Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
niedziela, 1 marca 2026 23:33
ZOBACZ:
Reklama
Reklama Jaśnikowski
Reklama
Reklama BMM

Pałac w Oleśnicy Małej. Opowieść sprzed 100 lat (6)

Ze wspomnień Joachima Ringelnatza
Pałac w Oleśnicy Małej. Opowieść sprzed 100 lat (6)
Ze wspomnień Joachima Ringelnatza
Podziel się
Oceń

Listopad. Wiewiórka pobiegła zapłakana do rachmistrzowej. Ta pobiegła zapłakana do rachmistrza. Tenże był oburzony. Ja byłem oburzony. Wielu było oburzonych.

Stało się bowiem tak: od pewnego czasu wykonywałem prace przy stosie akt w kancelarii sekretarza, gdzie stał duży, niewykorzystywany stół. Neugebauerowi nie bardzo to odpowiadało i z błahego powodu doszło do sprzeczki, która przerodziła się w regularną bójkę - akurat w chwili, gdy w tym samym pokoju Neugebauer miał przesłuchiwać dwóch podrostków oskarżonych o napaść.

Sprawa urosła natychmiast do wszelkich możliwych rozmiarów, małych i dużych. Rommel, który mógłby zeznawać na moją korzyść, nie pojawił się. Wiewiórka płakała i przysięgała, że natychmiast odejdzie, jeśli ja będę musiał odejść. Pocieszałem ją, zachowywałem pogodę ducha i czytałem jej oraz rachmistrzostwu moją nową nowelę Das Grau und das Rot [Szarość i czerwień, ukazała się w zbiorze opowiadań w 1913 r. "Ein jeder lebt`s" ("Każdy żyje swoim życiem")]. Panna Moll była obecna i zauważyła z przekąsem, że opowiadanie to - w którym wykorzystałem cechy rachmistrza i innych osób z zamku - jest pouczające. Byłem pewien, że przekaże to hrabiemu bez zwłoki, lecz nie miałem poczucia winy.

 

Jedna z pałacowych sal - 2025 rok (fot. Krzysztof Ruchniewicz)

 

Wiewiórka i rachmistrzowa próbowały wybadać, w jakim nastroju jest Neugebauer i czy zamierza zameldować o incydencie hrabiemu. Kobiety informowały mnie o wszystkim krótkimi liścikami. Poprosiłem rachmistrza, aby nie podejmował w mojej sprawie żadnych kroków. Akta przeniosłem z kancelarii do swojego pokoju i wysłałem Neugebauerowi dwadzieścia marek, które byłem mu winien za książki.

Hrabia wrócił z proszonego polowania. Decyzja musiała zapaść. Były to urodziny młodego hrabiego Petera [13 listopada - KR]. Na dworze wiatr miotał suchymi liśćmi. Stado kawek krążyło skrzecząc wokół wieży. Na zagonie rosła jeszcze kapusta na tle czerwieniejących krzewów. W wieczornym słońcu tańczyły chmary owadów.

Przez kilka dni hrabia mnie unikał. Potem kazał mnie wezwać. Wyraził ubolewanie z powodu zajścia i w uprzejmej, niemal serdecznej formie oświadczył, że będzie się zastanawiał nad sprawą przez kilka dni. Rommel zeznawał przeciwko mnie.

Gdy hrabia wrócił z krótkiej podróży, wypowiedział mi posadę z dniem 1 stycznia. Uczynił to w sposób niezwykle uprzejmy i niemal wzruszony uścisnął mi dłoń. Zachowałem spokój. Z wielu powodów odczuwałem nawet ulgę. Wiewiórka płakała jednak przez wiele dni, podobnie jak rachmistrzowa. Ta dobra dusza pisała, że w München będę przecież mile widziany.

Nastąpiły jeszcze urocze, niemal rozmarzone spotkania i spacery z Wiewiórką. Niewielu ludzi cieszyło się parkiem, ogrodem i całym tym miejscem tak jak my dwoje. Z kim innym mogliśmy o tym mówić? Gdy serce nasze pełne były uniesień, rachmistrz przypominał nagle o zamówieniu wyżymaczki albo rachmistrzowa zaczynała opowiadać o kurze, która wleciała na drzewo.

W moim ówczesnym nastroju książka Narzeczona z Rørvig Bergsøego [Vilhelm Bergsøe, 1835–1911, duński powieściopisarz, przyrodnik i numizmatyk] wywarła na mnie silne wrażenie. Ogarnęła mnie tęsknota za morzem. Nocami płakałem na piersi Wiewiórki, podczas gdy lampa znów kopciła i wszystko dookoła pokrywało się czarnymi kropkami. Wiewiórka ścierała je, płacząc.

W salonie opowiadała bardzo zabawnie, jak kiedyś cerowała kamizelkę parasolem, a potem parasol kamizelką. Czekałem niecierpliwie na honorarium z "Märza" [niemieckie czasopismo o profilu lewicowo-liberalnym wydawane w latach 1907-1917], nie wiedząc, czy hrabia wręczy mi na święta pieniężny upominek. Wiewiórka chciała spędzić Boże Narodzenie u matki. Złożyła hrabinie długie życzenia, które musiałem ułożyć wierszem. Prośba o pieniądze została odrzucona.

Zimne, zasnute księżycem noce. Dziewiętnastego grudnia 1912 roku napisałem - lub zamierzałem napisać - w niewidocznym miejscu na ścianie mojego pokoju:

 

Tu mieszkałem i myślałem nad tym,

Co widziałem i co mówiono.

Oko me jaśniało, oko me wilgotniało

I może oślepło w bezładnej nienawiści.

 

Hrabia zaglądał do mojego pokoju pod pretekstem wypożyczania książek. W istocie interesował się moją nowelą Szarość i czerwień. Wreszcie po kilku zaskakująco swobodnych żartach, zapytał: - Napisał pan nowelę i czytał ją u rachmistrzostwa? Jest pan z nimi blisko? Także z panną Timm? Mówicie sobie po imieniu?

Odpowiedziałem krótko.

Ostatnie wieczory z hrabią były nerwowe, także wtedy, gdy obecna była hrabina, która zawsze dostosowywała się do męża albo milczała. Miałem jeszcze wiele pracy przy pierwodrukach Lutra [Marcin Luter, 1483–1546, reformator religijny] z lat dwudziestych XVI wieku, które hrabiemu tanio zaoferowano w Rouen [Francja]. Razem z Wiewiórką przygotowaliśmy wreszcie dawno planowaną niespodziankę dla Tietzego. W kilka minut ustawiliśmy dla wzruszonego starca "stoliczku, nakryj się" [stół z łakociami - KR].

Powiedziałem hrabiemu, że chciałbym wyjechać w następny poniedziałek. Odniosłem wrażenie, że w cichości ducha żałuje już wypowiedzenia i że wolałby, abym pozostał. Natychmiast przeszedł jednak na Szekspira.

W przypałacowym parku (fot. Krzysztof Ruchniewicz)

 

W Breslau [Wrocław] kazałem wykonać dla Wiewiórki złoty medalion - proste serce z napisem "Dni pałacowe 1912" i tajemnym oznaczeniem. Nerwowo pakowaliśmy rzeczy. Wysłałem skrzynie z książkami do Seelchena i kupiłem jeszcze kaczki, zające i bażanty.

Moje opowiadanie Der tätowierte Apion ukazało się wreszcie w "Märzu". Hrabia był nim tak zachwycony, że wykupił większą liczbę egzemplarzy numeru i rozdawał je gościom. Czytał opowiadanie żonie, pannie Moll i innym po kolei.

Coraz pilniejsza stawała się kwestia wynagrodzenia. Honorarium z "Märza" długo nie nadchodziło, a ja nie miałem pieniędzy na wyjazd. Rentmistrz wspomniał, że hrabia zamierza podarować mi czapkę futrzaną. Przeklinałem ją zawczasu. Zamierzałem nałożyć ją na kopię popiersia Zeusa z Otricoli [popiersie boga z I w. n. e, znalezione w miejscowości o tej nazwie, obecnie w Muzeum Watykańskim - KR]. Na szczęście honorarium w końcu nadeszło. Ulga.

Starałem się doprowadzić swoje prace dla hrabiego do porządnego końca. Dwudziestego drugiego grudnia 1912 roku wyjechaliśmy - Wiewiórka na urlop do matki, ja do Muenchen. Ustaliliśmy, że pojedziemy razem do Forst. Paczki otrzymane od rodziny hrabiowskiej, które mieliśmy otworzyć dopiero w święta, rozdarliśmy w przedziale natychmiast i śmiejąc się zamieniliśmy się zawartością: wspomnienia Bismarcka, etui, woreczek na kołnierz, trochę ciastek.

Rozstanie w Forst było ciche i bolesne.

Najpierw pojechałem do brata w Döbern [miasto w Brandenburgii - KR]. Stamtąd podziękowałem hrabiemu za prezent i za okazaną mi życzliwość. Napisałem także do rachmistrzostwa. Odpowiedzieli, że hrabia dopytywał się usilnie, czy nie pozostawiłem po sobie jakichś długów, które z chęcią by uregulował.

 

Krzysztof Ruchniewicz

 

Nota edytorskaTekst został opracowany z zachowaniem zasady minimalnej ingerencji w narrację. Dla lepszego zrozumienia tekstu konieczne wyjaśnienia podano w nawiasach kwadratowych.Przy pierwszym wystąpieniu nazw miejscowości podano nazwę historyczną, a w nawiasie klamrowym [] - jej współczesne brzmienie polskie. W dalszym tekście stosowana jest wyłącznie nazwa pierwotna.Śródtytuły pochodzą od redakcji i służą orientacji w dłuższych partiach narracji.W stylu przekładu starano zachować się dystans i ironię oryginału; wszelkie doprecyzowania mają charakter informacyjny.

 

*

Ze wspomnień Joachima Ringelnatza pt. Mein Leben bis zum Kriege [Zürich 1994, S. 275-299, http://www.zeno.org/Literatur/M/Ringelnatz,+Joachim/Autobiographisches/Mein+Leben+bis+zum+Kriege/Klein-Oels].

 


Napisz komentarz

Komentarze

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: *Treść komentarza: Bardzo mi się podoba taka „demokratyczna” z ubiegłego systemu logika. Jak jesteś przeciw Frischowi, to oki jesteś nasz. Jak masz odrobinę inne zdanie jesteś „ratuszowym nieudacznikiem”, „ aparatczykiem”, „ manipulantem bez godności”. Brawo. O taką demokrację walczyła SolidarnoscData dodania komentarza: 1.03.2026, 21:00Źródło komentarza: A co jeśli mieszańcy chcą inaczej? (KOMENTARZ)Autor komentarza: IsNOTrealTreść komentarza: Jestem przeciwny.Data dodania komentarza: 1.03.2026, 20:38Źródło komentarza: A co jeśli mieszańcy chcą inaczej? (KOMENTARZ)Autor komentarza: ProtestujacyTreść komentarza: Osobiście zebrałam prawie 200 podpisów pod uwagami do planu. Wiesz ile osób było przeciwnych laskowi? Odp. 0. Więc przestań pier…lic farmazonyData dodania komentarza: 1.03.2026, 20:21Źródło komentarza: A co jeśli mieszańcy chcą inaczej? (KOMENTARZ)Autor komentarza: zrozpaczonyTreść komentarza: Rozumiem. Wśród sponsorów nie ma żadnych Spółek Skarbu Państwa. Są prywatne firmy. Pan Jurczak zdobył pieniądze na wyprawę. Nikogo nie okradł. Mam nadzieję, że wszystko dobrze przebiegnie, bo tereny i czasy są niespokojne. Ja trzymam za Niego kciuki. Skończmy wreszcie z tym naszym piekłem, gdzie niepotrzebni są stróże kotła.Data dodania komentarza: 1.03.2026, 20:18Źródło komentarza: Dzisiaj ruszyli z Tajlandii do OławyAutor komentarza: Odwołać Burmistrza!Treść komentarza: Nie manipuluj jak zwykły aparatczyk! Ten radny naświetlił konkretny problem i pazerność władzy na ostatnie skrawki zieleni w mieście- gdyby było referendum w sprawie lasku zwik to prezes ZWiK i Burmistrz przepadli by z kretesem- niech spróbują…. Twój głos to zwykła manipulacja i nagonka tak jak nasza Władza potrzebuje! Apeluje o trochę godności …Data dodania komentarza: 1.03.2026, 20:16Źródło komentarza: A co jeśli mieszańcy chcą inaczej? (KOMENTARZ)Autor komentarza: MariuszTreść komentarza: Wiesz co to jest lokowanie produktu ?Data dodania komentarza: 1.03.2026, 19:31Źródło komentarza: Dzisiaj ruszyli z Tajlandii do Oławy
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama