Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 27 stycznia 2026 17:22
ZOBACZ:
Reklama
Reklama Jaśnikowski

Dziecko nie powinno trafić na matkę, która go nie chce

Z Łucją Turowską - bezdzietną z wyboru - rozmawia Jerzy Kamiński
Podziel się
Oceń

- Decyzja o tym, że nie będzie pani miała dzieci, była sprawą jednorazową, czy kiełkowała?

 - U mnie było strasznie prosto. Nie podejmowałam żadnej decyzji, bo zawsze wiedziałam, że nie chcę. Mam wrażenie, że gdy miałam kilka lat i bawiliśmy się w dom, to koleżanki bawiły się lalkami, a ja misiami, rowerkiem. Miałam świetne podwórko, bo cały blok składał się z rodzin z dziećmi. Było nas dużo, było fajnie, ale ja nie czułam, że ta lalka to moje dziecko. Miałam zwierzątka, bawiłam się w zoo, bawiłam się, że mam kotka, pieska, misia, ale nie dziecko. Zawsze czułam, że nie chcę. Potem to rosło i upewniałam się w swoim przekonaniu. Oczywiście nikt mi nie wierzył, bo jak 10-letnia dziewczynka może mówić, że nie będzie miała dzieci? Ale potem miałam czternaście, szesnaście, osiemnaście lat, pojawił się pierwszy narzeczony... 

- I też nie chciał dzieci?

 - Pierwszy narzeczony miał swoje dziecko. Był rozwiedziony i dużo starszy ode mnie. Był moim ideałem. Dla 19-letniej dziewczyny trzydziestoparoletni mężczyzna to po prostu bajka, bóg.

- A dziecko? Nie przeszkadzało pani?

- Nie przeszkadzało, bo ten ówczesny partner okazał się kiepskim ojcem, z dzieckiem spotykał się raz w miesiącu i tylko przez godzinę, więc w żaden sposób to nie wpływało na moje życie. Byłam wtedy wielu rzeczy nieświadoma, inaczej na wszystko patrzyłam.

- Czy zrywała pani relacje, gdy okazywało się, że partner chce mieć dziecko? 

- Tak. Miałam związek, który trwał dwa lata i okazało się, że partner bardzo chce potomka. I w ogóle nie było mowy, aby jego życie toczyło się dalej bez dzieci. Zastanawiałam się przez chwilę, czy jestem w stanie dla niego to zrobić. Ale nie. Rozstaliśmy się w bólach, z uczuciem wobec siebie, ale stwierdziłam, że trzeba ten związek przeciąć, bo to będzie agonia. Jedno będzie nieszczęśliwe, drugie będzie nieszczęśliwe. To nie jest taki kompromis, że on ogląda piłkę nożną, a ja w tym czasie czytam. To jest zbyt poważna decyzja. 

- A pani rodzice nie chcieli wnuków?

- Bardzo chcieli, ale wybrali swój model życia, a ja swój. Mama wybrała męża, chcieli mieć dwoje dzieci, spełnili swoje marzenia. Owszem, mama pewnie chciała, bym poszła w jej ślady, ale jeśli jej mówiłam, że nie chcę mieć dzieci, to czuła, że tak to u mnie jest. Zawsze, jeśli czegoś bardzo chciałam, nie były to takie zachciewanki na chwilę. Moja mama była bardzo dowcipna. Jak jej kiedyś powiedziałam, że zamiast dziecka adoptowałam kota ze schroniska dla zwierząt, potem zawsze mówiła: przyjdź z wnukiem, kupiłam mu serca indycze. Uszanowała moją decyzję, a że przy okazji bardzo lubiła zwierzęta nie było problemów.

- Kiedy dotarło do pani, że idzie pod prąd? Bo przecież nie da się uciec od stereotypu matki-Polki...

- Właśnie wtedy, kiedy partnerzy zaczęli mówić o dzieciach. Bo zawsze mi się wydawało, że to kobiety chcą mieć dzieci, że to one nalegają na ślub, na dzieci. Potem się okazało, że nie. Że trafiam na kogoś, kto chce się żenić, mieć dom i chce pchać przed sobą wózek. Gdy byłam już trochę mądrzejsza, a dochodziło do takich rozmów na pierwszej kawie, to wiedziałam, że muszę ją dopić i iść w drugą stronę, bo nam się nie uda.

- Czy wtedy zmieniła pani sposób rozmowy z potencjalnymi partnerami. Od razu było pytanie o dziecko?

- Myślę, że to stało się przy drugim partnerze. On wspominał o ślubie, o dzieciach, choć dobrze wiedział, że ja tego nie chcę, więc robiło się coraz gęściej. Czas tykał. Mija piąty rok naszej znajomości, szósty, siódmy i on już zaczynał tupać nogą. Wtedy zobaczyłam, że może istnieć mężczyzna, który zagląda innym do wózków i im zazdrości. Nie mieściło mi się to w głowie. Tak jak ja się schylam do każdego szczeniaka na ulicy, by go wycałować, tak on się patrzył na inne dzieci. Żył w przekonaniu, że mnie przekona. Pewnie słyszał od innych, że musi poczekać jeszcze chwilę, bo jak się będę zbliżała do trzydziestki, to u kobiet hormony buzują i będziemy szczęśliwi. Nie buzowały. Rozstaliśmy się. 

- Aż wreszcie trafiła pani na tego odpowiedniego?

 - Tak, jestem teraz w związku z moim prawie równolatkiem, który też nie ma dzieci. Był zdziwiony tymi pytaniami o dzieci, bo sam przerobił etap, kiedy rodzice czekali na wnuka z jego strony, ale porozmawiał z nimi i powiedział, że nie jest zainteresowany, że nie będzie miał dzieci, bo nie chce. 

- Jak szybko doszło u was do poważnej rozmowy na ten temat? 

 - Szybko, ale było inaczej niż przy poznawaniu kogoś nowego, bo to był stary przyjaciel. Ja się rozwiodłam, on się rozwiódł. Oboje się śmialiśmy, że Anioły podniosły kurtynę i zobaczyliśmy siebie w innym świetle. To jest ten człowiek, dla mnie przeznaczony. Nie było więc rozmów o dzieciach, bo znaliśmy się dobrze.

- A pytania od innych wciąż bolały? Czuła pani presję?

 Ciąg dalszy rozmowy można przeczytać już teraz w e-wydaniu gazetyTUTAJ (Cena gazety - 2.90 zł) *


Dziecko nie powinno trafić na matkę, która go nie chce

Dziecko nie powinno trafić na matkę, która go nie chce


Napisz komentarz

Komentarze

Dżerry. 02.05.2019 08:40
Wyjątkowo szpetna wizuzalnie osoba. Po co opowiadać tak intymne sprawy w gazecie. Brrr.

Amarth 05.05.2019 11:32
Przecież nikt nikogo nie zmusza do opowiadania o swoim prywatnym życiu. Jeśli ktoś to jednak robi z własnej woli - jego/jej prawo i decyzja. Jeśli komuś innemu się to nie podoba - nie ma przymusu czytania. Osobiście uważam, że to dobrze, że są ludzie mający odwagę mówić o sprawach, które z jednej strony traktowane są jak temat-tabu, a z drugiej są pretekstem do włażenia komuś z butami w życie pod pozorem "niewinnych" pytań typu "a kiedy się doczekam wnuka?", "Pierwsze dziecko już jest, to kiedy drugie?" i tak dalej.

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: **Treść komentarza: Powinni takim dawać 20 lat więzienia. Tyle że jak wyjdzie to czeka go bezdomność.Data dodania komentarza: 27.01.2026, 16:39Źródło komentarza: Usiłowanie zabójstwa nad stawem. Nowe faktyAutor komentarza: Bajlando1312Treść komentarza: Niezłe KWIATKI :] Wreszcie debila zatrzymano...Data dodania komentarza: 27.01.2026, 16:23Źródło komentarza: Nie reagował na sygnały do zatrzymania, uciekał przed policyjnym patrolemAutor komentarza: cześTreść komentarza: HAHAHAHAAHAH :DData dodania komentarza: 27.01.2026, 14:14Źródło komentarza: Ocena od hakera i zaproszenie na... "bal z prostytutkami"Autor komentarza: abuTreść komentarza: Indoktrynacja od najmłodszych lat . Planeta płonie....Data dodania komentarza: 27.01.2026, 11:20Źródło komentarza: Młodzi naukowcy z Marcinkowic w Międzynarodowym konkursie Climate Detectives!Autor komentarza: JelczTreść komentarza: Może w końcu Policja zacznie działania prewencyjne: zacznie sprawdzać wszelkie noclegownie gdzie są cudzoziemcy, reagować na łamanie prawa od tego drobnego za zaśmiecanie poprzez picie alkoholu w miejscach publicznych , nieustanny hałas tak uciazliwy , kontrolę jeżdzacych wraków, napitychh rowerzystów. Przejdzie się po po dzielnicy Jelcz i zauważy to co powinna. Dzielnicowy to Yeti.Data dodania komentarza: 27.01.2026, 11:18Źródło komentarza: Usiłowanie zabójstwa nad stawem. Nowe faktyAutor komentarza: TYLETreść komentarza: Wszystkich Gruzinów i Ukraińców popełniających przestępstwo od razu przekazywać na pierwszą linię frontu np; do Kupiańska. Przecież tam się ucieszą że mają świeżą dostawę .Data dodania komentarza: 27.01.2026, 11:07Źródło komentarza: Usiłowanie zabójstwa nad stawem. Nowe fakty
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama
Reklama