I dalej: - Muszę wyleczyć się z narastającej frustracji, bo to, co dzieje się w naszym mieście, zaczyna przypominać totalną fikcję. Otwieram lokalne media, choćby artykuły na łamach Gazety Powiatowej czy oficjalne komunikaty urzędu, i co widzę? Same sukcesy. Miasto dumnie chwali się kolejnymi inwestycjami upiększającymi przestrzeń – powstaje nowy park miejski w rejonie Oława Zachodnia, sadzone są dziesiątki nowych drzew, planuje się nowoczesne strefy rekreacyjne i kolejne zielone skwery. Z boku wygląda to pięknie – Oława staje się nowoczesna, zielona i przyjazna. Szkoda tylko, że o tym, co już mamy i co powinno być naszą wizytówką, kompletnie się zapomina. Doskonałym przykładem jest fontanna przed samym Urzędem Miasta. Miejsce, które codziennie mijają setki mieszkańców i gości, urzędnicy z burmistrzem na czele mają pod samymi oknami. Jak ona dziś wygląda? Wystarczy przyjść na miejsce i zobaczyć. To jest dramat.

Zamiast reprezentacyjnego punktu w sercu Oławy, mamy zaniedbany, straszący element architektury. Przecież to totalny wstyd! Dużo podróżuję po innych miastach w Polsce. Nie muszę szukać daleko – bywam na Pomorzu, regularnie odwiedzam też chociażby pobliską Legnicę. I wiecie co? Tam takiego bałaganu po prostu nie ma. Ratusz i otaczające go place potrafią być tam czyste, zadbane i regularnie doglądane. Zastanawiam się, czy w Oławie to naprawdę tak wielki wydatek i logistyczne wyzwanie, żeby chociaż raz w tygodniu tam posprzątać, pozamiatać wokół i wyczyścić nieckę?Urzędnicy wolą przecinać wstęgi na nowych, unijnych projektach i robić sobie zdjęcia na tle świeżo posadzonych klonów, zamiast utrzymać elementarny porządek pod własnym nosem. Inwestowanie w nowe miejsca ma sens tylko wtedy, kiedy potrafi się zadbać o te stare.


Jeśli obecne tempo „utrzymania czystości” się utrzyma, to za dwa-trzy lata te nowe, piękne skwery na Oławie Zachodniej będą wyglądały tak samo odpychająco, jak dzisiejsza fontanna przed Urzędem Miasta. Co o tym sądzicie? Czy tylko mnie kłuje w oczy ten kontrast między propagandą sukcesu, a rzeczywistym syfem w centrum miasta? Może jeśli zrobimy wokół tego odpowiedni szum, ktoś w magistracie w końcu weźmie do ręki miotłę i zrobi porządek?
(dane autora do wiadomości Redakcji)


Napisz komentarz
Komentarze