Jeszcze do niedawna istnienie tych autobusów było tylko pytaniem, bo wydawało się, że fizycznie nie przetrwał ani jeden egzemplarz, a tu - proszę bardzo - jest jeden i wkrótce w Oławie będzie drugi.
- To jest kolejna historia związana z Polską motoryzacją, w którą trudno uwierzyć… - komentuje Tomasz Jurczak z Muzeum Motoryzacji Wena w Oławie. - Dokładnie rok po odnalezieniu pierwszego autobusu Bałtyk los zaskoczył ponownie. Zaledwie 20 kilometrów dalej odnaleziono drugi egzemplarz, przez lata ukryty na prywatnej posesji nad jeziorem, dlatego nikt nie wiedział o jego istnienia. Pełnił funkcję letniego domku wakacyjnego, nie ma już oryginalnego poszycia. Przed nami niezwykle trudna operacja jego wydobycia i długa droga do renowacji, ale wiemy jedno – warto ratować takie wyjątkowe zabytki.
Właściciel autobusu zadecydował, że powinien trafić do oławskiego Muzeum.
Dzisiaj (6 sierpnia) o g.17.00 na muzealnym kanale YouTube https://youtube.com/@muzeummotoryzacjiwenaolawa... zobaczycie odcinek z tym autobusem i jego historią.
*
Jeszcze parę lat temu uważano, że z około 150 wyprodukowanych sztuk nie zachowała się żadna.




Był produkowany w Koszalinie - to była małoseryjna produkcja o niewielkiej popularności. Charakterystycznie powyginana linia okien zdradza, że jest to Bałtyk serii drugiej, bazujący podobnie jak Jelcz na podwoziu Skody 706 RTO.
- Ich budowę podjęto w Koszalinie po tym, jak sanockie zakłady Sanowag już ją zakończyły, uznając że Star N50-N52 jest za mały jak na polskie potrzeby i należy zbudować coś większego - czytamy na Autoblog.pl. - Później i w koszalińskim Bumarze zauważono ten sam problem. Udało się rozpocząć budowę nadwozi własnej konstrukcji na podwoziu Skody RTO, przez co powstał autobus podobny wizualnie do Jelcza 043, tyle że trochę jakby brzydszy.

Napisz komentarz
Komentarze