Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
niedziela, 25 października 2026 21:58
ZOBACZ:
Reklama Aftermarket Oława
Reklama Jaśnikowski
Reklama BMM

Ale wujek, ty masz jeszcze siostrę...!

Po 60 latach - dzięki listowi zostawionemu na grobie matki - odnalazł w Bystrzycy siostrę, o której istnieniu nie miał pojęcia
Ale wujek, ty masz jeszcze siostrę...!
Po 60 latach - dzięki listowi zostawionemu na grobie matki - odnalazł w Bystrzycy siostrę, o której istnieniu nie miał pojęcia

Autor: arch. rodzinne

Podziel się
Oceń

To historia jak z książki, przy której wielu płakałoby ze wzruszenia. Albo jak scenariusz dobrego filmu, o którym jednak mówiłoby się, że "to niemożliwe", choć tu przecież samo życie napisało całą opowieść.
 

*

Być może początków tej historii trzeba szukać w tym, że ojciec Wiesławy był marynarzem, choć pływał tylko na barkach. Ale marynarz to marynarz, wiadomo...

- Mój tato, Michał Kowalczyk, był żonaty, ale nie z moją mamą - opowiada Wiesława z Bystrzycy. - Był z żoną, gdy poznał moją mamę. I bywał w Oławie raz tu, raz tam. Jak były mu źle z moją mamą, to szedł do żony. Jak mu było źle u żony, to szedł do mamy. 

I tak wychodził Wiesię.

 

Ona

 

- Nie, ja nie byłam w domu dziecka, ja byłam po ludziach - zaczyna swoją opowieść pani Wiesława. I od razu ją komplikuje, bo mówi, że jej mama Michalina miała też swoją panieńską córkę Marysię (czyli jej przyszywaną siostrę), jej tato miał też gromadkę dzieci ze swoją prawowitą żoną (czyli jej przyszywane rodzeństwo), zaś ona ma trójkę, ale z różnymi ojcami, i też nie obeszło się bez problemów. 

Bardzo to skomplikowane i może zaciemniać obraz całej historii, więc na razie wróćmy do malutkiej Wiesi. Dość szybko okazało się, że dla mamy, która kochała przede wszystkim Marysię, druga córka stała się głównie obciążeniem. - Tylko jedna się dla niej liczyła - mówi dziś Wiesława. - My, od Kowalczyka, to już nie. 

Jednak dopóki żył Kowalczyk, Wiesia mogła mieszkać z mamą i Marysią. Najpierw na Brzegowej, potem na placu Piastów. Ale różowo wcale nie było.

- Co jakiś czas mama oddawała mnie innym ludziom - opowiada pani Wiesława. - Wpierw byłam u Stefańskich, potem u Świderskich. Jak tata przypłynął kiedyś z rejsu i dowiedział się, że jestem u nich, odbił mnie. Miał pretensje do mamy, że oddaje mnie obcym ludziom. Z tego, co pamiętam, to niemal zawsze, gdy tato przypływał z rejsu, była awantura. I mama musiała ze swoją córką Marysią uciekać z domu.

 

*

 

Wiesia chodziła do Szkoły Podstawowej nr 1 w Oławie, potem do "piątki" na Kamienną, następnie do "dwójki" na Rybacką. Wreszcie trafiła do zawodówki na Kutrowskiego.

Gdy tato zmarł, ostatecznie uciekła od mamy. Miała wtedy dopiero 18 lat.

- Ciężkie miałam dzieciństwo - przyznaje dziś otwarcie. - Poszłam w złe towarzystwo, oparcia w nikim nie miałam. Uciekałam z domu, alkohol był, miałam problemy z prawem.

To z tego czasu przylgnęła do niej ksywka Kobra. Tak znano ją w Oławie.

O tym, jak zeszła z tej ciężkiej drogi i wyszła na prostą, Wiesława mówi zdecydowanie chętniej. 

- Bo miałam dobrego kuratora - opowiada. - Już nie żyje. Nigdy nie chciał mi zaszkodzić, mogłam mu wszystko powiedzieć. Widział mnie nieraz z kolegami i mówił: - Oj, pani Wiesiu, niekorzystne to towarzystwo. Zaczęłam się wstydzić. Niestety, jak wypiłam, byłam butna, agresywna... Potem ubolewałam. Co ja narozrabiałam?!

A dlaczego Kobra? 

- Bo nosiłam wtedy ciemne okulary - tłumaczy.

Z tamtą przeszłością zerwała jednak już dawno, będzie ze 40 lat temu.

- Dźwignęłam się - mówi i wymienia tych, którzy jakoś jej pomogli. Ale najważniejszy i tak jest kurator. Zapamiętała jego imię - Kazimierz. 

- Wierzę w panią, panią stać na inne życie... - tak jej mówił. To ją podtrzymywało. I wtedy mówiła sobie: - Ty we mnie człowieku wierzysz, to ja ciebie nie zawiodę.

 

*

 

By na nowo ułożyć sobie życie, wyjechała z Oławy do Starego Górnika. Z partnerem, bo ślubu nie brali.

- Z pół roku było idealnie, a potem zaczęła się gehenna - opowiada, bo mężczyzna okazał się przemocowy. Policja przyjeżdżała do nich regularnie, aż wreszcie wyrwała się z tego domu, a partner trafił do więzienia za znęcanie się nad nią i Krzysiem, najmłodszym synem.

Mówi, że bardzo pomógł jej oławski szpital, w którym pracowała pomagając przy rehabilitacji.

Przyszłego męża poznała w Bystrzycy, choć był z Janikowa. Wzięli ślub, więc to po nim ma nazwisko. Mówi, że był dobry. Nie żyje już od pięciu lat. 

Z mamą za życia nigdy się nie pogodziła. 

- Mijałyśmy się na ulicy, gdy szła z Marysią - wspomina. - Do Krzysia mówiłam wtedy: - O, idzie twoja babka z ciotką. Bywało, że i ona się oglądnęła, i ja się oglądnęłam.

 

*

 

Nie zdążyła szczerze z nią porozmawiać. Choć nikt jej oficjalnie nie powiadomił o śmierci matki, była na jej pogrzebie. Żeby się na to odważyć, musiała wziąć relanium.

- Najpierw powiedziałam sobie, że ja tyle lat w niezgodzie z nią, więc nie pójdę - mówi. - Ale moje sąsiadki mówią, że nie, że idź, będziesz miała z głowy i czyste sumienie. Kupiliśmy wiązankę, poszłam z synem. To było w kaplicy na starym cmentarzu. Wiele sąsiadek z placu Piastów mnie znało, więc znało i moją historię. Gdy ksiądz już wychodził, a trumna już była zamknięta, jedna sąsiadka woła, żeby jeszcze nie zamykać, bo ta, co przyszła, to też córka zmarłej. Marysia wtedy zaczęła płakać, ksiądz się cofnął, a ja wzięłam rękę mamy i mówię: - Nikt mi nie dał, mamo, znać, ale ja przyszłam do ciebie i ja ci wybaczam. 

Wtedy wszystkie sąsiadki zaczęły płakać.

Po pogrzebie jej relacje z Marysią nie poprawiły się. Pożegnanie mamy nie pogodziło przyrodnich sióstr.

- O tym, że mam brata, coś wiedziałam, choć nie na pewno i nigdy go nie widziałam - opowiada. - Słyszałem, że adoptowali go jacyś ludzie, którzy uczyli języka francuskiego. Ktoś tam niby był dobrze poinformowany i powiedział mi, że do Francji wyjechali, więc nigdy go nie szukałam. Nie ma, to nie ma.

Aż tu kiedyś, gdy Radek, najmłodszy syn Marysi, i jego żona Katarzyna sprzątali grób swojej babci, a mamy pani Wiesław, Kaśka zobaczyła jakąś kartkę pod wazonem. Coś ją tknęło, bo nie wyrzuciła, tylko rozerwała folię, otworzyła i...

- Ciocia? Jesteś w domu? - zaraz był telefon do pani Wiesławy. - To my przyjeżdżamy do ciebie na kawę. 

Wchodzą i mówią: - Ciocia, siadaj.

- Trochę się nawet przestraszyłam - mówi pani Wiesia.

Wtedy Kasia wyciągnęła ten list.

 

On

 

- Rodzice, którzy mnie adoptowali, byli kochani - mówi Witold Durlik, emerytowany architekt ze Zwolenia, nie z żadnej Francji. - Sami nie mogli mieć dzieci, a dowiedzieli się, że jest taka pani w Oławie, która urodziła syna, ale go nie chce. Podjęli decyzję, że mnie wezmą. Wzięli mnie małego ze szpitala. Durlikowie mnie pokochali, zresztą ja ich też. Dali mi wykształcenie, nazwisko, bajeczne dzieciństwo...  Zawędrowałem z nimi najpierw do Wrocławia na Toruńską, potem do Zwolenia. Wszystkiego mnie nauczyli. To, że mamy taką rodzinną serdeczność, to wszystko uzyskałem od Durlików, i tę wiarę katolicką, te zawsze ciepłe i rodzinne święta... Potwierdziło się powiedzenie, że nie ta matka, która urodzi, ale ta, co wychowa.

Coś mu jednak nie grało. 




Napisz komentarz

Komentarze

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: Soltys z Wąchocka Treść komentarza: A czy zaszczyciły uroczystość swoja obecnością kontrolerki z Urzedu Skarbowego ? Bo taki ostatno narodził sie obyczaj . Data dodania komentarza: 25.10.2026, 20:17 Źródło komentarza: Otwarcie kuchni wiejskiej i Biesiada w Chwałowicach Autor komentarza: Sołtys z Wąchocka Treść komentarza: A czy zaszczyciły uroczystość swoją obecnoscią kontrolerki z Urzędu Skarbowego ? Data dodania komentarza: 25.10.2026, 20:10 Źródło komentarza: Otwarcie kuchni wiejskiej i Biesiada w Chwałowicach Autor komentarza: Ryszard z Oławy Treść komentarza: Radni z Jelcza niech nie opóźniają budowy przez jakies rodowe waśnie. Wreszcie jest szansa podłączyć Wrocław (i Oławę) do cywilizowanego świata, to oni namawiają do dalszych opóźnień. Jak już wiercą i kopią - to niech skończą! Data dodania komentarza: 25.10.2026, 20:02 Źródło komentarza: Wrócił temat Kolei Dużych Prędkości. W Czernicy konsultacje, w gminie J-L obserwacja Autor komentarza: Kres Treść komentarza: Maria Kucab . Czyż nie pochodziła z Kresów 2 RP ? Jeżeli tak. To czyż nie należało wspomnieć o tym młodemu pokoleniu OSP.... Skąd MY tu i dlaczego......I , że w związku z tym ich pradziadowie w dużej mierze urodzeni bądż też pochowani .... het het na wschodzie . ziemiach 2 Rzeczypospolitej Polskiej''''''''....... Bo np. : MY TU ( w przeciwieństwie do większości terenu obecnej Polski).. istniejemy TU dopiero od roku 1945 ( jako z chyba z dziada na ojca----z pradziada napewno NIE) s Data dodania komentarza: 25.10.2026, 12:32 Źródło komentarza: OSP Osiek - piękna i wzruszająca uroczystość (GALERIA) Autor komentarza: Kolega Treść komentarza: Widzisz różnice między wyborami samorządowymi, a wyborami parlamentarnymi, różnice między radnym powiatu, a posłem. Zresztą bardzo niecelny post. Pod starostwo powiatowe podlegają niektóre instytucje, niektóre drogi i tymi powinni zajmować się radni powiatowi. Jeśli jesteś radnym powiatowym, to wiesz, co należy do twoich kompetencji. A niektórzy radni platformy czy KO zajmują się wszystkim, tylko nie tym do czego zostali powołani. Sprawy szpitala zero jakiejkolwiek reakcji, licea, może jakieś złe wspomnienia, że nie zabierają głosu w tych sprawach, zero zainteresowania sprawami szpitala, liceów i policji, te instytucje podlegają pod starostwo, rozumiesz, czy waszym jedynym sukcesem jest wstawianie zbiorowo łapek w dół. Miałkość i brak inteligencji to jakaś domena oławskich radnych Platformy, za to buta i chamstwo we wpisach jest zawsze. Do poziomu Alberta, jego przygotowania do sesji, jego inteligencji wam daleko, jest złośliwy i sakastyczny, ajest inteligentny, a wam tego brakuje, naprawdę żałuję, że jednak nie został radnym Platformy, bo ten wasz poziom intelektualny, was radnych platformy KO, jest przerażająco niski, a wpisy zawsze nijakie merytorycznie i chamskie, a szkoda, bo przydało by się już pogonić wiecznie rządzących z BBS, ale kto ma to uczynić, skoro platforma KO ma tak słabych radnych, którzy by zaistnieć muszą zajmować się sprawami, które ich nie dotyczą. Data dodania komentarza: 25.10.2026, 11:39 Źródło komentarza: Jest petycja do burmistrza w sprawie budowy parkingu Autor komentarza: Olga Treść komentarza: Jedna wielka lipa!! Małe a właściwie znikome korzyści dla zwykłego obywatela!! Korzyści tylko dla Jeżewskiego,cały czas żeruje na państwowych pieniądzach. Lansuje się,a my za to płacimy !! Data dodania komentarza: 25.10.2026, 08:21 Źródło komentarza: Wieża jak Sky Tower. Ruszyła niesamowita budowa w Gaju Oławskim
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama