Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 28 kwietnia 2026 17:15
ZOBACZ:
Reklama Hipol
Reklama Jaśnikowski
Reklama BMM

Mój dziadek z Afryki

Niezwykła rodzinna historia! Musiało minąć 50 lat, a Monika poznać Garego, żeby historia polskiego oficera Armii gen. Andersa znalazła swój finał i spełniło się rodzinne marzenie
Mój dziadek z Afryki
Daniel Cmok podczas wędrówki przez pustynię
Podziel się
Oceń

Łyżki przypominały ojca   

Daniel Cmok miał córkę i trzech synów. Pani Bogusława jest córką najmłodszego - Stefana Cmoka, który należał do oławskiego koła Związku Sybiraków. Zmarł we wrześniu 2007. Gdy był malutki, wraz z matką Anastazją  i rodzeństwem wywieziono go na Sybir. Za to, że jego ojciec walczył w Armii Andersa. Byli tam sześć lat. Jak większość Polaków, nie wrócili do rodzinnego domu w Sobiecinie, w obecnym województwie podkarpackim. Deportowano ich do Siedlec. Niedługo później przenieśli się do Oławy. Żona Daniela Cmoka nie wyszła powtórnie za mąż. Przez resztę życia mieszkała z najmłodszym synem i jego rodziną. O śmierci męża - 27 stycznia 1954 - dowiedziała się listownie. Wraz z tą informacją otrzymała paczkę z jego osobistymi rzeczami.

To nie był przypadek

Życie toczyło się dalej. Pojawiały się i dorastały kolejne pokolenia. Historia zacierała ślady, ale nie pamięć o dziadku z Afryki.  

Najstarsza córka pani Bogusławy - Monika (prawnuczka Daniela Cmoka) - jak wielu młodych mieszkańców Jelcza-Laskowic, wyjechała w roku 2004 do Anglii, by uczyć się i pracować. Któregoś dnia w drodze do pracy, przebiegając przez ulicę - znalazła monetę. Spieszyła się, więc się jej nie przyglądała. Podniosła i wrzuciła do kieszeni. Przypomniała sobie o tym po kilku godzinach. Okazało się, że to były 2 ranty - moneta Republiki Południowej Afryki. Dwa tygodnie później poznała przyszłego męża. - Nie byłoby w tym nic dziwnego i zapewne nie łączyłabym tych zdarzeń, gdyby nie to, że Gary, mój zięć, pochodzi właśnie z Johannesburga w południowej Afryce - mówi z uśmiechem pani Bogusława. - Wierzę, że to nie był przypadek. Wraz z Garym pojawiła się nadzieja na odnalezienie grobu dziadka Daniela.



W trakcie wędrówki na front wschodni. Daniel Cmok stoi z lewej

Oddział pod dowództwem kapitana Daniela Cmoka (na fot. u dołu) wiercił studnię w okolicach Tel Avivu

To zdjęcie z dedykacją "Kochanemu synowi na pamiątkę" wysłał Daniel Cmok (na fot.) 14 lipca 1947 z Johannesburga

Od kiedy Monika (na fot. z prawej) odnalazła grób pradziadka, regularnie go odwiedza. Tu z córką Oliwią

Bogusława Małkowska odwiedziła grób dziadka Daniela po raz pierwszy w lutym 2012 roku. Lampkę z Polski na grobie zapaliła w 58. rocznicę jego śmierci


Napisz komentarz

Komentarze

Marek 09.02.2020 11:42
Niezwykła historia, warto przeczytać, niesamowite zbiegi okoliczności. Losy Polaków bywają bardzo, bardzo ciekawe. Pozdrawiam rodzinę, która jest bohaterem tekstu.

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: MayhemTreść komentarza: Promocja urzędników. A co oni niby zrobili?Data dodania komentarza: 28.04.2026, 16:01Źródło komentarza: Droga w Piekarach przebudowanaAutor komentarza: SpecjalistaOdWszystkiegoTreść komentarza: Dokładnie. Regulamin korzystania z boiska, ze względu na bezpieczeństwo dzieci (pies nie lata za piłką i dziećmi) i zwierząt (zwierzę nie dostanie piłką) oraz higienę (dzieci się przebierają, mają wodę, nie chcemy tu zwierząt... nawet tych niezałatwiających się - w co nie wierzę)Data dodania komentarza: 28.04.2026, 15:23Źródło komentarza: Zakaz to zakaz. Tylko na jakiej podstawie?Autor komentarza: zadłużenieTreść komentarza: Potwierdzam, ja byłem tym zadłużeniem.Data dodania komentarza: 28.04.2026, 14:33Źródło komentarza: LIST: - Pociągi KD Sprinter też powinny się zatrzymywać na przystanku Oława ZachodniaAutor komentarza: PzuTreść komentarza: I co po wizycie w Atex ? Sprawca stłuczki ustalony?Data dodania komentarza: 28.04.2026, 14:03Źródło komentarza: Szukamy sprawcy uszkodzenia tej HondyAutor komentarza: SzpitalTreść komentarza: Potwierdzam, ja byłem tym szpitalem.Data dodania komentarza: 28.04.2026, 13:41Źródło komentarza: LIST: - Pociągi KD Sprinter też powinny się zatrzymywać na przystanku Oława ZachodniaAutor komentarza: WiesiekTreść komentarza: Oława Zachodnia zasługuje na to aby zatrzymywały się tam wszystkie pociągi należące do Kolei Dolnośląskiej ze względu na to, że jest tam bardzo duże osiedle i ogrom pasażerów. Te 3 min nikogo nie zbawi a ułatwi życie setkom pasażerów. Wystarczy spojrzeć ile tam pasażerów wsiada i wysiada oraz ile samochodów przebywa na parkingu, coraz więcej. Rozumiem że na wioskach mogą się nie zatrzymywać, ale przy takim centrum przesiadkowym to musowo powinny, tym bardziej, że to centrum przesiadkowe powstało po to aby nie jechać do Wrocławia samochodem tylko koleją. Apel do w-ce Marszałka aby wsparł tą inicjatywę.Data dodania komentarza: 28.04.2026, 13:35Źródło komentarza: LIST: - Pociągi KD Sprinter też powinny się zatrzymywać na przystanku Oława Zachodnia
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama