Zginęli po brutalnych przesłuchaniach i torturach, oskarżeni o przynależność do organizacji „Orzeł Biały” oraz pomoc partyzantom. Ich jedyną „winą” było także to, że byli Polakami.
Do aresztowań doszło pod koniec kwietnia 1944 roku. Niemcy przeprowadzili obławę we wsi Usznia, zabierając mężczyzn i kobiety podejrzewane o działalność konspiracyjną. Zatrzymanych przewieziono do Kołtowa, gdzie w budynku dawnego dworku mieściła się siedziba gestapo. Część osób zwolniono, jednak tych, którzy znaleźli się na przygotowanej wcześniej liście, zatrzymano na dłużej.
Więźniowie byli brutalnie bici i przesłuchiwani. Rodziny próbowały dostarczyć im jedzenie i czystą odzież, jednak osoby, które weszły za druty, same zostały zatrzymane. W czasie obławy we wsi zginęły także dwie osoby postronne.
Według relacji świadków, Niemcy dokładnie wiedzieli, kogo szukają. Dużą rolę w ujawnieniu działalności konspiracyjnej odegrał niemiecki szpieg, podszywający się pod francuskiego spadochroniarza, który wcześniej przebywał we wsi.
11 mieszkańców Uszni zostało ostatecznie zamęczonych na śmierć i potajemnie pochowanych w lesie pod Kołtowem. Przez wiele lat nie było wiadomo, co się z nimi stało – Niemcy twierdzili, że zostali wywiezieni na roboty.
Dopiero w 1975 roku, dzięki staraniom Adama Marmulewicza, jednego z mieszkańców Uszni, udało się ustalić miejsce zbiorowej mogiły. W trudnych warunkach, po uzyskaniu zgody ówczesnych władz, w lesie w Kołtowie postawiono drewniany krzyż upamiętniający zamordowanych.
W 1983 roku rodziny ofiar, już po przesiedleniu na Dolny Śląsk, ufundowały tablicę pamiątkową z nazwiskami pomordowanych. Została ona poświęcona przez ks. Eugeniusza Nowaka, dawnego proboszcza z Uszni.
Dziś pamięć o 11 męczennikach z Uszni jest symbolem tragicznych losów polskiej ludności na Kresach Wschodnich podczas II wojny światowej oraz hołdem dla tych, którzy – mimo terroru – pomagali innym.
Pomordowani 16 maja 1944 roku w Kołtowie:
Józef Bojakowski, Michał Gieża, Łukasz Domański, Franciszek Rypałowski, Maria Rypałowska, Józef Olejnik, Katarzyna Olejnik, Katarzyna Olejnik, Wanda Olejnik, Stanisława Olejnik, Franciszek Wiatrowski.

Adam Marmulewicz w domaniowskim kościele, przed tablicą upamiętniającą zamordowanych uczniaków, fot. Adam Sieczka

Domicela i Adam Marmulewiczowie wspominają wojenne czasy, fot. Adam Sieczka

W tym budynku mieściła się najpierw siedziba niemieckiego dowództwa, a po wojnie urzędował sekretarz partii







Napisz komentarz
Komentarze