Właścicielka zauważyła pożar w środę 24 czerwca około 8.30. - Na szczęście byłam w domu - mówi. - Gdyby mnie nie było godzinę albo dwie, to wszystko by spłonęło, bo to stary poniemiecki dom, obecnie remontowany, ma dużo elementów drewnianych. Straż przyjechała już po 10 minutach.
- W momencie dotarcia na miejsce pierwszych sił i środków pożar był już mocno rozwinięty - objął dach oraz piętro budynku - informuje Komenda Powiatowa PSP w Oławie. - Strażacy przystąpili do podawania prądów wody zarówno wewnątrz jak i na zewnątrz obiektu, co pozwoliło na jego szybkie opanowanie. Następnie przystąpiono do dogaszania, prac rozbiórkowych i dozorowania miejsca zdarzenia. Na szczęście w wyniku pożaru nikt nie odniósł obrażeń.
W akcji ratowniczej udział brało 40 strażaków z 10 zastępów PSP i OSP.
Jak informuje KP PSP w Oławie, na miejsce zdarzenia przyjechał również Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego, który zdecydował o tymczasowym zakazie użytkowania budynku. Na miejscu był też wójt gminy Oława Artur Piotrowski, dzięki któremu już dzień później obok zniszczonego domu stanął kontener gotowy do zamieszkania. Wójt zapowiedział dalszą pomoc, o ile będzie to potrzebne.
Spaleniu uległa cała góra domu. Samo odtworzenie dachu to co najmniej 150 tys. zł, do tego dochodzą szkody wyrządzone przez wodę, która przelewała się przez drewniany strop.
Przyczyny pożaru nie są jeszcze znane, na pewno nie było to podpalenie, tylko nieszczęśliwy wypadek. Zwarcie instalacji, zaprószenie ognia?





Napisz komentarz
Komentarze