Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 22 kwietnia 2026 07:55
ZOBACZ:
Reklama
Reklama Jaśnikowski
Reklama BMM

Pytają, jak będzie wyglądała ich śmierć

- "Zmartwychwstanie"? - To określenie byłoby nadużyciem, ale coś w tym jest... - mówi Janusz Romańczukiewicz, pracownik socjalny w hospicjum
Pytają, jak będzie wyglądała ich śmierć
Janusz Romańczukiewicz, pracownik socjalny Wrocławskiego Hospicjum dla Dzieci
Podziel się
Oceń

Z Januszem Romańczukiewiczem - pracownikiem socjalnym Fundacji Wrocławskie Hospicjum dla Dzieci - rozmawia Jerzy Kamiński

Gdy pracowałem nad wstępem do tego wywiadu, otrzymałem od Janusza mailem parę słów, które mówią wszystko. Już nie trzeba było ani słowa więcej. Oto co napisał:

- Gdy rozmawialiśmy, odeszło kolejne dziecko, Maks. W sobotę skończyłby 4 lata. Pogrzeb był w poniedziałek. Maks trafił do nas prosto ze szpitala, to było dokładnie rok temu przed Wielkanocą. Nie dawano mu szans na przeżycie nawet kilku dni. Wcześniej na tę samą chorobę odeszła jego siostra. Miał też zdrowych brata i siostrę. Wielokrotnie miałem możliwość rozmawiać z ich rodzicami - trzydziestolatkami - tak bardzo dojrzałymi, opanowanymi i pogodzonymi. Po takich wizytach miałem nieodparte wrażenie, że to nie ja jestem dużo starszy. W pogrzebie nie uczestniczyłem, ale miałem z niego szczegółowe relacje. Oprócz rodziny i członków naszego zespołu w pogrzebie uczestniczyli znajomi dzieci. Od oseska do 7 lat. Każde z nich bez strachu podchodziło do otwartej trumny, zostawiało przy niej namalowany przez siebie rysunek przedstawiający wyobrażone miejsce, gdzie teraz może znajdować się Maks. Zapamiętałem wiele róż. Potem jego mama tłumaczyła dzieciom, że jej syn jest obecnie w niebie, z góry patrzy na nich i będzie się nimi opiekował. Zakończył życie tu na ziemi, ale zaczął to lepsze, mówiła.

 - Mówicie otwarcie do podopiecznych, że za parę dni umrą, czy komunikujecie to na okrągło, dając złudną nadzieję, że jednak może będzie dobrze?

- Tutaj do każdego podchodzi się indywidualnie. Reagujemy na to, co zastajemy i w jakim kontekście zaczyna wybrzmiewać rozmowa. A nie są to proste rozmowy. Mimo że pracuję już 8 lat w hospicjum, nadal nie jest to dla mnie łatwe. Zresztą, powiedzmy prawdę, nikomu nie jest łatwo. Owszem, jesteśmy obyci ze śmiercią, ale czy pogodzeni?

- Mówisz im o "odchodzeniu", czy raczej wprost o tym, że umrą?

- Jestem częścią hospicjum, więc jeśli dziecko ma taką potrzebę i chce ze mną porozmawiać, oczywiście rozmawiam, ale to nie jest moja rola, tylko bardziej psychologa, lekarza, pielęgniarki. Ale jeśli już się taka rozmowa przydarzy, rozmawiam językiem dostosowanym do poziomu dziecka. Nie ma jednego sposobu, każde dziecko inaczej taką rozmowę odbiera i inaczej komunikuje swoje potrzeby.

- Jakie jest najgorsze pytanie, które usłyszałeś, a na które nie potrafiłeś odpowiedzieć?

- Ja z takim pytaniem się nie spotkałem, natomiast na odprawach padają często ze strony medyków informacje, że jakieś dziecko pytało, jak dokładnie będzie wyglądała jego śmierć, jak to się będzie działo. Oczywiście tutaj też nie ma jednej odpowiedzi, bo w zależności od choroby jest różnie. Każda śmierć będzie wyglądała inaczej. Inna jest przy mukowiscydozie, inna przy nowotworach, a jeszcze inna przy chorobach genetycznych. Od zaśnięcia, poprzez duszenie się... Trudno opowiadać, bo każdemu normalnemu człowiekowi takie opisy nie przychodzą łatwo.

- A często płaczesz z nimi?

- Staram się, chociaż to nie jest łatwe, w czasie pobytu tam zachowywać się w miarę spokojnie, choć nie zawsze się udaje. Natomiast po wyjściu - zdarza się, że są łzy.

- Czy dziecko, które trafia do hospicjum, musi umrzeć?

- Tak jest zwykle, ale nie zawsze. Mieliśmy kilka swego rodzaju cudów. Były dzieci, które już były w ostatnim okresie, wszystko było dla nich równią pochyłą, ale zdarzyło się po drodze coś, co spowodowało, że nagle zaczęły w miarę normalnie funkcjonować, wróciły do żywych.

- "Zmartwychwstanie"?

- To określenie byłoby nadużyciem, ale coś w tym jest. Takich przypadków mamy kilka. Mieliśmy np. dziecko z guzem mózgu, w tej chwili to już dwudziestokilkuletnia Natalka, która kończy studia.

- Była źle zdiagnozowana czy choroba się cofnęła?

- Nie wiemy, co się stało. To był guz mózgu, który się rozwijał i nagle wszystko się wycofało. Dalej jest osobą niepełnosprawną, porusza się na wózku lub przy pomocy balkonika, ale funkcjonuje, żyje. Następnym przypadkiem była Weronika, która trafiła do nas tuż po urodzeniu z ciężką wadą serduszka. Jako że nie wykonano zabiegu na płodzie, po urodzeniu trzeba było odczekać pewien okres, aby dziecko nabrało masy ciała. Pierwsze zabiegi odbyły się w trzecim miesiącu, a ostatni z serii ratujących życie w wieku 2 lat. Sytuacja się na tyle unormowała, że po tym zabiegu mogliśmy ją spokojnie wypisać. Obecnie chodzi już do szkoły, choć co pewien czas wymaga kolejnych ingerencji specjalistów. Z tą rodziną mam kontakt do dziś, a jej siostrę i brata zabieram ze sobą do Lubiatowa. Mamy też przypadek 12-latki w śpiączce, która trafiła do Kliniki Budzik, gdzie została wybudzona, a teraz wszystko wskazuje na to, że rehabilitacja, dbałość rodziny i jej pomoc spowodują, że wróci może nie do pełnego funkcjonowania, ale w ogóle do funkcjonowania. Takich niezwykłych powrotów do żywych było kilka.

- Jak to sobie tłumaczysz? Siłą wyższą, przypadkiem, niekompetencją, nieudolnością? Czy sobie nie tłumaczysz, tylko po prostu przyjmujesz? ROZMOWA W CAŁOŚCI W E-WYDANIU TUTAJ

 


Napisz komentarz

Komentarze

aneta 05.04.2021 18:14
Kazdy naród od powstania ma jakieś wierzenia, co z nami po śmierci...ale tak naprawde nikt tego nie wie, dzieciom można mówić różne bajki by ze spokojem odeszły, ale dorosły ma swój własny pogląd.

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: GośćTreść komentarza: To temat znany od lat oszukanych setki a ja się pytam gdzie nasza policja wiem że niewielka wzrostem ale obowiązki zostają do wykonania i takich oszustów trzeba łapać.Data dodania komentarza: 22.04.2026, 05:48Źródło komentarza: Pani Karolina ostrzega przed oszustamiAutor komentarza: Znający sprawęTreść komentarza: Zwykłe podgryzanie pana Starosty przez Leszczyńską. Chce pokazać, jaka aktywna, tylko ten niedobry starosta jej kłody podkłada. Może wytrzymasz ania przynajmniej do wyborów samorządowych. Ładnie to tak publicznie atakujesz starostę publicznie.Data dodania komentarza: 21.04.2026, 21:34Źródło komentarza: Tu jest niebezpiecznie. 9 aut w 38 sekund!Autor komentarza: TYLETreść komentarza: Zredukować pensje Lekarzyn do max dwóch średnich krajowych zlikwidować podwójne zatrudnienia Lekarzyna ma leczyć albo prywatnie albo w państwowej placówce (jak w Czechach) do tego nie leczyć nie ubezpieczonych ze Wschodu i zobaczycie że w ciągu roku szpitale wyjdą na plus.Data dodania komentarza: 21.04.2026, 20:33Źródło komentarza: Czarny tydzień w obronie pacjentów i przeciwko obecnej polityce finansowaniaAutor komentarza: MarekTreść komentarza: Tu nie chodzi o faktury tylko o to , że upylali trefny towarData dodania komentarza: 21.04.2026, 14:06Źródło komentarza: Pani Karolina ostrzega przed oszustamiAutor komentarza: KazikTreść komentarza: To samo mnie spotkalo w Oławie kolo galerii. Babka też chciala mi okazyjnie sprzedać agregat. Pogoniłem ją ...Data dodania komentarza: 21.04.2026, 13:09Źródło komentarza: Pani Karolina ostrzega przed oszustamiAutor komentarza: JacekTreść komentarza: Serdeczne gratulacje dla wszystkich Pań z KGW Wójcice. Jednym słowem: jak dbają, tak mają. Teraz KGW Wójcice stało się ambasadorem gminy Jelcz-Laskowice. Powodzenia!Data dodania komentarza: 21.04.2026, 12:04Źródło komentarza: KGW z Wójcic w radiu. Z pachnącym bochnem chleba
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama