Po ostatniej przed wakacyjną przerwą sesji Rady Miejskiej w Oławie radna Magdalena Ziółkowska z Koalicji Obywatelskiej złożyła wniosek o odwołanie z funkcji przewodniczącego RM Krzysztofa Mazurka z Prawa i Sprawiedliwości. Powód? Utrata zaufania. Przewodniczący nie poinformował radnych o rozstrzygnięciu nadzorczym wojewody, przez co, zdaniem Ziółkowskiej, zataił przed radnymi kluczową korespondencję. Tym samym pozbawił Radę kompetencji decydowania, co doprowadziło do całkowitej i nieodwracalnej utraty zaufania niezbędnego do pełnienia tej zaszczytnej funkcji. O sprawie pisaliśmy 2 lipca w 27 nr GP-WO.
Wraz z wnioskiem o odwołanie przewodniczącego RM radna Ziółkowska złożyła też drugi "o udostępnienie radnym rejestru całej korespondencji, jaka w tej kadencji RM wpłynęła do biura Rady, gdyż - jak uzasadniła - nie wiadomo, czy nie było więcej takich wiadomości, "o których przewodniczący nie informował radnych, chociaż powinien".
*
Wykaz pism, o które wnioskowała radna otrzymała 23 lipca i - jak mówi - jest przerażona, bo na liście 400 pism grubo ponad połowa to te, o których radni nie byli informowali w żaden sposób ani na sesjach w punkcie "komunikaty przewodniczącego", ani mailowo, tymczasem wiele z nich to sprawy ważne, w tym rozstrzygnięcia i decyzje wojewody dolnośląskiego.
Wśród tych pism, jak się okazuje, jest też długa korespondencja dotyczącą ewentualnego naruszenia przez radną RM Karolinę Kaczor zakazu wynikającego z art. 24 f ust 1 ustawy o samorządzie gminnym tj. prowadzenia działalności gospodarczej z wykorzystaniem mienia gminy, zarządzania taką działalnością oraz reprezentowania jej. Chodzi o współpracę firmy MK Corps, której radna Kaczor była prezesem, ze spółką miejską ZWIK w Oławie (pisaliśmy o tym w poprzednim, tj. 31. numerze GP-WO, w artykule "Karolina Kaczor rzuciła mandat. Dlaczego?).
O tym, że wojewoda dolnośląski oczekuje wyjaśnień w takiej sprawie, radni oficjalnie od przewodniczącego rady dowiedzieli się dopiero na początku lipca tego roku, gdy wojewoda wysłał do przewodniczącego kolejne pismo w tej sprawie.
Z udostępnionej radnej Ziółkowskiej korespondencji wynika natomiast, że pierwsze takie pismo przewodniczący Mazurek otrzymał już 26 marca 2025 roku. Co więcej, przeprowadził postępowanie wyjaśniające, które trwało kilka miesięcy, wiązało się z serią pism, jakie wpływały do biura rady i przewodniczącego, ale o żadnym z nich przewodniczący nie informował radnych. Tymczasem 31 marca pisemnie poprosił o wyjaśnienia radną Kaczor oraz spółkę miejską ZWiK w Oławie.
Odpowiedź, ZWiK-u, którego 100% właścicielem jest Miasto Oława, otrzymał 8 kwietnia. Brak w niej konkretnej odpowiedzi na zadane przez przewodniczącego pytania i oczekiwania. Co więcej, brak potwierdzenia czy też zaprzeczenia, że spółka MK Corps, o którą pyta przewodniczący, powołując się na pismo od wojewody, miała jakikolwiek związek ze ZWiK. Jest natomiast tłumaczenie, że przepis 24 f ustawy o samorządzie gminnym "nie dotyczy spółki prawa handlowego, jaką jest ZWiK spółka z o. o., dotyczy radnego samorządu gminnego". Dalej jest, że w spółce ZWiK żaden radny RM w Oławie nie zarządza działalnością spółki ani też nie jest jej przedstawicielem czy pełnomocnikiem w prowadzeniu takiej działalności. Mając natomiast na uwadze zapisy ustawy Kodeksu Spółek Handlowych ZWiK nie może ujawniać tajemnic spółki. Jednocześnie informuje, że może udostępnić dokumenty spółki Radzie Nadzorczej, wspólnikom, a także w ramach innych przepisów, ale nie w trybie art. 24 f. I na tym koniec, czyli formalnie odpowiedź jest, ale... nic nie wnosi do sprawy i niczego nie wyjaśnia, bo - zdaniem ZWiK - to nie ich problem.
Bardziej konkretna jest odpowiedź radnej Karoliny Kaczor, którą przewodniczący otrzymał na piśmie 14 kwietnia 2025. Radna potwierdza, że firma, w której pełni funkcję prezesa, realizowała zamówienie dla ZWiK. Odbywało się to na podstawie umowy zawartej przed 8 maja 2024 (a to wtedy, po złożeniu ślubowania, formalnie była już radną). - Nie można tym samym uznać, że współpraca została podjęta dopiero po tej dacie i tym samym nie może być rozpatrywana w związku z wykonywaniem przez mnie mandatu radnej RM w Oławie - czytamy w piśmie radnej Kaczor do przewodniczącego RM.
Dalej radna pisze, że sprzedaż towarów i usług miała miejsce na rzecz ZWiK Sp.z o.o. w Oławie, który jest "odrębną od Miasta Oława osobą prawną, posiadającą własne mienie powstałe w wyniku działalności gospodarczej prowadzonej przez spółkę. Miasto Oława jest właścicielem udziałów składających się na kapitał spółki, jednak nie może być uznane za właściciela mienia spółki w pozostałej części".
W związki z tym, zdaniem radnej, stawiany jej zarzut w rozumieniu art. 24 f ustawy o samorządzie gminnym nie znajduje uzasadnienia. Co więcej, zobowiązania ZWiK nie były pokrywane z budżetu miasta, a wyłącznie ze środków finansowych spółki.
Podsumowując radna "przyjmuje stanowisko, że zarządzana przez nią firma nie prowadzi działalności gospodarczej z wykorzystaniem mienia komunalnego miasta Oława i nie zachodzi przesłanka z przywołanego przepisu ustawy o samorządzie gminnym"
Jednocześnie w tym samym piśmie radna informuje, że nie będzie kontynuować współpracy ze ZWiK: - Mając na względzie zasady bezstronności, przejrzystości oraz uczciwego sprawowania mandatu radnej podjęłam decyzję o niekontynuowaniu oraz niepodejmowaniu żadnej dalszej współpracy handlowej między KC Corps a ZWIK W Oławie. Decyzja ta podyktowana jest moją chęcią działania w sposób etyczny i odpowiedzialny wobec mieszkańców oraz uniknięcia jakichkolwiek wątpliwości co do przejrzystości wykonywania mandatu radnej. Z przykrością zauważam, że mój mandat dla części radnych stanowi przeszkodę, co znajduje odzwierciedlenie w treści złożonego zawiadomienia.
Na tym sprawa się nie kończy, bo z dalszej korespondencji wynika, że przewodniczący RM informował wojewodę o konieczności wydłużenia terminu wyjaśnienia sprawy "z uwagi na znaczny stopień skomplikowania oraz konieczności podjęcia dalszych czynności wyjaśniających". Z korespondencji wynika też, że w sprawę włączyła się sekretarz miasta Lilla Rzadkowska, która 29 kwietnia z upoważnienia burmistrza napisała pytanie/prośbę do prof. Jerzego Korczaka - znanego Oławianina, który specjalizuje się w prawie samorządowym - czy przygotowałby opinię prawną w poruszanym temacie. Odpowiedź była negatywna, bo profesor nie miał czasu, ale - jak wiemy z odpowiedzi, której udzielił nam w minionym tygodniu rzecznik wojewody - "w toku zgromadzonych wyjaśnień i oświadczenia złożonego przez radną Kaczor wojewoda nie znalazł podstaw do wszczęcia procedury wygaszenia radnej Kaczor mandatu", ale wprawa wracała do wojewody i przewodniczącego rady jeszcze dwa razy.
Gdy rozmawialiśmy o przebiegu sprawy z Krzysztofem Mazurkiem w minionym tygodniu, powiedział nam, że nie informował radnych o pismach w omawianej sprawie, bo uznał, że nie wydarzyło się nic, co by tego wymagało. - Wszczęcie wygaszenia mandatu nie nastąpiło, wojewoda uznał wyjaśnienia radnej, więc nie było o czym informować radnych - stwierdził. Dodał, też że pisma wpływające do biura rady nie są tajemnicą. Każdy radny, który się interesuje, może przyjść do Biura Rady i ma prawo przejrzeć korespondencję kierowaną do biura RM.
Pytany o wniosek złożony przez radną Ziółkowską w sprawie odwołania go z funkcji przewodniczącego z powodu "zatajania korespondencji przed radnymi" mówi, że nie ma sobie w tej sprawie nic do zarzucenia: - Nie mam wiedzy prawniczej, by samemu o wszystkim decydować, więc często konsultuje się z radcami prawnymi i na tej podstawie podejmuję decyzje. Uważam, że powód, który stał się przyczyną do złożenia wniosku o odwołanie, jest nietrafiony, ale - jak dodaje Mazurek - każdy radny, partia opozycyjna ma takie prawo i nikt im tego prawa nie odbiera.
Pod złożonym wnioskiem obecnie podpisało się osiem osób, będzie procedowany na sesji, a jaki będzie wynik głosowania - zobaczymy. Przypomnijmy, żeby odwołać przewodniczącego Radu Miejskiej w Oławie potrzeba bezwzględną większość składu rady w obecności co najmniej połowy radnych - przy pełnym składzie oławskiej RM na sesji oznacza to co najmniej 11 głosów za odwołaniem.
*
Coraz więcej do zarzucenia przewodniczącemu ma natomiast radna Ziółkowska. - Jeżeli od początku kadencji do radnych nie trafiają pisma wpływające do Rady Miejskiej w Oławie, to nie jest kwestia przeoczenia czy przypadkowego błędu - mówi. - Mówimy o systemowym odcinaniu radnych od wiedzy, do której mieli pełne prawo. Powiedziałabym wręcz, że mamy do czynienia z celowym blokowaniem informacji. Trudno o bardziej jaskrawy przykład ograniczenia transparentności. Radni zostali pozbawieni dostępu do wiedzy niezbędnej do wykonywania swojego mandatu, co bezpośrednio uderza w prawo mieszkańców do pełnej i uczciwej reprezentacji. Tego rodzaju praktyki odbierają radzie jej rolę kontrolną i niszczą zaufanie do standardów działania lokalnego samorządu. Skoro rozstrzygnięcie nadzorcze wojewody wpływa oficjalną drogą do Rady Miejskiej, zadaniem Przewodniczącego jest niezwłocznie przekazać je radnym.
A tak się nie stało i to nie jeden raz - jak twierdzi radna - dlatego też już dziś można się spodziewać, że dyskusja nad wnioskiem o odwołanie przewodniczącego na sierpniowej sesji będzie burzliwa.
Przypomnijmy. To pierwszy wniosek o odwołanie przewodniczącego RM w Oławie z funkcji w tej kadencji, ale trzeci w historii Krzysztofa Mazurka w tej roli.

Napisz komentarz
Komentarze