Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 22 stycznia 2026 03:24
ZOBACZ:
Reklama
Reklama Jaśnikowski

Jak wypoczywali włodzarze PRL (1)

Dygnitarze PRL-u jak wszyscy lub prawie wszyscy rodacy w okresie wakacji odpoczywali. Nie korzystali jednak z najbardziej atrakcyjnych miejsc w Europie, Azji, czy Ameryce. Mało tego, w ogóle lub minimalnie korzystali z plaż Morza Czarnego w Bułgarii, czy Rumunii. Miejscem, które często odwiedzali i tam wypoczywali, był Krym. Wypoczywali również w Polsce, ale były to raczej wyjazdy weekendowe lub trochę dłuższe. Było kilka takich miejsc. Największe ośrodki to Łańsk i Arłamów, a mniejsze to Jurata, Jadwisin, Wilga, Natolin, Otwock Wielki.
Jak wypoczywali włodzarze PRL (1)
Łańsk - budynek główny - wrzesień 2017
Podziel się
Oceń

W końcu lat sześćdziesiątych komendant zadecydował o budowie hotelu dla ochrony osobistej, lekarzy, łowczych i innych osób niezbędnych dla funkcjonowania ośrodka, budynku koszarowego dla załogi ochronnej oraz basenu i kina. Ośrodek stał się jeszcze bardziej atrakcyjny.

Fama o jego ekskluzywności rozniosła się wśród elit krajowych i zagranicznych. Wypoczywali w nim wszyscy kolejni I sekretarze KC i premierzy, ich rodziny i najbliżsi współpracownicy, a także generalni sekretarze, tzw.gensecy  z "demoludów", w tym Fidel Castro, a także niektórzy wybrani przywódcy krajów zachodu, np. król Belgów Baldwin I, czy szachinszach Iranu Reza Pahlawi.

Gośćmi szczególnymi byli sekretarze generalni KC KPZR Nikita Chruszczow i Leonid Breżniew, którzy ośrodek szczególnie sobie upodobali i bardzo polubili płk. Doskoczyńskiego za perfekcyjną organizację polowań. Przygotowywał je cały "sztab" łowczych, którzy doskonale znali teren i zwyczaje zwierząt oraz równie doświadczonych naganiaczy. Problem polegał na tym, aby najbardziej okazały odyniec lub rogacz biegł wprost w kierunku stojącego na stanowisku "głównego" myśliwego i, o dziwo, zawsze się to udawało. Towarzysz "Lonia" miał powody do dumy ze swoich trofeów. Nadmienię, że uczestniczący w polowaniach z powodu "towarzyskich obowiązków" Władysław Gomułka, a później Wojciech Jaruzelski, wręcz ich nie cierpieli, a jeszcze bardziej nie lubili uczt po udanych łowach. Aktywnie zaś brał w nich udział Piotr Jaroszewicz.

Ośrodek był oczywiście chroniony. Bezpieczeństwo zapewniali żołnierze Wojsk Nadwiślańskich, którzy na co dzień stacjonowali w Warszawie. Obiekt był więc chroniony przez liczną załogę przybywającą ze stolicy. System ochrony tworzyły warty wyznaczane ze składu załogi. W czasie pobytu gości ilość posterunków zwiększano. Przeciwległy brzeg jeziora był obserwowany przez żołnierzy wyposażonych w silnie powiększające lornetki. Dowódcą warty w tym czasie był oficer, zdarzało się też, że na posterunku przy bramie głównej oprócz wartownika był również oficer.

Ostatni odcinek wąskiej, krętej, kilkukilometrowej drogi dojazdowej do ośrodka prowadzi przez las. Na czas przejazdu VIP-ów po jej obu stronach tworzony był szpaler żołnierzy, których zadaniem było niedopuszczenie w pobliże osób postronnych, a także odstraszanie zwierzyny usiłującej przebiec przez drogę. Ten odcinek drogi był oczywiście zamknięty dla normalnego ruchu.

Żołnierze służby zasadniczej lubili pełnić tu służbę, piękny krajobraz, częste urlopy (jako rekompensatę za brak przepustek). W czasie wolnym, gdy nie było gości, można było korzystać z basenu lub kina, oczywiście za zgodą komendanta. Inaczej służbę tu odbierała kadra zawodowa - wielomiesięczne oddalenie od rodziny, a przede wszystkim mało sympatyczne podejście ze strony pułkownika Doskoczyńskiego. Za rzeczywiste lub wyimaginowane niedopatrzenie byli bezceremonialnie besztani przez nieprzebierającego w słowach "szefa". Wszyscy w dowództwie wojsk o tym wiedzieli, a nikt nie próbował interweniować, bo nie było gdzie, a kadra nawet nie próbowała się skarżyć wiedząc, że pułkownik pozostanie bezkarny. Chyba jedyną rzeczą, z której była zadowolona, były co jakiś czas wysyłane do rodzin prezenty w postaci dorodnych szczupaków, węgorzy, okoni, czy sandaczy.

Po transformacji ustrojowej Łańsk nadal pozostaje w gestii URM, skurczony do zaledwie kilku hektarów, chroniony przez prywatną ochronę jest ogólnie dostępny. Czasy jego świetności bezpowrotnie minęły. Budynek główny, rezydencja I sekretarzy i rybaczówki są w dobrym stanie. Basen jest obskurny, hotel i sala kinowa zdewastowane, drzwi i okna pozabijane na głucho. Jedyną budowlą, którą przybyła, jest nieduża drewniana kaplica, w której w lipcu i sierpniu w niedziele odprawiana jest msza. Taki znak czasu.



Łańsk - były hotel - wrzesień 2017

Łańsk - były hotel - wrzesień 2017

Łańsk - zdewastowane kino - wrzesień 2017

Łańsk - zdewastowane kino - wrzesień 2017

Łańsk - kaplica - wrzesień 2017

Łańsk - kaplica - wrzesień 2017


Napisz komentarz

Komentarze

Matka 10.08.2023 21:15
Czekam na artykuł Wildze

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: *Treść komentarza: A dlaczego Miasteczko Ruchu? Przecież mieszkają ludzie na 11 Listopada. Dlaczego park koło PKP? Przecież Kaczuszki. No to może łąka za Stadionem? Albo okolice lasu Siedleckiego? Po to jest miasto, po to jest Rynek, żeby tam ściągnąć mieszkańców i żeby tam się bawili. Właśnie tak działa miasto. Każ się we Wrocławiu wynieść się wszystkim z Rynku, bo mieszkańcy chcą ciszy i spokoju, i tam się przeprowadź. Niech nasz Rynek tętni życiem, nie tylko jak jest WOŚP, a ty narzekaj i "gryź po kostkach ratlerku".Data dodania komentarza: 21.01.2026, 20:42Źródło komentarza: Urząd prosi o przeparkowanie aut. Chodzi o WOŚPAutor komentarza: [email protected]Treść komentarza: Te zdjęcia jakieś bardzo stare autobusy na placu stoją od początku grudnia lub końcówki listopadaData dodania komentarza: 21.01.2026, 20:21Źródło komentarza: W Oławie już są elektryczne autobusy. Kiedy wyjadą na ulice miasta?Autor komentarza: StefTreść komentarza: Zabudowa trwa a parkingów w mieście co raz mniejData dodania komentarza: 21.01.2026, 19:57Źródło komentarza: Nowe hale rosną jak na drożdżach. Kiedy koniec?Autor komentarza: RozumTreść komentarza: Pycha upada , Szacunek nigdy , powoli to się dzieje na naszych oczach mieszkańcy Miłoszyc , nie dla hali .Data dodania komentarza: 21.01.2026, 19:21Źródło komentarza: Miłoszyce protestują. Na co jest pozwolenie, a na co nie maAutor komentarza: IndianinTreść komentarza: Dopiero gdy zostanie ścięte ostatnie drzewo, ostatnia rzeka zatruta, a ostatnia ryba złapana, człowiek odkryje, że nie naje się pieniędzmi. Prawdziwe bogactwo tkwi w zdrowej przyrodzie, a nie w dobrach materialnych.Data dodania komentarza: 21.01.2026, 18:52Źródło komentarza: Miłoszyce protestują. Na co jest pozwolenie, a na co nie maAutor komentarza: GośćTreść komentarza: Koleje zagraniczne markety do wysysania polskiej gotówki. Zamiast inwestować to przejadamy.Data dodania komentarza: 21.01.2026, 18:43Źródło komentarza: Nowe hale rosną jak na drożdżach. Kiedy koniec?
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama
Reklama