Tabliczka znalazła się na grobie za sprawą wniosku Zbigniewa Jakubowicza, złożonego za pośrednictwem Tomasza Rożniatowskiego z fundacji "Ku Korzeniom" do IPN o uhonorowanie Ludwika Rajmunda Drzewińskiego (1906-1993) - żołnierza 1. Dywizji Pancernej gen. Stanisława Maczka - i wpisanie jego grobu w Oławie do ewidencji grobów weteranów walk o wolność i niepodległość Polski. Drzewiński był bohaterem jednego z rozdziałów piątego tomu książki "INNI ludzie powiatu oławskiego".
Ludwik Rajmund Drzewiński co prawda większość swojego życia spędził we Wrocławiu, ale za to ostatnie lata w Oławie przy ulicy Polnej u swoich krewnych - Danuty i Stanisława Kiwaków. Zmarł 20 sierpnia 1993 roku w wieku 87 lat i spoczął obok swojej ukochanej żony na cmentarzu komunalnym przy ul. Ofiar Katynia w Oławie.
- To był człowiek bardzo spokojny, ułożony, a przede wszystkim wielki patriota - wspomina pani Danuta Kiwak. - Nawet "zmusił" mnie do tego, że musiałam kupić książkę o Piłsudskim, przeczytać, a potem wypytywał mnie o szczegóły. Często wracał wspomnieniami do czasów wojennych, zresztą opisał swoje życie, co znalazło się w książce "INNI ludzie powiatu oławskiego". Dla mnie był kimś wyjątkowym. Z żoną byli bezdzietni, ale wybrał sobie naszą rodzinę, bo to krewni mojego męża, i ciągle mówił o tym, że trzeba ludziom pomagać. Dużo czytał. Nie było bibliotek, gdzie by nie był. Przynosił po kilkanaście książek do domu i je czytał, był zakochany w historii. U nas mieszkał ostatni rok swojego życia, ale kontakt z nim miałam od 1978 roku, bo przez wiele lat pomagałam im, zabierałam ich zawsze na Boże Narodzenie do nas. Bardzo lubił rozmawiać. Prosił, żeby sąsiadka przychodziła, jedna czy druga, i im też opowiadał swoje historie. Lubił ludzi wokół siebie. Nauczył mnie pić kawę o 16.00. - Danusia, już szesnasta - mówił codziennie, a że u nas nie było zwyczaju picia kawy, musieliśmy się nauczyć. Pił tę kawę z wielkim namaszczeniem, nie wolno było wtedy nic więcej robić.







Napisz komentarz
Komentarze