I dalej: - Nie uwierzyłam, bo niby komu miałyby przeszkadzać. Każdy przychodzi nad ten staw nie tylko z naszej miejscowości ale i okolicy. Ludzie lubią tu przesiadywać, więc wydawało się to nieprawdopodobne, ale nie dawało mi to spokoju. Poszłam nad staw w niedzielę rano i... wszędzie, na wodzi i wokół stawu było pełno śniętych ryb.

Pani Karolina powiadomiła policję i Państwową Straż Pożarną w Oławie. Przyjechali, sprawdzili ph wody i wyszło w normie, ale zdaniem Pani Karoliny powodem śnięcia tak dużej ilości ryb nie mogła być przyducha, zdarzały się bowiem dużo większe oraz dłuższe upały, a nigdy wcześniej do takiego zjawiska w tym stawie nie doszło.
Michał Wójtowicz, zastępca komendanta Komendy Powiatowej PSP w Oławie, potwierdza, że staż pożarna otrzymała w niedzielę 19 lipca wezwanie w sprawie śniętych ryb w stawie w Kurzątkowicach. Na miejsce zadysponowano jednostkę PSP i OSP.
- Na stawie o powierzchni około 200 mkw. rzeczywiście stwierdzono śnięte ryby - mówi. - Strażacy wykonali badane ph wody i wyszło prawidłowe. Nie oznacza to jednak, że w wodzie nie było żadnych substancji, które mogłyby być szkodliwe dla ryb, dlatego też problem zgłoszono do zarządzania kryzysowego Gminy Domaniów, a oni mieli skontaktować się z właścicielem stawu i terenu. Ponieważ staw jest zbiornikiem zamkniętym i nie ma żadnego połączenia z innymi, to on ma obowiązek usunięcia śniętych ryb.
Do dzisiaj nikt jednak tego nie zrobił (stan na rano).
Pani Karolina dodaje, że staw jest bardzo stary. Kiedyś był częścią do kompleksu pałacowego, później folwarku. Dzisiaj to teren i prywatny, ale nie jest ogrodzony, więc wszyscy z niego korzystają, a we wspomnianym stawie łowią, a raczej łowili - głównie rekreacyjnie - karasie. Teren wokół jest zielony, zadrzewiony i żyje tam też dużo ptaków, które teraz roznoszą te śnięte z niewiadomego powodu ryby, których nikt do tej pory nie posprzątał.
Do sprawy wrócimy





Napisz komentarz
Komentarze