Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 27 lipca 2026 19:34
ZOBACZ:
Reklama
Reklama Jaśnikowski
Reklama BMM

A ściany wciąż pękają...

Popękane ściany w każdym pomieszczeniu. Przy podłodze szczeliny tak duże, że można w nie palec włożyć. W takich warunkach i ciągłym strachu żyje Andrzej Krawczyński z rodziną. To pamiątka po sąsiedzie, który mieszkał piętro niżej i postanowił urządzić apartament. Wyburzył ścianki działowe, zrobił remont, a później sprzedał mieszkanie i znikł
Podziel się
Oceń

 

Bez wyjścia i w strachu

Andrzej Krawczyński ponad cztery lata walczy o swoje bezpieczeństwo i normalny wygląd ścian. Bez rezultatu. Sprawę porównuje do najgorszego koszmaru. Nie udało mu się uzyskać pieniędzy na naprawę szkód od właściciela, który zrobił nieprzemyślany remont. Krawczyński przegrał też sprawę w sądzie. Ma grubą teczkę pism, w tym od rzeczoznawców, którzy wyraźnie ocenili, że szkody powstały na skutek przeprowadzenia remontu niezgodnie z prawem budowlanym. Nie pomogło to jednak w rozwiązaniu problemu.

Blisko tragedii

Od 2005 roku Andrzej stracił sporo nerwów. Nie przypuszczał, że niewinnie wyglądające prace remontowe zmienią jego życie. Nie może zapomnieć pierwszego dnia koszmaru. Wtedy spadła na niego półka z książkami. - Na dole wyburzali ściany, a tu wszystko drżało i leciało na mnie, byłem w szoku - wspomina. - Gdyby w bocznej ścianie nie było półki, która zatrzymała spadający regał, pewnie skończyłoby się to tragedią...
Według pana Andrzeja sąsiad kupił mieszkanie piętro niżej specjalnie po to, żeby zaraz je sprzedać. Chciał polepszyć jego standard, dlatego wymyślił plan z usunięciem ścian działowych i utworzenie apartamentu. - Kupił to mieszkanie na handel, chciał wyremontować i szybko sprzedać z zyskiem. Wiem, że zapłacił za nie 97 tysięcy, a sprzedał za dwa razy więcej. Zarobił na tym, a nas zostawił w dramatycznej sytuacji.

Prawo spółdzielni

Niezadowolony lokator natychmiast zgłosił sprawę do inspektoratu budowlanego i spółdzielni „Odra”. Jeden z podstawowych punktów zawartych w prawie użytkowania lokalu mówi, że nie wolno bez zezwolenia wyburzać ścian, ani wykonywać większych prac remontowych. Niewiele to pomogło. - Byli i widzieli, co tutaj się dzieje, ale nic z tego nie wynikło. - Robotnicy nie mieli nic, żadnych zezwoleń - mówi Andrzej. - Ani z inspektoratu budownictwa, ani od spółdzielni. Człowiek, który kierował tym chaosem remontowym, nie miał żadnych uprawnień, poza świstkiem o rejestracji działalności firmy. Powinien chociaż skończyć technikum budowlane...
W piśmie z wizji lokalnej czytamy, że „dokonano oglądu modernizowanego lokalu, w trakcie robót budowlanych, nie sprawdzono dokumentacji lokalno-prawnej z uwagi na nieobecność właścicieli (pozwolenie na modernizację i przebudowę, oraz projektu budowlanego wraz z uzgodnieniami)”. Na koniec stwierdzono, że „sprawdzenia dokumentacji powinien dokonać zarządca budynku”.
Kiedy Krawczyński powiadomił spółdzielnię, lokator od remontu chciał załagodzić napiętą sytuację. Zadeklarował, że naprawi usterki na własny koszt. Pan Andrzej nie zgodził się na takie rozwiązanie, dopóki rzeczoznawca nie oszacuje szkód.
- Kobieta, która mieszka niżej, miała identyczną sytuację, zgodziła się, żeby ten pan sam naprawił szkody - tłumaczy. - Następnego dnia pojawił się facet, który miał ze sobą wiadro gęstego gipsu, szpachlę i pędzel. Po prostu połatał pęknięcia. Tymczasem ściany w dalszym ciągu pękały. Ja nie chciałem, żeby naprawa była nieskuteczna. Dlatego nie zgodziłem się.
Zadzwoniliśmy do Janusza Czarneckiego z SM „Odra”. Zapytaliśmy, czy da się jakoś pomóc Krawczyńskim. Odpowiedź nie była optymistyczna. - Sprawa jest zamknięta - mówi prezes Czarnecki. - Sąd wydał ostateczną decyzję, pan Krawczyński przegrał, a w takim przypadku my nie pomożemy i już nie zajmujemy się tą sprawą. Wcześniej wysyłaliśmy pisma do człowieka, który przeprowadzał remont, że powinien naprawić usterki na własny koszt, tyle że Krawczyński żądał od niego aż 20 tysięcy złotych... Sprawa wciąż się przeciągała. Teraz już nic więcej nie zrobimy.
Krawczyński przestał wierzyć w sprawiedliwość. Idąc na rozprawę sądową z teczką pełną dowodów był pewny, że wygra. Na sali okazało się zupełnie inaczej. - Sąd uznał, że remontujący postąpił legalnie - mówi. - To jakaś paranoja, jak można wyburzyć nośne ściany w bloku mieszkalnym i postąpić legalnie? Rozprawa odbyła się w jakimś małym pokoju, nawet nie na sali. Nie pozwolili mi dojść do głosu. Kiedy pytałem biegłą o prawo budowlane i podawałem konkretne punkty, które zostały złamane, odbierano mi głos. To wszystko wyglądało jak ustawione. Ludzi nie obchodzi to, że czyjeś życie jest zagrożone, liczą się tylko pieniądze i układy. Kiedy remontujący panowie używali wiertarek udarowych, w łazience pękła nam rura, konstrukcja budynku została naruszona. A co będzie teraz? Jest coraz gorzej wciąż wyskakują nowe pęknięcia, a w ścianach jest instalacja elektryczna - jeśli dojdzie do zwarcia, będzie pożar...
Próbowaliśmy dodzwonić się do mężczyzny, który doprowadził do zniszczeń budynku, ale numer komórkowy, który zostawił sąsiadowi, jest nieaktualny.
Mimo, że sytuacja wydaje się bez wyjścia, Krawczyński zapowiada, że nie odpuści. Zgłosił sprawę do prokuratury, zadzwonił nawet do CBŚ. Pozostaje mu życzyć, żeby... nie pękał.


Tekst i fot.: Agnieszka Herba
[email protected]


Napisz komentarz

Komentarze

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: Klotz Treść komentarza: Szkoda że nikt tu nie napisał z jakimi problemami męczy się teraz Dino. Strajki pracowników, zwolnienia, złe traktowanie i brak podwyżek. Trudna sprawa. Data dodania komentarza: 27.07.2026, 18:08 Źródło komentarza: Wkrótce otwarcie. Szukają pracowników Autor komentarza: politykierze Treść komentarza: To już nie można być sympatykiem KO ( PO już nie ma!)? a ilu jest w Samorządach w Polsce członków i sympatyków PiS-u - nie można? Politykujesz, gościu. Data dodania komentarza: 27.07.2026, 17:46 Źródło komentarza: KOMENTARZ Łopatką w głowę i płacz Autor komentarza: Kamila Treść komentarza: oby ta publikacja do kogoś dotarła i zostały wyciągnięte wnioski Data dodania komentarza: 27.07.2026, 17:13 Źródło komentarza: LIST: - Nowe parki i skwery na pokaz, a pod Urzędem Miasta wstyd i brud! Autor komentarza: Abba Treść komentarza: Powiem szczerze, że niezależnie od sympatii politycznych od osób wybieranych przez mieszkańców oczekuję przede wszystkim odpowiedzialności i konsekwencji. Jeśli ktoś zdobywa mandat dzięki zaufaniu wyborców, to powinien być gotowy również na trudniejsze momenty i krytykę, bo taka jest natura życia publicznego. Zmiana decyzji zawsze powinna być dobrze wyjaśniona, żeby ludzie wiedzieli, dlaczego doszło do takiego kroku. Podobnie podchodzę do finansów – zanim podejmę ważną decyzję, wolę wszystko dokładnie porównać. Dlatego korzystam z Procredito.pl, gdzie można sprawdzić zestawienie kredytów gotówkowych i różne oferty kredytowe. Moim zdaniem to jedna z najlepszych porównywarek kredytów i pożyczek, bo pozwala świadomie wybrać rozwiązanie najlepiej dopasowane do swoich potrzeb. Data dodania komentarza: 27.07.2026, 17:12 Źródło komentarza: KOMENTARZ Łopatką w głowę i płacz Autor komentarza: kpina z obywateli Treść komentarza: Przecież tym wpisem policja naraża się wyłącznie na śmieszność. Szczególnie u osób, które również poszukiwały sprawiedliwości i ochrony przed pomawiaczami i stalkerami i jedyne co dostały od policji to postanowienie o umorzeniu. Najzabawniejsze (ale to śmiech przez łzy) jest to, że jak zwykły obywatel przychodzi po pomoc, to ustalenie użytkownika na facebooku jest równie niemożliwe jak lot na Wenus, ale jak ktoś się źle wypowiedział o policji, to jakoś się da to ustalić. Jeszcze jakby redakcja ustaliła czy ta sprawa była z prywatnego oskarżenia funkcjonariuszy, czy też prokuratura uznała, że samopoczucie pomówionych jest tak ważnym elementem interesu państwa, że trzeba w sprawę zaangażować cały aparat prokuratorski? Data dodania komentarza: 27.07.2026, 17:05 Źródło komentarza: Podawał nieprawdziwe informacje i pomawiał. Teraz przeprasza Autor komentarza: Szatyn Treść komentarza: Gosia ty też do premiera pisałaś, że w każdych wyborach głosujesz na PO. Rozumiem próbę odwrócenia uwagi od tego, że za cały ten burdel odpowiada burmistrz, ale sympatie partyjne obecnego prezesa ZWiK nie mają znaczenia dla trwania na tym stołku, istotna jest spolegliwość i gotowość do wykonywania nawet najgłupszych pomysłów burmistrza bez dyskusji. Czyny nie słowa. Data dodania komentarza: 27.07.2026, 16:58 Źródło komentarza: KOMENTARZ Łopatką w głowę i płacz
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama