Oława Gospodarka nieruchomościami
Pomimo że kolejka oczekujących na mieszkania komunalne jest duża, są tacy, którzy rezygnują z kolejnych, proponowanych przez miasto lokali.
Tak jak Dorota Buryn. Jest na początku listy oczekujących, a o mieszkanie stara się od 5 lat. Jej córka czeka 2 lata. Niedawno zastępca burmistrza Witold Niemirowski zaproponował jej mieszkanie przy ulicy Szkolnej, ale odmówiła jego przyjęcia. - Za każdym razem, gdy idę do burmistrza, dostaję albo zdewastowane, zawilgocone mieszkanie, albo słyszę, że w ogóle nie ma - żali się Buryn. - Wynajmuję mieszkanie, mam na utrzymaniu 15-letnią córkę, mąż nie żyje. Byłam u burmistrza nie raz, nie dwa. Prosiłam chociaż o kawalerkę, ale twierdzili, że nie mają. Znam ludzi, którzy już dawno dostali mieszkania, a ja dalej siedzę i czekam. Na liście oczekujących na mieszkanie jest też moja druga córka. Zaproponowano jej mieszkanie.
Nie będą mieszkać w ruinie
Poszły je obejrzeć. Dorota Buryn mówi, że to, co zobaczyły, jest trudne do opowiedzenia, a na myśl przychodzi określenie "ruina". Ani ubikacji, ani łazienki, grzyb, robactwo. Powiedziała wiceburmistrzowi Niemirowskiemu, że ani ona, ani jej córka nie będą tam mieszkać, bo lokal się do tego nie nadaje. - Straszny grzyb i smród, jak można ludziom proponować coś takiego?! - nie kryje oburzenia. - Nie wierzę, że nie ma innych kawalerek. Przecież nie żądam apartamentu. Nie mamy meldunku i to nam bardzo utrudnia życie.
Uważa, że mieszkanie dla najemcy powinno być wcześniej wyremontowane. Zastanawia się, kto dostaje mieszkania, skoro ona czeka tyle lat? Nie wierzy, że miasto nie ma mieszkań, bo przecież ludzie wyprowadzają się i umierają.
To nie jedyne mieszkanie, jakie miasto proponowało pani Dorocie, a ona odmówiła. Twierdzi, że to na Zwierzyńcu było w jeszcze gorszym stanie, a wychodek na dworze. Miasto proponowało jej także lokal na Kutrowskiego, ale też go nie przyjęła. Żadne z mieszkań jej nie zadowoliło. - Nie mogę sobie pozwolić na mieszkanie bez łazienki - mówi niedoszła najemczyni. - Żeby chociaż była na półpiętrze. Tylko nerwy, nic więcej.
Prawie wszystkie mieszkania komunalne, odzyskiwane od poprzednich najemców, kwalifikują się do remontu. Są w lepszym lub gorszym stanie. Miasto wyremontowało część budynków komunalnych, ale to nie wystarcza. - Większość lepszych mieszkań lokatorzy wykupują i zostają tylko te o niższym standardzie - mówi Witold Niemirowski.
Miasto nie ma na wyposażenie
Po stronie właściciela, czyli miasta, leżą jednak pewne obowiązki. Mieszkania powinny być wyposażone w podstawowym zakresie - w kuchenkę, krany i umywalkę. Powinny mieć prąd i inne podstawowe instalacje oraz być wybiałkowane. Nie zawsze jednak tak jest, co wiceburmistrz tłumaczy bardzo ograniczonymi środkami finansowymi. - Rozwiązujemy to w inny sposób - mówi Niemirowski. - Jeżeli zwolni się lokal, naprawiamy to, co najważniejsze, czyli instalacje, a pozostałe elementy - malowanie, wymiana stolarki okiennej - zostawiamy przyszłym najemcom. Proponując mieszkanie, informujemy na przykład o tym, że ubikacja jest na zewnątrz. Jeśli chodzi o mieszkanie na Szkolnej, jest możliwość zrobienia toalety, ale nas na to nie stać.
Niedawno Niemirowski przyznał mieszkanie osobie, która czekała od 2004 roku. Czas oczekiwania jest decydującym argumentem, chociaż bierze się pod uwagę także sytuację rodzinną. Odmowa przyjęcia mieszkania to nic nowego. Złą sławę mają mieszkania na Zwierzyńcu. Niektórym nie odpowiadają sąsiedzi, innym - zbyt duża odległość od centrum miasta, albo jedno i drugie. Jeżeli ktoś nie chce oferowanego mieszkania, sporządza się notatkę o rezygnacji, a ta osoba musi dalej czekać. - Pani Dorota Buryn dostała dwie propozycje na piśmie - na Kutrowskiego i na Zwierzyńcu, ale obie odrzuciła - mówi wiceburmistrz. - Teraz zrezygnowała po raz trzeci. Wcześniej uprzedziłem ją, jaki jest stan lokalu. Uważam, że nadaje się on do remontu. Gdy pani Buryn była w mieszkaniu, firma wymieniała tam instalację elektryczną i naprawiała hydraulikę.
Niektórzy biorą w ciemno
To, co dla Doroty Buryn stanowiło przeszkodę nie do pokonania, innych nie przeraziło. Mieszkanie dostał mężczyzna z listy oczekujących. Wziął je w ciemno, powiedział, że wyremontuje i zaprosił wiceburmistrza w odwiedziny po zakończeniu prac.
- Trzeba pamiętać, że miasto daje te mieszkania za darmo - podkreśla Niemirowski. - Czynsz w mieszkaniach komunalnych to ok. 4 zł za m kw., a w gorszych lokalach jest znacznie niższy, nawet 2,5 zł za m kw. W ciągu roku zwalnia się od 15 do 20 mieszkań komunalnych oraz socjalnych i znajdują chętnych. Analizujemy, komu jakie przyznać. Wiadomo, że wielodzietnej rodzinie nie dam kawalerki. Namawiam, aby przyjmować "gorsze" mieszkania, a potem w miarę możliwości zamienić je na lepsze. Są na to szanse, po spłacie zadłużenia.
Nie jest łatwo dostać mieszkanie komunalne w Oławie, bo miasto od lat ich nie buduje. Nic nie wyszło z planów postawienia budynku w systemie partnerstwa publiczno-prywatnego.
Na liście oczekujących na mieszkania komunalne jest ok.100 osób. Są "rekordziści", którzy odmówili przyjęcia kolejnych lokali nawet 5 razy. Mają prawo. Pozostaje pytanie, czy miasto nie powinno jednak zabezpieczyć najemcom minimum obowiązujących standardów?
100 - tyle osób czeka na mieszkanie komunalne
15-20 - tyle mieszkań zwalnia się w ciągu roku
Monika Gałuszka-Sucharska [email protected]







Napisz komentarz
Komentarze