Po długim, wyczerpującym leczeniu, po przeszczepie szpiku, intensywnej chemioterapii i miesiącach spędzonych w „Przylądku Nadziei” mogła uderzyć w dzwon zwycięstwa. Wszyscy wierzyli, że to co najgorsze - jest już za Mają. Informacja o wznowie ostrej białaczki szpikowej była ciosem. Tym razem choroba nie zatrzymała się w szpiku, lecz zaatakowała narządy wewnętrzne, w tym: oko, płuca i jelita. Przybrała postać wyjątkowo ciężką, agresywną i oporną na leczenie.
Lekarze nie mają wątpliwości, że sytuacja jest dramatyczna. Choroba uderzyła z nową siłą, obejmując miejsca, które decydują o oddychaniu, widzeniu i podstawowych funkcjach życiowych. Każdy dzień to walka o zatrzymanie postępu nowotworu, o reakcję na leczenie, o czas.
TU dowiesz się, jak pomóc:







Napisz komentarz
Komentarze