Turniej półfinałowy zostanie rozegrany w Centrum Sportu i Rekreacji w dniach 24-26 kwietnia. Bilety można kupować w recepcji Centrum Sportu i Rekreacji. Cena - 20 zł za jeden dzień (dwa mecze). Szczegóły na plakacie niżej.
***
- Spodziewałeś się, że dojdziecie tak daleko w tym sezonie?
- Przychodząc do klubu, nie znałem poziomu II ligi, nie widziałem wcześniej wielu meczów, więc ciężko było mi przewidzieć, na co nas stać jako drużynę. Celem była gra w fazie play-off i to założenie udało się zrealizować. Teraz jesteśmy w kolejnym etapie i damy z siebie wszystko. Mamy grupę złożoną z wielu młodych zawodników, którzy robią progres, i to jest bardzo ważne. Myślę, że po pierwszych siedmiu, może ośmiu kolejkach uświadomiłem sobie, że mamy naprawdę duży potencjał.
- Była też piękna historia w Pucharze Polski.
- Tak, ale w rozgrywkach pucharowych gra się inaczej. Gdy przyjeżdża do nas teoretycznie dużo mocniejszy rywal, to gramy mecz na pełnym luzie. Możemy wygrać, ale nie musimy - nie mamy nic do stracenia. Drużyna po drugiej stronie zaczyna czuć presję, psuje kilka akcji, gra gorzej i to siedzi w głowie. Naszym zadaniem było wykorzystać takie szanse i to zrobiliśmy. Czym innym jest więc wygranie z rywalem z I ligi, który przyjechał do nas jako faworyt, a czym innym dobra, równa forma w lidze. Mieliśmy słabsze momenty, ale znacznie więcej było tych dobrych. Ktoś mógłby powiedzieć, że skoro pokonaliśmy GKS Katowice, to z Gwardią Wrocław powinniśmy wygrać gładko 3:0, a wiemy, że za każdym razem były to bardzo zacięte starcia. Każdy mecz trzeba traktować jako osobną historię.
- Co twoim zdaniem przesądziło o sukcesie w tym sezonie?
- Zwycięstwa budują. Od początku sezonu graliśmy dobrze, co przekładało się na pewność siebie. Im dłużej wygrywasz, tym bardziej w siebie wierzysz. Mieliśmy mecze, w których przegrywaliśmy 0:2, ale kończyliśmy je wygraną po tie-breaku. Nawet z trudnych sytuacji potrafiliśmy wychodzić obronną ręką.
- Kibice wspierają was przez cały sezon. Wokół klubu powstała liczna społeczność, hala regularnie się zapełnia. To coś wyjątkowego w drugoligowej skali...
- Zdecydowanie tak! Udzielając wywiadu po meczu z Nysą, powiedziałem, że nasza publiczność jest jedną z najlepszych, jakie kiedykolwiek miałem. Mam nadzieję, że kibice cały czas będą z nami, także wtedy, gdy przytrafią się gorsze mecze. Chcielibyśmy wygrywać zawsze, ale wiemy, jaki jest sport...
- Zwycięstwa powodują też, że presja rośnie. Czujecie te oczekiwania?
- Ja ich nie odczuwam i nie widzę tego też po chłopakach. Presji nie nakłada na nas trener, nie nakłada prezes, ale to naturalne, że przy dobrej grze pojawiają się oczekiwania. Wracając do kibiców - czuliśmy ich duże wsparcie także wtedy, gdy przegraliśmy pierwszy mecz fazy play-off z Gwardią Wrocław. Nie zwątpili w nas, wierzyli, że kolejne spotkania możemy wygrać - to było niesamowite.
- Przyzwyczaiłeś wszystkich do swoich żywiołowych reakcji podczas meczów, interakcji z miejscowymi kibicami, ale też z sympatykami drużyn przyjezdnych. Zobaczymy to ponownie w najbliższy weekend?
- Z mojej strony to nigdy nie jest nic personalnego. Gdy słyszę z trybun swoje imię, to mnie nakręca. Staram się w ten sposób zmotywować siebie, ale też kolegów z drużyny, by nawet w trudnych chwilach wierzyli w zwycięstwo, bo mają ogromne umiejętności. Siatkówka jest dyscypliną, w której emocje mają duże znaczenie. Warto walczyć o każdą piłkę, próbować kończyć najtrudniejsze akcje, bo nawet jeden moment może odwrócić losy całego pojedynku. Dlatego też uważam, że takie wzajemne nakręcanie się jest ważne. Fajnie, gdy dużo dzieje się na boisku i na trybunach.








Napisz komentarz
Komentarze