Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
piątek, 18 września 2026 02:26
ZOBACZ:
Reklama
Reklama Jaśnikowski
Reklama BMM

Kolory i zapachy Indii

Przemysław Maciakiewicz z Oławy i Katarzyna Seredyńska z Trzebnicy przebyli kolejny etap swojej podróży w drodze do wymarzonych Indii, gdzie chcą wziąć ślub. Przy okazji dowiedzieli się, co to znaczy armeński fenomen, delektowali się lodami szafranowymi i spali w ciężarówce
Podziel się
Oceń

Armenia/Iran/Indie   
W drodze

Kolejnym etapem ich podróży była wizyta w Armenii. W Erewaniu odbywał się festiwal „One nation, one culture” („Jedna nacja, jedna kultura”). Do miasta przyjechali  Ormianie z całego świata. W centrum zamknięto ulice dla samochodów i wystawiono scenę, na której występowali Ormianie w różnych strojach. Przemek i Kasia wspominają, że mieszkańcy tego państwa nazywają swoje życie „armeńskim fenomenem”. Ceny są wyższe lub ewentualnie zbliżone do polskich, a przeciętny Ormianin zarabia około  120 euro miesięcznie.  Jak to możliwe? Trudno sobie to wyobrazić. Niełatwo znaleźć  rodzinę, która nie ma kogoś, kto jest poza krajem i zarabia pieniądze  w Rosji, w Niemczech, czy gdzieś w Europie. Skąd się jednak biorą wysokiej klasy samochody na ulicach? Tego tutaj nikt nie wie.

Sentymentalny powrót

Na granicę irańską dotarli 26 lipca, z przygodami. Do Iranu mogli wjechać dopiero dzień później, ponieważ mają wizę tranzytową na siedem dni. Siedzieli więc tak pod granicą, obserwując ormiańskich taksówkarzy. Próbowali oni zgarniać do swoich samochodów irańczyków, wychodzących z przejścia. Leżeli i słuchali muzyki, zbierali owoce z drzew wokół, a spali na zmianę. Około 22.00 jeden z irańskich kierowców ciężarówki zaprosił ich na kolację, poczęstował herbatą, cukierkami i fantą. Zaproponował żeby przespali się u niego w ciężarówce. - Rano wstaliśmy, pożegnaliśmy się i poszliśmy przekroczyć granicę Armenii z Iranem. O powrocie do tego kraju marzyliśmy od chwili, gdy opuściliśmy go dwa lata temu - mówią. -  Wyjeżdżając wtedy z Iranu, napisaliśmy na blogu, że na pewno jeszcze kiedyś tu wrócimy, być może w drodze do Indii I oto jesteśmy, w drodze do Indii, na swój ślub.
 Z granicy dojechali do Jolfy autostopem,  z kierowcą taksówki. Po drodze spotkali kierowcę, który wybierał się ze swoją rodziną w pobliskie góry. Mieli jeszcze tego samego dnia dojechać z nim do Tabrizu, wsiąść w autobus do Esfahanu i  jechać do Shirazu, skąd mieli samolot do Indii. Samolot do Indii znalazł się w programie ich podróży z powodu niebezpiecznej sytuacji w Pakistanie - nie wydaje sie tam wiz turystycznych.
W Shirazie spędzili trzy  dni u Mohameda, odkrywając na nowo znane i nieznane miejsca. Spędzili czas na rozmowach i spacerach. Delektowali się falafelem, faludem, lodami szafranowymi i wegetariańskimi posiłkami, szykując się na samolot  do Sharjah,  a potem na lot do Delhi.

Pierwsze wrażenia

Do Delhi dolecieli o godzinie 4 nad ranem. Ich pierwsze wrażenia to uderzające gorąco, a raczej duchota.  Stresowali się tym, czy ich bagaże „przesiadły” się razem z nimi, ale na szczęście leciały tym samym samolotem. Później była wymiana pieniędzy - dla obcokrajowców po gorszym kursie niż wyczytali w internecie. Gdy jechali taksówką z lotniska do metra, przez chwilę byli zaskoczeni lewostronnym ruchem ulicznym. Najpierw przez ogromne blokowisko. Stacje miały cały czas tę samą nazwę, zmieniał się tylko numer sektora. Potem zaczęły się mniejsze zabudowania i nieład architektoniczny. Pomiędzy budynkami można było dostrzec różne świątynie i ogromną postać Boga. Do metra wchodziły coraz bardziej kolorowo ubrane kobiety, wnoszące różne zapachy.
- Do domu Kriti,  dziewczyny, u której spędzimy  pierwsze nasze indyjskie dni, dotarliśmy jak po sznurku, mijając po drodze ryksze i motoryksze. Niestety, nie widzieliśmy jeszcze ani jednej świętej krowy. Wypiliśmy rewelacyjną nasala tea, chwilkę porozmawialiśmy o naszych podróżach, o postrzeganiu religii w naszych krajach oraz           o różnicach społecznych.
Drugi dzień w Delhi. Jest gorąco. Wilgotność powietrza między 90 a 100% powoduje, że Kasia i Przemek są mokrzy właściwie przez cały czas. Jedzenie nie jest aż takie ostre, nie jest też tak strasznie tłoczno             i brudno. - W Delhi czujemy się przyjemnie. To tak trochę jakby być na Woodstocku przez cały czas. Udało nam się już stargować pierwsze spodnie dla Kasi z 950 rs na 170 rs, licytacje ze sprzedawcami również uważamy za całkiem niezłą zabawę. No i kupiliśmy przewodnik Lonely Planet po Indiach. Przejechaliśmy się rowerową rykszą, a na motorykszę przyjdzie jeszcze czas, bo na razie trochę się boimy, że pan rykszarz powiezie nas naokoło i wyciągnie za dużo pieniędzy.
Kasia i Przemek szybko się zaklimatyzowali w Indiach, teraz mają czas na załatwianie ostatnich formalności związanych ze ślubem, co nie jest łatwe. W polskiej ambasadzie wyskoczył problem z datą ceremonii, ale młodzi mają nadzieję że wszystko się ułoży…

Wyprawa Kasi i Przemka będzie trwała około trzech miesięcy. 10 października muszą być z powrotem w domu. 3 września przylecą do nich rodzice, po ceremonii ślubnej pojadą z nimi do Nepalu. Relacje z podroży Przemka i Kasi będzie można śledzić na łamach naszej gazety oraz na ich blogu:
www.kasia-i-przemo.blogspot.com

Malwina Gadawa
 


Napisz komentarz

Komentarze

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: haha Treść komentarza: Mieszczuchy wybiorą się do lasu i boją się trzasku łamanych gałęzi. Data dodania komentarza: 17.09.2026, 21:43 Źródło komentarza: Wychodzisz na grzyby, a w lesie strzelają? Autor komentarza: skrzat leśny Treść komentarza: Grzybiarze niech się bardziej obawiają łosia, który pokazał się ostatnio w lesie Jelczańskim. To klempa samica łosia jest ogromna i nie boi się ludzi. Data dodania komentarza: 17.09.2026, 21:41 Źródło komentarza: Wychodzisz na grzyby, a w lesie strzelają? Autor komentarza: rolnik Treść komentarza: To działko za 800 złotych na propan butan do ochrony upraw przed dzikami i ptakami. 120 decybeli Data dodania komentarza: 17.09.2026, 21:29 Źródło komentarza: Wychodzisz na grzyby, a w lesie strzelają? Autor komentarza: CTR Treść komentarza: Pani słyszała działko do odstraszania dzików na propan butan, które jest legalne. Codziennie rano huk się niesie po lesie słychać w okolicach stadniny koni Hanna, Janików , Jelcz ....Faktycznie działa i jest skuteczne. Przypomina strzelanie z karabinu. Nikt nie pokusił się o sprawdzenie , a wypisuje się stek bzdur na myśliwych. Co wpisuje się w obecną politykę pseudoekologów i szczcucie na mysliwych. Wystarczy codziennie być w okolicach stadniny, szczególnie rano pięknie slychać. Myślę, że należą się ogromne przeprosiny ze strony Pani i gazety za hejt na myśliwych. Swoją drogą redaktorek niech się stara i będzie bardziej dociekliwy. Data dodania komentarza: 17.09.2026, 21:22 Źródło komentarza: Wychodzisz na grzyby, a w lesie strzelają? Autor komentarza: Gocha ze Zwierzyńca Treść komentarza: Zapraszam teraz na Zwierzyniec Duży. Coś długo te plany tam w biurze rysujecie Data dodania komentarza: 17.09.2026, 21:03 Źródło komentarza: Droga powiatowa w Osieku zmodernizowana Autor komentarza: Redaktor Treść komentarza: Łotwa na zachód od Wilna? Data dodania komentarza: 17.09.2026, 19:20 Źródło komentarza: W Miłoszycach oddadzą hołd ofiarom sowieckiej napaści na Polskę
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama