Gotycki zamek przy placu Piastów istniał najdłużej, spłonął podczas działań wojennych w 1945 roku. Po wojnie długo się zastanawiano czy go odbudować, był ważnym symbolem, szybko objęto go ochroną prawną i wpisano do rejestru zabytków (już 29 marca 1949 roku), ale to nie miało większego znaczenia. Powojenne doburzanie zamku przetrwała jedynie wieża, do 1976 roku znaczyła swoją obecność w panoramie miasta, ale w końcu również i ją usunięto z krajobrazu. Jak to było i co stało się później?
Zagłada
Do 1945 roku stary piastowski zamek już nie pełnił znaczącej roli siedziby czy miejsca władzy, był zwykłym budynkiem przebudowanym na przędzalnię jedwabiu, browar, gorzelnię, mieszkania, restaurację, magazyny, jedynym elementem funkcji z przeszłości była wieża zamku pełniąca wcześniej rolę dzwonnicy przyległego kościółka (kaplicy).

Zamek przed wojną
Pod koniec lat 50. Oława była już uporządkowana, tzn. nie było ruin i stert gruzu, wszystko wywieziono, urządzono trawniki, to dawało poczucie ładu i czystości. Pozostawał jedynie chroniony, zrujnowany zamek. Wiemy, jak wyglądał, zachowały się archiwalne zdjęcia np. wykonywane w 1956 przez K.Gawinowską czy L.Święcickiego w 1959 r.
A jednak zamku nie odbudowano. W 1967 roku wykonano dokładną inwentaryzację pozostałych ruin (bardzo ciekawa, to temat na kolejne opracowanie), sporządzono dokumentację rysunkową. Po tym zamek rozebrano. Pozostała wieża, a właściwie jej mury z wypalonymi stropami drewnianymi wraz górnym pokryciem (zwieńczeniem).

Wieża przed 1976 rokiem
Zamkowa wieża pozostawała samotna, bez zadaszenia, bardzo znacząca jako pierwszy obiekt widoczny na tle starówki i odbudowanego Pałacu Luizy. Drażniła estetów swoim nędznym wyglądem. W tamtych czasach ochrona zabytków była bardzo upolityczniona, najczęściej opierała się na założeniu, że "stare rudery" to kłopot, a to, co było w dobrym stanie, użytkowano i łatano dziury w dachu, ale wiele wyburzano, nie było szerszej dyskusji. Czasy były trudne i biedne, na "Ziemiach Odzyskanych" brakowało środków albo woli uratowania, wygrywały inne, ważniejsze cele scentralizowanego państwa. Wieżą zamku w Oławie nikt się nie przejmował, doprowadzono do sytuacji, w której od strony zachodniej wieża była pozbawiona sporej części ścian nośnych, praktycznie ledwie stała na trzech mniejszych fragmentach ścian, co widzimy na nielicznych zdjęciach. To wszystko działo się pod oknami urzędu miejskiego i w centrum miasta. Nie trzeba być ekspertem, żeby zauważyć, że ceglano-kamienna wieża w każdej chwili może runąć. Bagatelizowano zagrożenie, obiekt był praktycznie "porzucony", warunki pogodowe też przyśpieszały destrukcję, w końcu w 1976 roku wieża runęła od strony zachodniej, właśnie tam, gdzie była najbardziej "podcięta". To cud że nikomu nic się nie stało, przecież w rejonie wieży stale ktoś się pojawiał. Wieża runęła z wielkim hukiem, być może stąd liczne legendy o wysadzeniu. Na zdjęciach Lesława Mazura widoczne są pozostałości ruin wieży. To ważne zdjęcia, dokumentują konstrukcję, układ cegieł, ilość stropów.

W trakcie rozbiórki ruin zamku

Widać "podcięcie" wieży
Po tej katastrofie budowlanej władza miała kłopot, trzeba było pozostała stojącą wschodnią część wieży niezwłocznie wyburzyć. Teren ogrodzono, opisywana część murów zniknęła, średniowieczny gruz wywieziono (ktoś wie, gdzie?) zabytkowej cegły raczej nie odzyskano. Tu zaczyna się kolejna tajemnica nowożytnej Oławy. Wielu powtarza wersję o wysadzeniu wieży, o pracy wojska z Jelcza (to nie byli saperzy), sporo sprzecznych informacji, a pytałem o to wiele osób. Jak wyburzono wysoką resztę wysokiego obiektu? Najbardziej prawdopodobne wydaje się użycie stalowej liny, ciężkiego sprzętu (gąsienicowego?) i po prostu przewrócenie pozostałej ściany. Kto to wykonał? Może się dokładnie dowiemy? Po tym jakże intensywnym działaniu rozbiórka była już prosta, wieża nie miała elementów stalowych, żelbetowych wzmocnień itp. Sprawnie uporządkowano teren, ale nie do końca, bo pozostały odkryte fragmenty piwnic, fragmenty betonowych płyt byłego browaru, znowu młodzież miała się gdzie bawić. To nie było bezpieczne i rozsądne. W latach 90. XX wieku doszło do poważnego wypadku - betonowa płyta przygniotła chłopca, na szczęście przeżył z dotkliwymi obrażeniami. Po tym wydarzeniu władze miejskie zasypały pozostałości piwnic i w takim stanie obiekt istnieje dzisiaj. Jedyne pozostałości zamku i murów obronnych, pozostają pod ziemią.
Usunięcie oławskiej wieży zamkowej oficjalnie pozostało bez konsekwencji i bez refleksji. To był czas bezlitosnego usuwania cennych pamiątek, obiektów, nie tylko na Dolnym Śląsku, jest wiele przykładów, zabytki niszczono nawet podczas ogłoszonego "Roku Ochrony Zabytków". Co w tym czasie zniknęło (za wiedzą i aprobatą rządzącej partii) razem z naszą oławską wieżą? W 1973 władze podjęły decyzję o wyburzeniu wieży widokowej na Śnieżniku. Do tej pracy wysłano saperów z Wrocławia. Wieża była solidna, kamienna, pierwsze wysadzenie jedynie uszkodziło konstrukcję, szybko użyto większej ilości materiałów wybuchowych 11 października 1973 roku wieża runęła. Dzisiaj tuż obok tego miejsca mamy nową wieżę. Odbudowaliśmy, otwarcie było 26 września 2022 r.
Wysadzano nawet wtedy, gdy zabytek był umieszczony rejestrze - taki los spotkał położone w centrum Wrocławia, na wyspie, młyny Św. Klary. W 1975 roku (w PRL to był właśnie "Rok Ochrony Zabytków") ówczesny prezydent Wrocławia Marian Czuliński podpisał decyzją o wysadzeniu młynów w powietrze. Zadanie wykonali saperzy ze szkoły inżynieryjnej. Tego było już zbyt dużo i nawet za komuny władza nie była w stanie "wyciszyć" tej sprawy. Krytyka była szeroka, nawet poza granicami kraju. Protestowali ludzie kultury, architekci, urbaniści i konserwatorzy zabytków. Decyzję krytykował nawet partyjny minister kultury (J.Tejchma), a przecież decyzja Czulińskiego była podjęta na podstawie wytycznych wrocławskiego Komitetu Wojewódzkiego PZPR. Bezpowrotnie zniszczono cenny zabytek średniowiecznej architektury przemysłowej. Partia musiała zareagować, Czuliński został usunięty ze stanowiska prezydenta. Dzisiaj, bez młynów, wyspa w sercu Wrocławia, jest wciąż jest pusta.
Badania archeologiczne 1983. Gotyk potwierdzony
Po latach, dawnym oławskim zamkiem wciąż się interesowano, pozostałości były i są znakomitym miejscem do badań archeologicznych. W 1983 roku ponownie przekopywano ruiny zamku.

Napisz komentarz
Komentarze