Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
niedziela, 20 września 2026 03:27
ZOBACZ:
Reklama
Reklama Jaśnikowski
Reklama BMM

Dziś Hanna Hirszfeldowa

MGCK prezentuje "Niezwykłe Dolnoślązaczki". Skoro nie możesz przyjść na wystawę, wystawa przychodzi do ciebie. Akurat dla mieszkańców Jelcza-Laskowic postać Hanny Hirszfeldowej powinna być wyjątkowo ciekawa, bo przecież mają u siebie ulicę Ludwika Hirszfelda, męża Hanny #NiezwykłeDolnoślązaczki #WystawaPrzyszłaDoCiebie
  • Źródło: MGCK
Podziel się
Oceń

Hanna Hirszfeldowa ⬅️

Profesorka nauk medycznych, lekarka z powołania, tytan pracy, pediatra i twórczyni wrocławskiej naukowej szkoły pediatrycznej, a także hematolożka, alergolożka, immunolożka, serolożka i seroantropolożka. Biografia Hanny Hirszfeldowej przypomina przekładaniec, złożony z intensywnej pracy lekarskiej, osiągnięć naukowych i dramatycznych wydarzeń historycznych.

Urodziła się w 1884 r. pod Warszawą, studia medyczne ukończyła w 1908 r. w Montpellier i w Paryżu (ówczesne przepisy nie pozwalały kobietom na studia w kraju). W tym samym roku uzyskała stopień doktora medycyny i chirurgii na uniwersytecie w Berlinie, gdzie studiował i obronił się także jej przyszły mąż Ludwik. Małżonkowie pracowali w Zurychu, gdzie Hanna była asystentką w klinice dziecięcej i prowadziła działalność naukową.

W czasie I wojny światowej mogła spokojnie i wygodnie pozostać w Szwajcarii, ale wybrała pracę lekarki wojskowej i pomoc najbardziej wówczas potrzebującym, w niezwykle trudnych warunkach i ze świadomością niebezpieczeństwa. Pracowała w szpitalu polowym na froncie serbskim, w samym centrum epidemii tyfusu plamistego, a następnie w Salonikach, na kolejnym froncie bałkańskim, gdzie wspólnie z mężem prowadzili badania dotyczące pochodzenia grup krwi.

W późniejszych latach Hirszfeldowie również działali jak zgrany, wzajemnie wspierający się i inspirujący zespół naukowy. Po 1918 r. wrócili do niepodległej już Polski. Hanna w okresie międzywojennym była ordynatorką w Klinice Pediatrii Uniwersytetu Warszawskiego. W czasie okupacji trafiła wraz z mężem do getta, gdzie została ordynatorką oddziału niemowlęcego filii szpitala Bersonów i Baumanów. Do dyspozycji nie miała praktycznie żadnych środków, a mimo to starała się pomagać chorym na gruźlicę, walczyła z chorobami zakaźnymi czy skrajną chorobą głodową. Przed likwidacją getta zdołali uciec na "aryjską" stronę, musieli się ukrywać, wkrótce po ucieczce zmarła ich jedyna córka Maria.

Pomimo wszystkich tych przeżyć i osobistego dramatu, od momentu gdy tylko mogła, Hanna od nowa rzuciła się w wir pracy. Już w 1944 r. została ordynatorką Szpitala Dziecięcego w Lublinie. Do Wrocławia Hirszfeldowie przyjechali tuż po zakończeniu wojny. Hanna współtworzyła w zniszczonym mieście Akademię Medyczną, pod jej kierownictwem został również otwarty pierwszy po 1945 r. oddział dziecięcy na Dolnym Śląsku. Klinika składała się z 6 oddziałów, była wyposażona w laboratorium i kuchnię mleczną (znajdował się tu też punkt zbiórki naturalnego mleka kobiecego). Dwa lata później z inicjatywy Hanny Hirszfeldowej przy klinice uruchomiono żłobek, a także pierwszą w Polsce szkołę pielęgniarską.

W 1954 r. Hanna została kierowniczką Katedry Diagnostyki Oddziału Pediatrii Akademii Medycznej we Wrocławiu. Zajmowała się także pracą naukową: problematyką choroby głodowej, hematologii dziecięcej, czynności układu wegetatywnego, choroby reumatycznej i - wspólnie z mężem - konfliktu serologicznego. Za prace nad przyczynami poronień i wad rozwojowych otrzymała w 1955 r. nagrodę państwową. Poza prowadzeniem ważnych badań naukowych, zajmowała się też organizacją polskiego życia naukowego w mieście. Założyła m.in. wrocławski oddział Polskiego Towarzystwa Pediatrycznego i została jego pierwszą przewodniczącą.
Zmarła w 1964 r. we Wrocławiu, 10 lat po śmierci męża, pozostawiając po sobie mocny ośrodek pediatryczny.

#MGCKwTwoimDomu #ZostańWDomuZKulturą #kobiecymiesiąc #100LatPrawWyborczychPolek #KobietyKulturyiNauki Stowarzyszenie Dolnośląski Kongres Kobiet


Napisz komentarz

Komentarze

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: Pytam Treść komentarza: Co to jest? Data dodania komentarza: 19.09.2026, 21:15 Źródło komentarza: Piotr Piechota: - Nie jesteśmy już underdogiem Autor komentarza: też podatnik Treść komentarza: Ciekawsze jest kto robi projekt, a płacimy my wszyscy. Data dodania komentarza: 19.09.2026, 19:45 Źródło komentarza: Jest projekt przejścia przez tory na Wiejskiej, ale... czy warto go realizować? Autor komentarza: specOdNiczego Treść komentarza: Racja. Zamiast wydawać niepotrzebnie kasę na Wiejską to przekierować na Kilińskiego. Wiadukt ma być ponoć szybciutko to budowa drugiego przejścia w tym miejscu jest zbyteczna. Róbcie na Kilińskiego. Data dodania komentarza: 19.09.2026, 19:23 Źródło komentarza: Jest projekt przejścia przez tory na Wiejskiej, ale... czy warto go realizować? Autor komentarza: Mama z Teczy Treść komentarza: Jako rodzic dziecka na wózku muszę sprostować jedną rzecz: piasek i łopatka nie wystarczą, jeśli dziecko na wózku nie ma jak do nich w ogóle podjechać. Nikt nie chce oddzielać dzieci ani tworzyć dla nich zamkniętych stref. Właśnie po to potrzebne są integracyjne urządzenia na publicznych placach zabaw. Zamiast piasku płaskie nawierzchnie, podjazdy czy huśtawki dostosowane dla wózków tak aby nasze dzieci mogły bawić się razem ze zdrowymi rówieśnikami na tym samym placu, a nie patrzeć na zabawę z daleka z perspektywy krawężnika. Tęcza i zajęcia sensoryczne są wspaniałe, ale to terapia. A plac zabaw to miejsce, gdzie moje dziecko ma prawo po prostu być dzieckiem, bez barier architektonicznych. Dostosowanie przestrzeni publicznej to nie „szufladkowanie”, to danie nam równej szansy na bycie razem. Data dodania komentarza: 19.09.2026, 13:57 Źródło komentarza: Plac dla osób z niepełnosprawnościami dopiero w drugim etapie Autor komentarza: Mama z Teczy Treść komentarza: Jako rodzic dziecka z niepełnosprawnością czytam ten komentarz z ogromnym smutkiem i rozczarowaniem. To, co Pan/Pani nazywa „wymysłem” albo „brakiem pojęcia”, dla naszych dzieci jest jedyną szansą na to, by po prostu poczuć się częścią społeczeństwa. Bardzo się cieszę, że są radni jak Pani Ziółkowska, którzy dostrzegają potrzeby mieszkańców częstokroć niewidzialnych dla reszty społeczeństwa. Zamiast krytykować i spychać nas do zamkniętych ośrodków, warto czasem wykazać się odrobiną empatii i zrozumienia. Nasze dzieci mają takie samo prawo do przestrzeni publicznej jak każde inne. Data dodania komentarza: 19.09.2026, 13:54 Źródło komentarza: Plac dla osób z niepełnosprawnościami dopiero w drugim etapie Autor komentarza: podatnik Treść komentarza: Ile kosztuje projekt, kto płaci i co z projektem wiaduktu ''bumerang'' ? Data dodania komentarza: 19.09.2026, 12:50 Źródło komentarza: Jest projekt przejścia przez tory na Wiejskiej, ale... czy warto go realizować?
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama