Nie wszczął postępowania w sprawie wygaszenia mandatu radnej, a na żadnej z dotychczasowych sesji Rady Miejskiej nie wspomniał, że otrzymywał pisma w tej sprawie. Co więcej, nie informował również, że prowadził jakiekolwiek postępowanie wyjaśniające dotyczące radnej.
Gdy dziś pytamy go o to pismo, mówi, że go nie pamięta. Pamięta natomiast, że w 2025 roku wojewoda dolnośląski zwrócił się do niego o przeprowadzenie postępowania wyjaśniającego, aby ustalić, czy radna Kaczor nie narusza zakazu prowadzenia działalności gospodarczej z wykorzystaniem mienia komunalnego gminy.
- Radna Kaczor złożyła wówczas wyjaśnienia - mówi. - Napisała, że była to jednorazowa usługa, że jej firma już nie działa, a ona nie współpracuje z żadną jednostką gminną. Przesłałem te wyjaśnienia do wojewody, a ten uznał, że są wystarczające. Nie wszczął procedury wygaszenia mandatu radnej i na tym etapie sprawa się zakończyła.
Wtedy. Bo 6 lipca tego roku wojewoda wysłał do przewodniczącego Mazurka kolejne pismo, w którym ponownie poprosił o wyjaśnienia w sprawie radnej Kaczor. Tym razem przewodniczący miał sprawdzić, czy radna Kaczor faktycznie zaprzestała współpracy ze ZWiK w Oławie, zgodnie z oświadczeniem, które złożyła w czerwcu 2025 roku, oraz czy nie podjęła tej współpracy ponownie.
- Radna złożyła wyjaśnienia 15 lipca tego roku - mówi Krzysztof Mazurek. - Napisała, że nic się nie zmieniło od czasu, gdy składała poprzednie wyjaśnienia, czyli że nadal nie prowadzi działalności gospodarczej i nie robi interesów z żadną ze spółek gminnych. 21 lipca wysłałem te wyjaśnienia do wojewody. Wojewoda nie wyjaśnił mi, dlaczego ponownie oczekuje takich wyjaśnień, a ja z nim nie dyskutuję. Otrzymałem pisemną prośbę i odesłałem pisemną odpowiedź.
Przewodniczący dodaje, że tego samego dnia po południu radna Kaczor złożyła w biurze rady oświadczenie o rezygnacji z mandatu. Dowiedział się o tym telefonicznie, ponieważ był wówczas na urlopie. Wniosek podpisała jego zastępczyni, Maria Domaradzka, a 23 lipca został on wysłany do komisarza wyborczego celem dalszego postępowania. - Na tym rola Rady Miejskiej się zakończyła. Decyzja o wygaszeniu mandatu radnej należy do komisarza wyborczego - mówi.
***
Dlaczego tematem nie zajęła się Rada Miejska?
Przewodniczący Mazurek zapewnia, że do czasu, gdy wojewoda po raz pierwszy poprosił go o wyjaśnienia w tej sprawie, nie wiedział, że firma radnej Kaczor współpracowała ze spółką miejską.
- Gdybym miał taką wiedzę, musiałbym wszcząć postępowanie wyjaśniające i zapewne bym to zrobił, ale jej nie miałem - zapewnia. - O sprawie dowiedziałem się dopiero z pisma wojewody w 2025 roku. Zgodnie z jego prośbą zwróciłem się do pani Kaczor o wyjaśnienia. Wysłałem je do wojewody, a on nie podjął dalszych czynności, czyli uznał, że są one wystarczające. Dla mnie również były wystarczające, bo skoro współpraca została zakończona, to wszystko było w porządku. Nie było powodów do wszczęcia postępowania w sprawie wygaszenia mandatu radnej.
Pytany o to, dlaczego nie poinformował radnych podczas sesji, że w 2025 roku otrzymał od wojewody wniosek o przeprowadzenie postępowania wyjaśniającego w sprawie radnej, przewodniczący odpowiada, że nie wydarzyło się nic, co wymagałoby przekazania takiej informacji.
- Nie wszczęto procedury wygaszenia mandatu, wojewoda uznał wyjaśnienia radnej za wystarczające, więc nie było o czym informować radnych – stwierdza przewodniczący Mazurek. Jednocześnie dziwi go, że radna sama zrezygnowała z mandatu, bo - jak mówi - nie było ku temu powodów. - Z drugiej strony każdy, kto obejmuje funkcję radnego, powinien wiedzieć, co mu wolno, a czego nie. Zapis mówiący o tym, że radny nie może prowadzić działalności z wykorzystaniem mienia gminy, należy do podstawowej wiedzy.
Dlatego też przewodniczący był bardzo zdziwiony, gdy wojewoda poprosił go o wyjaśnienia w tej sprawie.

Napisz komentarz
Komentarze