- Zapach, który według relacji mieszkańców pojawia się falami, szczególnie wieczorami skutecznie uniemożliwia normalne funkcjonowanie: otwarcie okna, spacer - relocjonuje radna na swoim profilu facebookowym. - Pojawiły się już pierwsze publikacje, a ZWiK odpowiada, że „inspektorzy nie stwierdzili uciążliwości zapachowych”. Tymczasem mieszkańcy mówią jasno: „Smród jest. Czujemy go. To nie jest incydent - to prawie codzienność.” I to właśnie ta rozbieżność budzi największy niepokój. Bo jeśli mieszkańcy zgłaszają problem masowo, a instytucje twierdzą, że „nic nie czuć”, to znaczy, że coś tu wymaga natychmiastowej reakcji. Dlatego potrzebujemy jednego: konkretnych działań, rzetelnych pomiarów i pełnej transparentności, co faktycznie dzieje się na terenie oczyszczalni. Ale żeby instytucje nie mogły powiedzieć, że „nie ma zgłoszeń”, potrzebne są udokumentowane sygnały od mieszkańców. Dlaczego to takie ważne? Bo bez zgłoszeń problem „nie istnieje”. A jeśli problem nie istnieje - nikt go nie rozwiąże. Mieszkańcy mają prawo oddychać świeżym powietrzem. Mają prawo do spokoju we własnych domach. I mają prawo oczekiwać, że instytucje potraktują ich głos poważnie. Dlatego każdy sygnał ma znaczenie. Każde zgłoszenie to dowód. A im więcej zgłoszeń, tym trudniej będzie udawać, że „nic się nie dzieje.
Tymi sprawami zajmuje się Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska we Wrocławiu:
W komentarzu na swoim profilu FB radna zamieszcza link do zgłoszenia, które należy wypełnić i przesłać na e-mail [email protected]







Napisz komentarz
Komentarze