Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 28 stycznia 2026 14:42
ZOBACZ:
Reklama Hipol
Reklama Jaśnikowski

Syryjczycy w Oławie. Dziesięć lat później

Pamiętacie Carmen i jej rodzinę? Pisaliśmy o nich parę razy. Uciekli z pogrążonej w wojnie Syrii do Oławy, gdzie zaprosił ich i zaopiekował się nimi Tomasz Wilgosz
Syryjczycy w Oławie. Dziesięć lat później
Pamiętacie Carmen i jej rodzinę? Pisaliśmy o nich parę razy. Uciekli z pogrążonej w wojnie Syrii do Oławy
Podziel się
Oceń

Przyjechała ich wtedy szóstka. 27-letnia Carmen z mężem Tonim i synkiem Adelem, brat Toniego, czyli Mimoz, zwany tak dla ułatwienia, bo naprawdę nazywa się Mouhannad, oraz ich rodzice, czyli obecnie osiemdziesięcioletni Adel i jego żona Salwa. Dziś rodzina rozrosła się, bo Mouhannad ma żonę Natalię i syna Antoniego. 

O tym, że syryjska rodzina żyje w Oławie, przypomina lokal "pod wieżowcem" o nazwie Homs - bo tak nazywa się miasto, z którego przyjechali. Do dziś prowadzą go bracia Toni i Mouhannad. Carmen pracuje obecnie w Ergisie. Opowiada nam, jak ich sytuacja w Oławie wygląda po dziesięciu latach od przyjazdu. 

10 lat temu przyjechali do Oławy i trafili na okładkę naszej gazety

 

 *

- Czy można jednym słowem podsumować te 10 lat w Oławie?

- Jednym słowem byłoby bardzo ciężko - mówi Carmen. - To zbyt długi okres. 

- To jakie te 10 lat były dla ciebie i twojej rodziny?

- Nie należały do najłatwiejszych. Musieliśmy odnaleźć się w nowym środowisku, a jednocześnie zachować swoją syryjską kulturę. 

- Ile z tego się udało?

- Dużo. Jestem bardzo dumna z tego, że dziś mój syn Adel potrafi się odnaleźć i tu, i tu. Gdy jest w szkole, to jest prawie Polakiem, a gdy jest w domu czy w arabskim otoczeniu, jest Syryjczykiem. 

- Warto było przyjeżdżać do Polski, do Oławy 10 lat temu?

- Z jednej strony  tak, z drugiej... zawsze są jakieś wątpliwości. Jak zawsze - są plusy i minusy. Ciężko było zostać w Syrii, bo przecież uciekaliśmy wtedy przed wojną, ale teraz wciąż za Syrią tęsknię. Ciężko więc jednoznacznie ocenić. Pewne jest, że nie żałujemy tamtego przyjazdu - wtedy podjęliśmy jedyną dobrą decyzję, rozsądną. 

- Gdyby jednak ktoś dzisiaj spytał, czy chcielibyście wrócić do Syrii, to jaka byłaby odpowiedź?

- Że chętnie. Wiemy, że to byłoby bardzo ciężkie wyzwanie, bo musielibyśmy już trzeci raz zaczynać wszystko od początku, od zera, ale czasem myślę o tym. Obecnie to jest niemożliwe, bo sytuacja w Syrii wciąż nie jest stabilna, ale gdyby kiedyś... To trudne pytanie, ale tak, chcielibyśmy, ale czy to w ogóle byłoby możliwe, to już inna sprawa. Na razie na pewno nie. Zostaniemy więc jeszcze w Oławie. Mam też świadomość, że z czasem coraz trudniej będzie mi przekonać do czegoś takiego moje dzieci. Bo syn, który ma 13,5 roku, jest tu już 10 lat, a Justynka tu się urodziła, więc... byłoby ciężko. 

- A stać was byłoby na to, aby wrócić do Syrii?

- Ciężko powiedzieć, bo tam kolejny raz musielibyśmy zaczynać od zera, a nie mamy na to  odłożonych pieniędzy. 

- Czy przez te 10 lat w Oławie zmieniło się twoje postrzeganie Polski i Polaków?

- Nasze spojrzenie na was zmieniło się, bo zmieniło się spojrzenie Polaków na nas...  Nie patrzą już na nas jak na obcych, jesteśmy bardziej swoi.  Jesteśmy, owszem z Syrii, ale ludzie widzą, że mieszkamy tu już dziesięć lat, zżyliśmy się z tym miejscem, z miastem. Można powiedzieć, że teraz jesteśmy już nie tylko z Syrii, ale także z Oławy. Wcześniej zdarzało się, że Polacy krzywo na nas patrzyli, choć akurat w Oławie nie było tak źle. Odczuwaliśmy, że nie wszyscy w Polsce akceptują naszą obecność - to, że obcokrajowcy przyjeżdżają do Polski. Teraz już nie ma takich sytuacji, aby ktoś krzywo spojrzał na mnie czy na nas. 

- W Syrii została rodzina. Utrzymujecie z nią kontakt? 

- Tak, są tam choćby moi rodzice. Od przyjazdu do Oławy byliśmy już dwa razy w Syrii, ostatnio rok temu.

- I?

- Nie da się tego opowiedzieć. Lądujemy w Libanie, potem trzy godziny taksówką, aby dotrzeć do Syrii. Bardzo nam się podobało, choć zdajemy sobie sprawę z tego, że dla nas, przyjeżdżających teraz zza granicy, wszystko było dobre, ale dla tych, którzy tam żyją stale, nie jest łatwo, nie jest im lekko. To widać. 

Carmen z rodziną w Syrii

 

- Co było najgorsze te 10 lat temu, gdy przyjechaliście do Europy? 

- Zaczęliśmy od zera, bo to jednak zupełnie inny kraj, inna kultura, inny sposób myślenia... Trzeba było się w tym wszystkim odnaleźć, wśród Polaków. 

- Kto z tej początkowej szóstki najlepiej i najszybciej się zasymilował?

- Adel. Potem chyba ja. 

- Do Oławy zaprosił was 10 lat temu Tomasz Wilgosz, który wtedy wam sporo pomagał, oczywiście przy wsparciu innych mieszkańców Oławy. Czy dzisiaj jesteście całkowicie samowystarczalni?

 - Myślę że tak. Oczywiście są takie sytuacje, gdy do dzisiaj mam problem, aby coś zrozumieć i w takich sytuacjach Tomasz wciąż jest nam potrzebny. Przyjaźnimy się, to są prywatne relacje, nasze rodziny spotykają się ze sobą, rozmawiamy. Nawet z okazji naszego 10-lecia pobytu w Oławie spotkaliśmy się przy stole.  

- Gdzie teraz mieszkacie? Kiedyś chyba było to mieszkanie, za które płaciła jakaś fundacja. A teraz?

- Dziadkowie nadal mieszkają w tamtym mieszkaniu, ale my już żyjemy na Osiedlu Sobieskiego.  

- Czego wam brakuje w Oławie?

- Szczerze? W samej Oławie chyba niczego. W całej Europie za to brakuje nam ogólnie takiej wieczornej części dnia, kiedy w Syrii wszyscy się spotykamy. W Europie po godzinie 18.00 każdy już jest w domu, zamyka się. A u nas dopiero wtedy otwiera się drzwi i wychodzi przed dom, na ulicę, gdzie zaczyna się toczyć życie. Rozmawiamy ze sobą, wymieniamy się doświadczeniami, wspólnie przygotowujemy posiłek, jemy, tak prowadzimy nasze społeczne życie, czego u was nie ma. 

- I gdy byliście rok temu w Syrii...

- ...korzystałem z tego na maksa. Prawie w ogóle nie chodziłam spać. Rozmawiałam, chłonęłam to... Tak, chyba tego najbardziej mi u was brakuje. Do reszty już się przyzwyczailiśmy i nie czujemy braku. Może jeszcze tylko prawdziwego lata nam u was brakuje. 

- Przecież teraz jest u nas gorąco, nawet za gorąco. 

- Nie. Wcale nam nie przeszkadza, gdy u was jest 35 stopni Celsjusza, bo to dla nas normalne. Teraz na przykład w naszych syryjskich okolicach jest 35-36 stopni. Gdyby tak było w Oławie, byłoby super.

- Czyli gdy wszyscy w Oławie będą padać od upałów...

- ...to my dopiero zaczniemy żyć! (śmiech). 

- A co z młodym Adelem?

- Dużo rozmawiamy o Syrii, aby wiedział, kim jest. Gdy tu coś robimy, np. obchodzimy święto, od razu opowiadamy mu, jak to jest w Syrii. Gdy był w Syrii z nami ostatnio, był przeszczęśliwy. Spotkał kuzynów, mogli razem wyjść przed dom, porozmawiać...

- Kim on chce być i gdzie chce być?

- Z jednej strony nie chcę z nim o tym rozmawiać... po prostu się boję tego, co mogę usłyszeć. Z drugiej strony, wiem, że to przede mną. Nie chcę mu niczego narzucać. Tym bardziej nie chcę wzbudzać w nim konfliktu i pytań o to, kim naprawdę jest. 

- Ale taka rozmowa pewnie cię wkrótce czeka?

- Wiem, ale dopóki on jeszcze nie pyta o to, milczę. 

- A gdy zapyta? 

- Nie chciałabym go stawiać w trudnej sytuacji... Jest Syryjczykiem, który musiał uciekać, bo była wojna, zrobiliśmy wtedy to, co trzeba było zrobić, aby go chronić, więc znaleźliśmy się w Oławie. Tu ma teraz mnóstwo kolegów, tu ma swoje życie...

- A gdy powie, że chciałby tu zostać na stałe?

- Niech zostanie. Trochę się tego boję, ale wiem, że najprawdopodobniej tak właśnie będzie. Co jednak mogłabym zrobić w takiej sytuacji? 

- A gdyby jednak zechciał wrócić o Syrii?

- Byłoby nam wtedy łatwiej wrócić, bo z nim. Dlatego też w domu mówimy po arabsku, opowiadamy o naszej kulturze, staramy się, aby nie zapomniał swoich korzeni. Żeby chociaż na wakacje chciał swój kraj odwiedzić, swoją rodzinę. 

- Jaką Syrię widzisz, gdy przymkniesz oczy?

- Wieczór, jesteśmy przed domem, czuję zapachy naszych przypraw, naszej kawy... Jest lato. We wspomnieniach złych rzeczy się nie pamięta, tylko te dobre. Tęsknię. 

- Czy można o was nadal powiedzieć, że jesteście uchodźcami?

- Chyba już nie. 10 lat temu byliśmy, a teraz już jesteśmy po prostu mieszkańcami Oławy. Wtedy bywało ciężko, nadal są trudne sytuacje, ale w sumie nie jest źle. Zresztą gdybyśmy byli gdziekolwiek indziej, też nie byłoby nam jakoś bardzo łatwo. To nie jest tak, że jest nam źle, bo jesteśmy w Oławie, tylko po prostu jesteśmy wyrwani z Syrii, w nowym miejscu. To samo dzieje się pewnie z Polakami, gdy los rzuci ich gdzieś daleko i muszą wszystko zaczynać od nowa. Ale z tego, co zrobiliśmy przez te 10 lat, czuję się dumna. 

 

Więcej o autorze / autorach:

Napisz komentarz

Komentarze

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: mieszkaniecTreść komentarza: ,,,, czy też obwodnicy miasta Oławy ????? w końcuData dodania komentarza: 28.01.2026, 13:31Źródło komentarza: OŁAWA Spotkanie w sprawie planu ogólnegoAutor komentarza: WiktoriaTreść komentarza: Zachowaj szczególną ostrożność, szukając pomocy w odzyskaniu utraconych środków. Jest wiele osób i firm, które twierdzą, że oferują takie usługi, ale bardzo niewiele z nich jest prawdziwych. Kiedy kilka miesięcy temu straciłem swoje fundusze inwestując w bitcoiny, poświęciłem sporo czasu na poszukiwania, zanim trafiłem na GENUINE HACKERS, którzy pomogli mi odzyskać bitcoiny o wartości 75 000 dolarów. Pomogli mi odzyskać moje środki bez żądania żadnej płatności z góry, co bardzo mnie ucieszyło, ponieważ nigdy nie sądziłem, że odzyskanie moich środków będzie możliwe. Polecę ich każdemu, kto szuka takich usług, ponieważ są rzetelni, sprawdzeni i godni zaufania. Dysponują również algorytmem i dogłębną analizą danych, aby odzyskać utracone środki. Skontaktuj się z nimi mailowo pod adresem [email protected] lub przez WhatsApp +1(260) 218-3592..Data dodania komentarza: 28.01.2026, 12:47Źródło komentarza: Jedynka od hakera. I to z obraźliwym komentarzemAutor komentarza: WiktoriaTreść komentarza: Zachowaj szczególną ostrożność, szukając pomocy w odzyskaniu utraconych środków. Jest wiele osób i firm, które twierdzą, że oferują takie usługi, ale bardzo niewiele z nich jest prawdziwych. Kiedy kilka miesięcy temu straciłem swoje fundusze inwestując w bitcoiny, poświęciłem sporo czasu na poszukiwania, zanim trafiłem na GENUINE HACKERS, którzy pomogli mi odzyskać bitcoiny o wartości 75 000 dolarów. Pomogli mi odzyskać moje środki bez żądania żadnej płatności z góry, co bardzo mnie ucieszyło, ponieważ nigdy nie sądziłem, że odzyskanie moich środków będzie możliwe. Polecę ich każdemu, kto szuka takich usług, ponieważ są rzetelni, sprawdzeni i godni zaufania. Dysponują również algorytmem i dogłębną analizą danych, aby odzyskać utracone środki. Skontaktuj się z nimi mailowo pod adresem [email protected] lub przez WhatsApp +1(260) 218-3592Data dodania komentarza: 28.01.2026, 12:46Źródło komentarza: Jedynka od hakera. I to z obraźliwym komentarzemAutor komentarza: asdfTreść komentarza: Gdyby był amfiteatr nie trzeba by wydawać co chwilę pieniędzy na wynajmowanie sceny.Data dodania komentarza: 28.01.2026, 11:31Źródło komentarza: WOŚP. Ile zebrano podczas finału w Oławie?Autor komentarza: NataTreść komentarza: A padaczki i omdlenia dlaczego nie biorą pod uwagę?Data dodania komentarza: 28.01.2026, 11:29Źródło komentarza: Ratowali 10-latkę na MłyńskiejAutor komentarza: teofilTreść komentarza: Biejat obiecala w wyborach darmowy prąd dla gospodarstw domowych to przy tej okazji zapytamy ją o tą nierealizowaną obietnice.Data dodania komentarza: 28.01.2026, 11:27Źródło komentarza: Wicemarszałkini Senatu w Bystrzycy
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama
Reklama