I dale: - Owszem, są cztery komplety schodów, są podjazdy dla wózków, ale są one na tyle strome, że bardzo ciężko jest wjechać i zjechać wózkiem. Od dwóch lat mój Mąż porusza się na wózku inwalidzkim, ja również jestem osobą niepełnosprawną i wchodząc po schodach muszę trzymać się poręczy. Musimy dostać się na górę, gdyż chodzimy tam do dentysty. Ktoś powie... zmień gabinet. Owszem, moglibyśmy, ale leczymy się tam od ponad 20-tu lat, zatem trudno byłoby zmieniać teraz lekarza. Tym bardziej, że oboje chorujemy na epilepsję, a niestety dentyści w innych gabinetach, zwyczajnie boją się naszego schorzenia i odmawiają przyjęcia. Na szczęście mój Mąż może jeszcze wstać i samodzielnie pokonać schody, ale jak długo, tego nie wie nikt. Widziałam również wielokrotnie matki z wózkami, które męczyły się wprowadzając wózek na górę. Mam pytanie i propozycje jednocześnie. Może miasto mogłoby się pochylić nad tematem i zastanowić się nad postawieniem windy zewnętrznej dla niepełnosprawnych osób. Jest na to nawet miejsce przy bocznych schodach od strony kina. Zdaję sobie sprawę, że to duże koszta, ale osoba niepełnosprawna to też Człowiek z potrzebami. I nie chodzi tu tylko o Męża. Chodzi tu o wszystkie osoby korzystające z wózków oraz o matki z dziećmi w wózku.
Pozdrawiam
Anna Biermajer
PS
Wieżowiec, o którym Pani Pisze, nie jest własnością miasta, co nie znaczy, że władza miejska nie mogłaby pochylić się nad sprawą, może właśnie wspólnie ze spółdzielnią mieszkaniową.

Napisz komentarz
Komentarze