Zapewne uczy się do najlepszych, a tu pisowcy byli niedościgli - z jedną dobrą informacją potrafili jeździć do każdej wsi czy jednostki OSP i przekazywać najpierw wiadomość, że będzie kasa na wóz strażacki, potem czek z konkretną kwotą, za jaką to auto kupią, wreszcie fotografując się z samym autem i grupką uszczęśliwionych oraz wdzięcznych wyborców. Potem powielały to różne profile OSP, gmina, lokalne media, sołectwa, politycy itd. I w ten sposób jednym informacja na dobre się utrwaliła, bo musiała, innym wychodziła bokiem, ale widać ostatecznie wyborczo opłacało się. Do czasu. Wystarczyło lekko przegiąć, na przykład fotografując się z napisem "mamy to!" i informacją o drugim moście na Odrze, by nikt nie doczytał malutkimi literkami, że chodziło dopiero o projekt na tę przeprawę. I teraz trudno się opędzić od wypominania, że gdzie te mosty, że przecież było "mamy to!", no to gdzie jest to, co to już mamy? Łatwo przeszarżować w obietnicach, a że wybory się zbliżają, wielu ulegnie pokusie i przegnie. I prędzej czy później polegnie.
Czy będzie wśród nich Michał Rado? Czytałem komentarze pod informacją o wiadukcie na Wiejskiej. Niemal wszystkie negatywne i agresywne w stosunku do przekazicieli dobrej nowiny. A to właśnie pokłosie tamtego i innych "mamy to!". Rado musiał przełknąć tę gorzką pigułkę, zresztą kolejną po nieudanym wprowadzaniu objazdów na trasie Oława - Jelcz-Laskowice. Widać jednak, że z uśmiechem nauczył się radzić sobie z hejtem. Wie, że inaczej nie pojedzie do przodu. Stąd dodatkowy filmik z tytułem "Wierzcie lub nie, ale wybudujemy wiadukt w Oławie", gdzie Rado reaguje na głosy malkontentów i zapowiada wprost, że za 3-4 lata będzie wiadukt w Oławie. Stanowczo, konkretnie i... odważnie.
W kolejnej kadencji zapewne będzie marszałkiem dolnośląskim albo - jeśli w ogóle zechce iść w stronę kariery politycznej - posłem. I na brak propozycji, mimo deklarowanej bezpartyjności, pewnie nie będzie narzekał.
Choć drażni jego nadobecność, jak i pozostałych członków zarządu województwa, choćby na billboardach czy na ekranach w wagonach KD, wciąż ma u wielu kredyt zaufania, bo nie odczuwają, aby w zauważalny sposób zepsuły go duże pieniądze, układy czy znajomości. Wyborcy nadal mogą go odbierać jako zwykłego "chłopaka z sąsiedztwa", który i z ministrem pogada o oławskim wiadukcie, i pochyli się nad wiejską drogą, i własnoręcznie będzie ustawiał ławy na wiejskiej imprezie, i trawę skosi wokół świetlicy, pozostając aktywnym sołtysem. Na dodatek, jak na razie, obiecuje z umiarem, to znaczy dopiero wtedy, gdy obietnica graniczy z pewnością, że da się ją dowieźć. Dwa lata temu obiecał, że zabierze się za wiadukt w Oławie - 8 mln już jest i obietnica marszałka, że dołoży resztę. Wszyscy od lat mówili o potrzebie remontu dróg z Oławy do Jelcza-Laskowic, i do Janikowa, a Rado to obiecał i właśnie remonty trwają. I to z mostami! Ten w Janikowie jest nawet dodatkowo poszerzany, jakby pod chodnik czy ścieżkę rowerową z Janikowa do Oławy i... pewnie wielu polityków by nie wytrzymało, już dawno fotografując się właśnie w tym miejscu, ale u Rado taka informacja jeszcze nie pada - widać nie ma pewności, że i na to się uda ściągnąć kasę. Jak na razie więc umiar wciąż zdaje się kroczyć u Rado przed pychą, co u polityków rzadkie.

Napisz komentarz
Komentarze