Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 13 czerwca 2026 07:18
ZOBACZ:
Reklama Aftermarket Oława
Reklama
Reklama Tauron
Reklama Jaśnikowski
Reklama BMM

Tajemnica dzwonu księdza Irka

Gdy brzmi dzwon Lichtenberga, największy w kościele Apostołów Piotra i Pawła, jest w nim nuta księdza Irka
Podziel się
Oceń

OŁAWA. Mało kto o tym wie

W czerwcu 1996, gdy szykowały się uroczystości z okazji wyniesienia Bernarda Lichtenberga na ołtarze, informowaliśmy w gazecie, że zabytkowy siedemnastowieczny dzwon z kościoła pw. ŚŚ. Apostołów Piotra i Pawła jest pęknięty i trzeba zastąpić go nowym. Wkrótce jego zdjęcie, tuż przed poświęceniem, zamieściliśmy w specjalnym dodatku "Bernhard Lichtenberg - błogosławiony z Oławy".
Z kroniki parafii: - 9 czerwca ks. bp Jan Tyrawa poświęcił nowy dzwon, który nosi imię Barnarda Lichtenberga.
Obok zdjęć pytanie: - Komu bije dzwon? I odpowiedź: - Bije on Parafianom kościoła Piotra i Pawła w Oławie.
Na zdjęciach z kroniki widać wyraźnie, że dolną część dzwonu zasłonięto wiankiem z gałązek świerka. Prawie nikt z uczestników uroczystości nie wiedział, że nowy dzwon przed wystawieniem na widok publiczny lekko zmodyfikowano. Jego dolną część, tzw. wieniec, zalepiono silikonem i pomalowano na złoto, by wyglądało, jakby nic się nie stało. Wszystko po to, aby ukryć napis. Jaki?

*
- Wszystkie dokumenty zawsze oddaję księdzu proboszczowi do kroniki parafii - mówi Zbigniew Felczyński z zakładu ludwisarskiego w Taciszowie, który przed 16 laty wykonywał oławski dzwon, poświęcony Lichtenbergowi. - To są rzeczy jednorazowe, nie przechowuję projektów.
Ponieważ w kronice parafialnej nie zachowały się żadne dokumenty, związane z zamawianiem dzwonu, zdani dziś jesteśmy tylko na ludzką pamięć.

*
Siedziałem w redakcji, gdy dostałem telefon z informacją, że nowy dzwon przywieźli żukiem pod kościół. Za moment już tam byłem, z aparatem fotograficznym. Paka jeszcze była pełna, bo rozładowanie tak wielkiego ciężaru wcale nie było łatwe. Zrobiłem parę fotografii. Od razu zauważyłem napisy "BERNARD LICHTENBERG" i niżej, podobnie wielkimi literami, "DUSZPASTERZ KS. DR WALDEMAR IREK". Po chwili przyszedł proboszcz. Też od razu zauważył oba napisy i złapał się za głowę, bo tego drugiego napisu miało nie być. - Widocznie w zakładzie coś źle zrozumieli i dali napis z pieczątki na zamówieniu - powiedział i od razu zaczął się tłumaczyć, żebym przypadkiem nie zrozumiał, że tak miało być, że ten "duszpasterz" to jego pomysł, bo nie jego. Że przecież nie napisałby na dzwonie "doktor", bo tak się nie robi, nie podaje stopni naukowych, a zresztą przecież może kiedyś będzie profesorem, więc jak by to wyglądało dla potomnych: - Panie redaktorze, i niech pan o tym nie pisze, proszę! Przynajmniej dopóki żyję...

Gdy parę dni później zobaczyłem ten sam dzwon, stojący w kościele przed bocznym ołtarzem, dolnego napisu już nie było. To znaczy był, ale niewidoczny, zasłonięty opaską z silikonu. Rzucało się w oczy, że coś z tym dzwonem jest nie tak - dwa złote kolory jednak miały inne odcienie, jednak się gryzły. No i nie udało się gładziutko położyć warstwy silikonu, potrzebna była dodatkowa zasłona z gałązek. Ja to widziałem, ale ktoś, kto niczego nie podejrzewał, mógł nawet nie zauważyć.

Ludwisarz Felczyński do dziś pamięta tę sytuację. - Chciałem mu zrobić niespodziankę, nie pokazywałem projektu, on o tym napisie nic nie wiedział - tłumaczy. - Na dzwonie odlałem jego nazwisko, a miało nie być, i to mu się nie spodobało. To wielki człowiek, ale bardzo skromny.

- Był - dorzucam. - Bo właśnie zmarł.

- Coś takiego!? To przykre. A mówiłem mu, że tak kiedyś będzie, że tylko napis pozostanie. No proszę, i tak dzięki upartości ludwisarza przeszedł do historii!  Aż mi się nie chce wierzyć! Jak pan napisze artykuł, koniecznie musi mi pan przesłać.

Felczyński zapamiętał, że gdy w tym czerwcowym dniu dotarli z dzwonem do Oławy, to proboszcz Irek miał nietęgą minę. Nie, nie krzyczał, nie wściekał się: - Bo on nie z tych. Spokojnie tylko powiedział: "No, jakoś z tego musimy wybrnąć...". Ustaliliśmy, że aby zachować skromność, przesłonię ten napis, a potem dzwon na wieżę i nikt przez lata nie zobaczy. Oczywiście wiedział, że potem i tak wszystko odpadnie.

Ksiądz Janusz Gorczyca, proboszcz parafii Świętych Apostołów Piotra i Pawła: - Fakt odnotowywania na dzwonach nazwisk biskupów diecezjalnych czy proboszczów nie jest czymś nadzwyczajnym. To stosowana praktyka. Tym bardziej z zaciekawieniem dowiaduję się o historii tego dzwonu, w której ksiądz rektor nie chciał eksponowania swojej osoby, choć miał do tego prawo. Fakt, który redakcja wydobyła, pomaga w utrwalaniu pamięci o księdzu Irka, który przez lata był związany z Oławą. Słuchając dzwonu Lichtenberga, warto wspomnieć byłego proboszcza naszej parafii, a przy okazji pomodlić się za niego.

Tekst i fot.: Jerzy Kamiński

[email protected]


Napisz komentarz

Komentarze

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: oławianin Treść komentarza: Dlaczego nie wykorzystują budynek po dawnej ubezpieczalni na Sikorskiego. Lokalizacja dobra, budynek wymaga kapitalnego remontu i jest własnością podobno starostwa czyli skarbu państwa. Data dodania komentarza: 12.06.2026, 21:54 Źródło komentarza: Czy nowy budynek sądu musi być "tak daleko"? Autor komentarza: Obserwator Treść komentarza: Nie pierwszy i ostatni kardiolog przyjmujący na NFZ. Bardziej bym martwił się brakiem lekarzy POZ, których dr Bolanowski nie umiał zachęcić do stałej pracy w przychodni. To oni stanowią front w przychodni. Decyzja Pana Burmistrza dotyczy odwołania z pełnienia funkcji prezesa. Nadal jest kardiologiem i może przyjmować tzw swoich pacjentów. Zobaczymy na ile jest związany z pacjentami, czy tylko wiązał go stołek prezesury. Podejmując się pełnienia funkcji prezesa trzeba pamiętać " prezesem się bywa, a lekarzem się Jest". Myślę że Pan prezes jest lekarzem. Data dodania komentarza: 12.06.2026, 20:32 Źródło komentarza: Janusz Bolanowski odwołany z funkcji prezesa Przychodni Rejonowo-Specjalistycznej Autor komentarza: * Treść komentarza: Pewnie masz dużo racji w tym co piszesz, ale zgodnie z art. 188 ustawy Prawo Wodne, obowiązek dbania o wały nałożony jest na ich właścicielu. A właścicielem wszelkich wodnych urządzeń, w tym wałów, są Wody Polskie, a nie starosta, wójt, burmistrz. Więc wszelkie zgłoszenia jak najbardziej ale przeciwko Wodom Polskim. Polecam ustawę Prawo Wodne. Data dodania komentarza: 12.06.2026, 20:02 Źródło komentarza: Miasto: - Wody Polskie nie reagują Autor komentarza: Zdziśka ze zwierzynca Treść komentarza: O gocha tirówka się pokazała Data dodania komentarza: 12.06.2026, 19:00 Źródło komentarza: 194 zgłoszenia do Krajowej Mapy Zagrożeń Bezpieczeństwa w maju Autor komentarza: mieszkaniec oławskiej ziemi Treść komentarza: Dzień dobry. Szanowny Panie Redaktorze, niestety jak czytam te informacje zarówno na Waszej stronie jak i na portalu Oława 24 zastanawiam się, czy to są żarty, czy też zła wola włodarzy miasta i nie tylko. Ale w tym konkretnym przypadku jak piszecie i to słusznie ...OBOWIOĄZEK koszenia poboczy dróg czy wałów naszych, oławskich cieków wodnych stoi po stronie różnych instytucji w tym Jednostek Samorządu Terytorialnego oraz Wód Polskich. Zatem jeśli to obowiązek, to ktoś kto nie realizuje takiego (swojego) obowiązku do którego jest zobligowany przepisami prawa a dotyczy to np. organu - czyli Wójt, Burmistrz, Prezydent czy Starosta o innych organach nie wspomnę po podlega karze. O takich przypadkach mówi właśnie art. 231 kk. Czy zarośnięte trawa lub zakrzaczone pobocze może ograniczyć widoczność między innymi dla kierowcy, pieszego. Ależ oczywiście. A może być to jedna z przyczyn zdarzeń lub wypadków. Ależ oczywiście. Czy niekoszone wały mogą spowodować w określonych przypadkach (obfite opady deszczu) opór i zdecydowane spowolnienie przepływu wody w ciekach wodnych a tym samym groźne ich spiętrzenie lustra? Oczywiście, że tak. To mój Szanowny Panie Redaktorze trzeba takie przypadki zgłaszać do Prokuratury lub do miejscowej i właściwej dla miejsca tego pobocza, wału jednostki Policji. Może wtedy osoby odpowiedzialne ruszą swoje 4 (cztery) litery i wykonają po prostu swój obowiązek, do którego jak piszecie są ZOBOWIĄZANI. Tylko tyle, albo aż tyle. Dlatego tez moja propozycja brzmi niech cały ten artykuł trafi jako zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa i może ten niekorzystny trend wreszcie się zmieni a my przestaniemy o tym mówić i pisać zajmując się innymi tematami ważnymi dla miasta, gminy i powiatu. Data dodania komentarza: 12.06.2026, 18:52 Źródło komentarza: Miasto: - Wody Polskie nie reagują Autor komentarza: zrozpaczony Treść komentarza: Jak u mnie zadomowiły się murarki to też mam zgłaszać? I czy pszczoły dostaną jakieś małe tablice rejestracyjne? Wtedy będę wiedział do którego sąsiada zgłosić się po miód. Data dodania komentarza: 12.06.2026, 18:30 Źródło komentarza: Ważne dla pszczelarzy. Termin mija 18 czerwca
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama