklepem zacięta bójka. Widzów przybywało. Dwaj starsi młodzieńcy prali się bezlitośnie. Próbowano ich rozdzielić, ale bez efektu. Po kilku minutach wyszedł jednemu decydujący cios i przeciwnik padł. Obaj oblani krwią, niczym po świniobiciu. Właśnie wtedy przyjechał policyjny samochód. Interwencja polegała na podniesieniu "znokautowanego" i chyba na pytaniu, czy nic się nie stało? Wyraźnie zmęczeni wojownicy nie mieli wzajemnych zastrzeżeń i grzecznie pokuśtykali w przeciwne strony. Policjanci wsiedli do samochodu, ale widzów zbulwersowała taka interwencja. Padło pytanie: - Czy publiczne mordobicie nie jest przestępstwem? - Oni się trochę poszarpali, nie mieli do siebie pretensji - to treść rzeczowej odpowiedzi stróżów porządku.

Formalnie mieli rację. Bójki nie widzieli, a nikomu nic się nie stało, nie było poszkodowanych. Nie naruszono porządku publicznego, bo to się działo na chodniku. Kto chciał - ten oglądał. Wedle prawa wszystko gra. Nie wszyscy adwersarze potrafią wyrażać swoje racje słowami i językiem. Niektórym łatwiej to robić pięściami i odmianą wolnoamerykanki. Każdy orze, jak i czym może oraz potrafi. Awanturka publiczna dawniej dużo kosztowała. Dzisiaj to najwyżej współczesny folklor. Całowanie się na ulicy też było kiedyś nieobyczajne. Dziś to miła okrasa szarej rzeczywistości. Świat się zmienia...

Edward Bykowski

[email protected]


Napisz komentarz

Komentarze

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: z Owczar Treść komentarza: MPZP jest z 2014 roku, gdzie NIS i ich nowa koleżanka ex-posłanka byli przez 12 lat? Co radni NIS robili od maja 2024 r. mając większość w radzie? Data dodania komentarza: 16.10.2026, 22:03 Źródło komentarza: Dowiedzieli się kilka dni przed upływem terminu i to... pocztą pantoflową Autor komentarza: Marik Treść komentarza: Akurat tutaj muszę się z Tobą nie zgodzić. MPZP jest z 2014 roku, uchwalone bez żadnych uwag. Ludzie mieli 12 lat żeby go zmienić jak nie chcieli tam wiatraków, to są 3 kadencje, w trakcie których funkcję wójta sprawowały 3 różne osoby. Data dodania komentarza: 16.10.2026, 21:55 Źródło komentarza: Dowiedzieli się kilka dni przed upływem terminu i to... pocztą pantoflową Autor komentarza: Człowiek Treść komentarza: Dobrze się czujesz? Data dodania komentarza: 16.10.2026, 20:10 Źródło komentarza: Dowiedzieli się kilka dni przed upływem terminu i to... pocztą pantoflową Autor komentarza: Rock Treść komentarza: Radni i sołtysi są zobowiązani do regularnego przeglądania i czytania obwieszczeń, zamieszczonych na stronie BIP Gminy Oława. Skoro był uchwalony MPZP, to Radni wyrazili zgodę na budowę OZE. Również Ci z Oleśnicy Małej, Owczar, Chwalibożyc, Osieka....Jeżeli inwestor spełni wszystkie wymagane ustawami wymagania to te wiatraki powstaną. Data dodania komentarza: 16.10.2026, 20:04 Źródło komentarza: Dowiedzieli się kilka dni przed upływem terminu i to... pocztą pantoflową Autor komentarza: Gocha ze Zwierzyńca Treść komentarza: Festiwal spychologii. Kto naprawdę zawinił w Oławie? Analizując wiatrakową aferę w gminie Oława, trudno oprzeć się wrażeniu, że mamy do czynienia z klasycznym, urzędniczym gridlockiem, w którym każdy umywa ręce. Jednak w gąszczu pism, procedur i wzajemnych oskarżeń, wina rozkłada się bardzo konkretnie. Kto zawiódł? Główny winowajca: Urząd Gminy i Wójt (Wina ewidentna) Pełną i bezpośrednią odpowiedzialność za odcięcie mieszkańców od informacji ponosi Urząd Gminy Oława na czele z wójtem Arturem Piotrowskim. • Tłumaczenie, że pismo z RDOŚ nie zawierało listy miejscowości, jest kuriozalne. Urzędnicy referatu planowania przestrzennego doskonale wiedzieli, gdzie TK WIND chce stawiać turbiny – wniosek inwestora leżał w urzędzie od ponad roku (od sierpnia 2023 r.). • Zasłanianie się „błędem ludzkim” to unikanie odpowiedzialności politycznej i menedżerskiej. Wójt odpowiada za organizację pracy urzędu. Jeśli podlegli mu pracownicy nie potrafią skojarzyć, że budowa 9 gigantycznych turbin dotyczy konkretnych sołectw, i nie potrafią wysłać jednego e-maila do sołtysów, to mamy do czynienia z głęboką niewydolnością systemową. Gmina zastosowała tzw. "złośliwą zgodność z przepisami" – wrzuciła dokument do BIP-u i uznała, że ma święty spokój. To rażące zaniedbanie i lekceważenie własnych mieszkańców. Współwinny: RDOŚ we Wrocławiu (Wina proceduralna) Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska również nie jest bez winy. Choć formalnie dopełniła procedur, wysyłając pismo elektroniczne, to jej działanie pokazuje bezduszność aparatu urzędniczego. • RDOŚ poprosił o ogłoszenie sprawy w sposób „zwyczajowo przyjęty”, ale sam nie pofatygował się, by precyzyjnie wskazać, o które wsie chodzi, działając po linii najmniejszego oporu. • Co więcej, instytucja ta ograniczyła własne obwieszczenia do swojego BIP-u. Obietnice o publikacji w prasie okazały się fikcją w skali lokalnej. RDOŚ potraktował udział społeczeństwa jako uciążliwy obowiązek do „odhaczenia” w tabelce, a nie realny element procesu decyzyjnego. Inwestor (TK WIND): Działanie w cieniu Firma TK WIND działała zgodnie ze swoim interesem ekonomicznym. Złożyła wniosek w 2023 roku i czekała na bieg spraw. Dla inwestora brak rozgłosu to idealne warunki – im mniej uwag mieszkańców, tym szybsza i łatwiejsza ścieżka do uzyskania decyzji środowiskowej. Choć trudno winić biznes za to, że nie robi wokół siebie hałasu, to jawne ignorowanie negatywnej opinii Sanepidu z lipca świadczy o tym, że inwestor liczył na przepchnięcie projektu kolanem, bez oglądania się na koszty społeczne. Podsumowanie: Urzędniczy mur kontra obywatele W tej układance bezbłędnie zadziałał tylko jeden element: mieszkańcy, sołtysi i lokalni aktywiści. Ludzie, którzy zostali zmuszeni do biegania od drzwi do drzwi i wyręczania opłacanych z ich podatków urzędników. Winny jest system zarządzania w gminie, który przedkłada biurokratyczny spokój nad transparentność. Przeprosiny wójta będą coś warte tylko wtedy, gdy pociągnie on do odpowiedzialności winnych urzędników, a wywalczony (miejmy nadzieję) nowy termin RDOŚ zostanie wykorzystany do realnej, otwartej debaty z mieszkańcami. Na ten moment gmina Oława dostała czerwoną kartkę z lekcji pod tytułem „Samorządność”. Data dodania komentarza: 16.10.2026, 19:26 Źródło komentarza: Dowiedzieli się kilka dni przed upływem terminu i to... pocztą pantoflową Autor komentarza: Leszek Górecki Treść komentarza: Panie Wieśku, nikt tu nie postuluje powrotu do średniowiecza ani wypasu krów, a mylenie walki o transparentność z „fobią na rozwój” to głębokie nieporozumienie. Rozwój gminy i nowoczesne technologie – w tym odnawialne źródła energii – są potrzebne, ale nie mogą być wprowadzane metodą faktów dokonanych i za plecami mieszkańców. W tej sprawie kluczowym problemem nie jest sam fakt budowy wiatraków, ale to, jak potraktowano ludzi Data dodania komentarza: 16.10.2026, 19:21 Źródło komentarza: Dowiedzieli się kilka dni przed upływem terminu i to... pocztą pantoflową
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama