Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 26 lutego 2026 08:57
ZOBACZ:
Reklama Hipol
Reklama Jaśnikowski
Reklama
Reklama BMM

Zmarł Ryszard Sławik - dowódca "Jednostki Sokołów"

Nie robił z siebie bohatera, ale nim był. 31 sierpnia zmarł Ryszard Sławik, w latach 50. założyciel i dowódca harcerskiej konspiracyjnej "Jednostki Sokołów" z Jelcza-Laskowic
Zmarł Ryszard Sławik - dowódca "Jednostki Sokołów"
Ryszard Sławik - członek konspiracyjnej "Jednostki Sokołów" z Jelcza-Laskowic

Źródło: archiwum rodzinne

Podziel się
Oceń

Kim był? Najlepiej odpowie na to pytanie reportaż Aleksandry Solarewicz z "Gazety Powiatowej", umieszczony także w I tomie książki "INNI - ludzie powiatu oławskiego":

*

Nic mi nie mogli zrobić

 

Jako osiemnastolatek był bity, głodzony i przetrzymywany w karcerze. Za jeden rok marzeń o wolności. Ryszard Sławik, w latach 50. członek tajnej organizacji harcerskiej „Jednostka Sokołów”, krótko podsumowuje czas więzienia: - Mogłem tylko zaciskać zęby. Nie z bohaterstwa. Tak w człowieku jest…

Od razu rozpoznaję w nim harcerza. Gdy pojawiam się przed furtką domu na przedmieściach Wrocławia, Ryszard Sławik energicznie przemierza głęboki śnieg, otwiera drzwi i szarmancko zaprasza do środka. Gdy siadamy przy małym stoliku i mamy zacząć opowieść, nieustannie żartuje i odpowiada celnymi ripostami. Jestem zaskoczona. Bo przecież… mam spisywać wspomnienia z karceru.

 

Moskale zabrali


Do Laskowic Oławskich (dziś Jelcz-Laskowice) przyjechali w 1945. Ekspatrianci spod Stryja. Właściwie uciekinierzy. Ojciec, Emil Sławik, był naczelnikiem stacji w Piasecznej. Jeszcze za tak zwanych „pierwszych Sowietów” nosił służbowy mundur z guzikami. Srebrnymi, z orzełkiem. Ale w czasie okupacji niemieckiej szerzyły się zbrodnie UPA i on usłyszał od znajomego Ukraińca: - Pane Sławyk… Pan jest porządny człowiek. Z naszych - pana nikt nie ruszy. Ale inni… - ostrzegał. Więc w 1944 roku, gdy Rysiek miał dziesięć lat, rodzina spakowała na wóz skrzynię zrobioną z dębowego stołu, parę krzeseł i trochę jedzenia. W wagonie bydlęcym ruszyli na zachód. Ten, jak się okazało, wcale nie czekał na tak zwanych repatriantów. 
Na Śląsku jeszcze trwały walki, więc po tułaczce byli zmuszeni czasowo osiąść w Rudniku nad Sanem. Na swój transport i… dom czekali do czerwca 1945. Wówczas to odjechali z Rzeszowszczyzny pociągiem, który miał zawieźć ich do Wrocławia. Ale 27 kilometrów przed Wrocławiem, w Laskowicach Oławskich, Rosjanie brutalnie zatrzymali skład i wyrzucili ludzi na pole. Potrzebowali wagonów na sprzęt, który rabowali w zakładach Kruppa (później Jelczańskie Zakłady Samochodowe). Sławikowie osiedlili się więc w Laskowicach. Tu mieli oglądać to samo, czego świadkami byli na okupowanych Kresach. 
- Po pijaku, nie po pijaku. Na grandę, na chama! - nie przebiera w słowach Sławik. - Nie demontowali urządzeń. Wyrywali. Cięli palnikami. 
I „dawaj, dawaj!”. Transport za transportem ze zrabowanym mieniem szedł do ZSRR. Nie oszczędzali także domów prywatnych. Polacy nocami barykadowali się w mieszkaniach. Bo ci wyzwalali ich ze wszystkiego. Nawet z odzieży. 
Gdy odjechali Rosjanie, zaczęła się nowa grabież, zwana kolektywizacją wsi. Agitacja, nękanie, szantaż. Po kolei, dzień w dzień, miejscowy aktyw nachodził kresowych rolników. Pod dowództwem gminnego sekretarza PZPR, Józefa Jowsy, mającego opinię, delikatnie mówiąc, nadgorliwca. Ojciec jednego z kolegów Aleksandra Trznadla odmówił objęcia przewodnictwa „kołchozu”, czyli spółdzielni produkcyjnej. Narzucili mu morderczy kontyngent, tak że rodzinie groził głód. Ojciec Ryszarda Sławika miał osobiście chodzić i namawiać do rolniczych spółdzielni produkcyjnych innych kresowiaków, którzy tak jak on, przeżyli na Wschodzie sowiecki porządek. Wzburzony odmówił. O mały włos nie stracił przez to pracy na kolei. - Będę rąbał drzewo, a tam nie pójdę - powiedział. Tak było w wielu domach. Słuchali tego dorastający synowie. I buntowali się.

 

Synowie w obronie ojców

 

Jako nastolatki też coraz mocniej odczuwali terror polityczny. 
- W szkole najpierw było fajnie - wspomina Sławik podstawówkę. Przez parę miesięcy nawet uczył się języków zachodnich. - Ale już nic nie pamiętam! - parska śmiechem. I oczywiście, działała drużyna harcerska, do której się zapisał. Tu spotkał innych chłopaków z Kresów - Franka Sumisławskiego, Bolka Telipa, Olka Trznadla, Mariana Kalicińskiego, Wacka Stramskiego… 

- Na zbiórkach też było fajnie - podsumuje po latach. Chłopcy rozmawiali na tematy patriotyczne. Razem z drużynowym Jurkiem Kalińskim chodzili na harcerskie uroczystości do Oławy, gdzie była siedziba hufca. Sławik demonstruje ze śmiechem, jak z wypiętą piersią maszerowali chłopcy z zastępu „Indian”, któremu przewodził. Latem jeździli na obozy. Dwa były skautowe, a trzeci propagandowy. - Z dozorcą - mówi Sławik. 
Chłopcy zorientowali się, że jeśli chcą dalej być wierni ideałom harcerskim, muszą zejść do podziemia. Na przełomie 1949 i 1950 roku Franciszek Sumisławski z Marianem Kalicińskim, Wacławem Stramskim, Zbigniewem Kapiciakiem, Janem Selwą oraz Fryderykiem Surowcem stworzyli zalążek tajnej organizacji harcerskiej.


Jednostka Sokołów

 

- Ja w organizacji byłem krótko, od marca 1951! - zaznacza Ryszard Sławik. 
To w marcu wraz z Bolesławem Telipem i Aleksandrem Trznadlem złożył przysięgę na ręce komendanta, Franciszka Sumisławskiego. Przysięgali wtedy wszyscy członkowie: będą walczyć wiernie o sprawiedliwą Polskę i staną w obronie prześladowanych ojców. Organizację nazwali „Jednostką Sokołów”. Odtąd spotykali się na tajnych zebraniach. Rozmawiali o sytuacji politycznej w kraju i na świecie. Słuchali zachodnich stacji radiowych, „Głosu Ameryki” i BBC. Przygotowywali się do zawiązania oddziału partyzanckiego na wypadek konfliktu ZSRR z Ameryką i kolejnej wojny. To dlatego zbierali broń, którą znajdowali w poniemieckich ruinach i na pustkowiach. Tak zdobyli trzy automaty “MP”, jeden automat “PP”, jeden pistolet typu “FN” i jeden “Parabellum”, dwa karabiny “Mauser”, granat zaczepny i amunicję. Ukryli je w obejściach rodzicielskich gospodarstw. 
Latem 1951 zorganizowali swoją pierwszą akcję społeczną. Namawiali miejscowych rolników do sprzeciwu wobec kolektywizacji wsi. „Każdy uczciwy Polak nie zdaje zboża komunistom” - tak brzmiało hasło na ulotkach ręcznie pisanych przez Bolesława Telipa, które w Laskowicach i Piekarach rozklejał Aleksander Trznadel. Marian Kaliciński planował nawet zastrzelić sekretarza Jowsę. Wstrzymał się w ostatniej chwili.  A już w  listopadzie „Jednostką Sokołów” zainteresowało się UB. Podczas sprawdzania broni Zbyszek Kapiciak przypadkowo postrzelił Wacka Stramskiego. Mimo że próbowali zatrzeć ślady, MO doszła po śledztwie, z jakiej broni padł strzał. „Sokołom” zaczął się palić grunt pod nogami.

 

Jak najgorsi zbrodniarze


Musieli choć na chwilę zniknąć z oczu miejscowych służb bezpieczeństwa. Franek dowiedział się, że w kłodzkim Liceum Pedagogicznym jest roczny kurs nauczycielski dla osób z wykształceniem niepełnym średnim. Szkoła odpowiednio daleko od Oławy. A kurs odpowiednio krótki, by po ukończeniu zacząć pracę i pomagać rodzicom. 
- I to był dobry pomysł - mówi Sławik, podówczas uczeń Państwowego Liceum Mechanicznego I stopnia Wydziału Mechanicznego we Wrocławiu. Załatwianie miejsc dla trzech harcerzy trochę trwało. Ale udało się. No, to wio! Sławik wraz z Sumisławskim i Telipem wyjechali do Kłodzka. Ale UB podążało za nimi. Funkcjonariusze przyszli po nich na początku marca. Sławika, Sumisławskiego i Telipa aresztowali w czasie lekcji. Prosto ze szkoły zaprowadzili do internatu, gdzie nastąpiła rewizja. Z Kłodzka wywieźli pociągiem przez Wrocław do Oławy. Skutych jak najgorszych zbrodniarzy.

 

W oławskim karcerze


Tam wtrącili ich w letnich ubraniach do piwnicznych cel PUBP. Każdego do osobnej. Ciemność, ziąb, wilgoć. Z tych cel wyprowadzali ich na przesłuchania. W dzień i w nocy. Bici, popychani, szantażowani i wyzywani, musieli w nieskończoność powtarzać swoje życiorysy, skąd mieli broń i z jaką organizacją zdążyli nawiązać kontakt. 
- Co było charakterystyczne, to nacisk, byśmy zeznali, że kierował nami ktoś starszy od nas - mówi dziś Ryszard Sławik. - A przecież nikogo takiego nie było. Ale ubecy, a przede wszystkim śledczy Władysław Kolasa, drążyli. Podsuwali chłopcom niby to dokumenty, twierdząc, że to zeznania kolegów. - Mnie przesłuchiwał kpt. Mieczysław Staner z Wrocławia. Drań niesamowity! Ale wiedziałem przecież czego się spodziewać. 

 



Franciszek Sumisławski, obok kolega niezwiązany z Sokołami, dalej Bolesław Telip i Ryszard Sławik. Zdjęcie zrobione w Laskowicach

Marian Kaliciński, Ryszard Sławik i Franciszek Sumisławski. Służba wojskowa, połowa lat 50. Zdjęcie zrobione w Zabrzu


Napisz komentarz

Komentarze

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: ObserwatorTreść komentarza: Niestety ale poprzednie dwie kadencje w trakcie których na potege zadłużano, wyprowadzano srodki na lewo i prawo, realizowano megalomanskie inwestycje typu przekopy, polimery, blok weglowy ostrołęka itp, do tego zakupy na pałe uzbrojenia gdzie popadnie i co popadnie. Do tego wszelkiej masci plusy, 13/14 swiadczenia.... Zakup wegla który nie spełnia zadnych norm, pkp cargo i transport tegi syfu z portów, I taki mam teraz efekt. Dla jasnosci, nie jestem" usmiechniety" Wyprostowanie tego wszystkiego, o ile to mozliwe i znajdą sie chęci zajmie sporo czasu. EOTData dodania komentarza: 26.02.2026, 08:13Źródło komentarza: Jak sardynki w puszce. A to pociąg do WrocławiaAutor komentarza: *Treść komentarza: Nie musisz, ale są tacy co to kochają i co im zrobisz?Data dodania komentarza: 26.02.2026, 07:50Źródło komentarza: Ile kosztuje nas Zenek Martyniuk?Autor komentarza: cześTreść komentarza: To ciekawe bo na zdjęciu widzę co innego :DData dodania komentarza: 26.02.2026, 07:41Źródło komentarza: Pani ze sklepu: - Usłyszałam huk i wszystko się zatrzęsło!Autor komentarza: Marek GTreść komentarza: Udało się rzeczowo, spokojnie i z szacunkiem podejść do tematu. Bo lepiej zapobiegać niż leczyć. Rozwój i przemysł musi być podporządkowany dobru mieszkańca a nie na odwrót.Data dodania komentarza: 26.02.2026, 07:28Źródło komentarza: Burmistrz obiecuje wycofanie uchwały w marcuAutor komentarza: RobTreść komentarza: Zanim budynek wyleciał w powietrze, to nie był ruderą.Data dodania komentarza: 25.02.2026, 22:45Źródło komentarza: Pani ze sklepu: - Usłyszałam huk i wszystko się zatrzęsło!Autor komentarza: RobTreść komentarza: Sam się nadajesz na złom. Gdzie jest napisane, że to PKS? Po jakiego wała siejesz ploty, skoro widać, że to zupełnie inny przewoźnik?Data dodania komentarza: 25.02.2026, 22:40Źródło komentarza: Przebił oddzielajace bariery i wpadł na pas zieleni. Na pokładzie było 44 pasażerów
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama