Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 13 czerwca 2026 04:13
ZOBACZ:
Reklama Aftermarket Oława
Reklama
Reklama Tauron
Reklama Jaśnikowski
Reklama BMM

Akcja ratunkowa na bogato i list od ratownika

Trzy wozy strażackie, śmigłowiec ratowniczy i karetka pogotowia z całym zespołem ratowniczo-medycznym - takich sił i środków użyto w poniedziałkowy wieczór 6 października, by udzielić pomocy oławiance w średnim wieku. Będąc pod wpływem alkoholu, spadła ze schodów. - Mam was wszystkich w d...! - tak "podziękowała" poszkodowana kobieta udzielającym jej pomocy lekarzom. Po opatrzeniu w oławskim Szpitalnym Oddziale Ratunkowym, poszła sobie do domu
Podziel się
Oceń

Oława. Ile to kosztowało?

- Do nas zgłoszenie o zdarzeniu dotarło o godzinie 17.53 - mówi kapitan Łukasz Słoma z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Oławie. - Dyspozytor pogotowia ratunkowego z Wrocławia poprosił nas o pomoc w zabezpieczeniu miejsca lądowania śmigłowca medycznego, bo właśnie taki zespół ratowniczy został zadysponowany do akcji. U nas, w komendzie, odbywało się wtedy szkolenie strażaków-ochotników. Dwóch z nich ruszyło do akcji wraz z siedmioma naszymi strażakami. Na ulicę Rybacką, gdzie na placu obok boiska "Orlik", miał lądować helikopter, pojechali dwoma wozami z naszej Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej oraz jednym z OSP.

Gdy strażacy dotarli na miejsce, okazało się, że helikopter już wylądował. Lekarz pogotowia lotniczego poprosił ich jednak o wsparcie przy udzielaniu pomocy poszkodowanej kobiecie. - Mieliśmy przede wszystkim pomóc przenieść ją do śmigłowca - wyjaśnia kapitan Słoma.

Tymczasem po kilku minutach, pod blok na osiedlu Chrobrego, za marketem "Kwadraciak", gdzie na klatce schodowej znaleziono poturbowaną kobietę, podjechała karetka pogotowia. Po krótkiej konsultacji między zespołami ratowniczymi ustalono, że dalszą akcję poprowadzi ekipa z karetki, bo obrażenia kobiety nie wyglądały na poważne. Po kilku minutach karetka odwiozła ją do Szpitalnego Oddziału Ratunkowego przy oławskim SP ZOZ, a helikopter, otoczony tłumem gapiów, rozpędzanych przez strażaków, odleciał w stronę Wrocławia, bo wezwano go tam do innego zdarzenia.

- Przywieziona do nas w poniedziałkowy wieczór kobieta w średnim wieku była pod wpływem alkoholu - mówi dr Marek Bratkowski, szef oławskiego SOR. - Z wywiadu wynikało, że potknęła się i upadła na schodach. Obrażenia, jakich doznała, okazały się tylko powierzchowne. Po opatrzeniu w SOR poszła więc sobie do domu, żegnając nas mało cenzuralnym epitetem!  Moim zdaniem, do udzielenia jej pomocy użyto totalnie nieadekwatnych środków...

- Zadysponowano helikopter medyczny, bo akurat w tym czasie nie było wolnej karetki, a ze zgłoszenia wynikało, iż istnieje zagrożenie życia osoby poszkodowanej - tłumaczy postępowanie służb ratunkowych dr Grażyna Paszkiet, rzecznik prasowy wrocławskiego Pogotowia Ratunkowego. - Takie są po prostu procedury. A zwykła karetka dotarła także na miejsce, bo akurat się zwolniła i była w pobliżu.

Krzysztof A. Trybulski [email protected]
 
List od ratownika medycznego

Zastanów się, zanim zadzwonisz!

Do pracy w Pogotowiu Ratunkowym przyszedłem blisko 5 lat temu. Świeżo po studiach, z głową przepełnioną algorytmami, standardami postępowania, wiedzą wpajaną przez wykładowców o wyższej idei istnienia systemu Ratownictwa Medycznego. Co zrobić w przypadku zatrzymania krążenia, zawału serca, udaru mózgu, przy wypadku komunikacyjnym? Inaczej dla dzieci, inaczej dla dorosłych. Do tej pory, styczność z karetką pogotowia miałem raz. Wtedy jeszcze pogotowie jeździło dużymi fiatami i polonezami. Dzisiaj - nowoczesne mercedesy, po brzegi wypakowane sprzętem ratującym życie. Niestety, już na pierwszym dyżurze przyszło mi brutalnie zderzyć się z rzeczywistością...

Ból brzucha, gorączka, biegunka, wymioty, skręcona kostka, krwawienie z nosa... Przez 5 lat, codziennie to samo. Nie przewidziałem, że ustawowe zmiany w systemie ratownictwa nijak się mają do postpeerelowskich przyzwyczajeń społeczeństwa. Ktoś dostał miesiączki i boli brzuch - zamiast zażyć no-spę, wzywa pogotowie. Ktoś inny dostał gorączki - zamiast wziąć paracetamol i pójść do lekarza - wzywa pogotowie. W tym samym czasie, uczeń w szkole na wuefie skręcił kostkę, ktoś dzień wcześniej zjadł garnek bigosu i popił mlekiem, ktoś nie zażył swoich lekarstw z rana, ktoś dłubał w nosie i poleciała krew, ktoś kogoś uderzył, komuś skończyły się lekarstwa i potrzebuje recepty, ktoś dostał pokrzywki na kolanach od nowego proszku do prania, ktoś upił się i położył w rowie... Powodów wezwania karetki jest tyle, ilu mieszkańców naszego miasta.

Prawie roku buntowania się przeciwko bezpodstawnym wyjazdom, przestałem się irytować. Całej mentalności społeczeństwa nie da się zmienić. Każdy wychodzi z założenia, że skoro płaci składki na NFZ, to mu się NALEŻY! Masa pretensjonalnych pacjentów, egoistów, wygodnickich i kombinatorów: - Bo karetką nie trzeba czekać w kolejce; - Bo może mi zrobią badania; - Bo ja mam receptę i nie dojdę do apteki, to wykupcie mi leki - słyszane na co dzień argumenty, skutecznie demotywują do działania każdego ratownika. Do tego dwa gorące okresy w roku - tuż przed świętami. Wtedy nagminnie wzywa się pogotowie, by zniedołężniałych dziadków oddać do szpitala "na podleczenie".

Są jeszcze młode mamy, które na dzień przed terminem porodu wzywają karetkę, jako taksówkę. Ładują się z całym bagażem i połową rodziny do ambulansu i ŻYCZĄ sobie transportu. W tym czasie, za karetką, zazwyczaj jedzie prywatnym samochodem dumny przyszły tatuś. Mama nie jest do końca świadoma, że tuż przed przyjazdem do niej, w tej samej karetce, przewożony był bezdomny, z zarobaczoną nogą, zasikany i obrzygany, ale karetka nie zdążyła się zdezynfekować, bo przecież wyjazd do porodu jest przyjmowany w K-1, czyli na sygnale, natychmiast!

Ostatnio, kiedy dezynfekowaliśmy karetkę po jakimś innym zapijaczonym potrzebującym, przechodziła obok kobieta, która na nasz widok splunęła i rzuciła: - Nieroby!  Takie mamy społeczeństwo - nasza praca, to niestety - nieszczęście dla innych. Tym samym, może zupełnie nieświadomie - ta sama kobieta życzyła innym nieszczęścia. Bez komentarza.

Jest też druga strona... Wypadek na autostradzie - ktoś zakleszczony w samochodzie, ktoś nagle stracił przytomność, ktoś przestał oddychać, kogoś nagle ścisnęło w klatce piersiowej, ktoś nagle zaczął tracić równowagę i bełkotać, ktoś podczas pracy stracił rękę, a ktoś inny twarz, ktoś spadł z konia, albo wypadł z okna. Gotowość do wyjazdu w mniej niż minutę, głośne sygnały, wysoka prędkość, adrenalina. Świadomość, że ktoś naprawdę potrzebuje pomocy, działa budująco. Tylko...

Co się stanie, gdy dwa różne przypadki nałożą się na siebie w czasie? Co będzie, gdy karetka właśnie tamuje krwawienie z nosa, albo leczy bolącą miesiączkę, a w tym czasie, na drugim końcu powiatu, ktoś czeka zakleszczony w aucie? Co się dzieje, gdy karetka po raz kolejny jedzie "ratować" gorączkę, a tym czasie ktoś umiera na zawał serca? Co się stanie, gdy ratownicy znowu jadą leczyć biegunkę, a w tym czasie ktoś doznaje udaru mózgu?

Znany scenariusz - obszerne materiały w gazetach, telewizji, samosąd społeczny, upust emocji na Facebooku, wyzywanie załogi od konowałów i łapiduchów, aż po rękoczyny włącznie. Dobrze, że nasze pogotowie działa na dość szerokim terytorium. Zawsze można poprosić o karetkę z sąsiedniego powiatu lub z województwa, ewentualnie przyleci śmigłowiec. Niestety, w tych przypadkach największą rolę odgrywa czas. W każdej sekundzie obumierają bez tlenu komórki mózgu, powiększa się martwica serca, a dla tych świadomych, oczekujących ratunku, każda sekunda trwa wieczność.

Dlatego zastanówcie się, gdy po raz kolejny sięgniecie po słuchawkę, żeby wykręcić 999. Może ta karetka gdzieś będzie bardziej potrzebna. A jeśli już uparcie potrzebujecie ambulansu, to nie denerwujcie się, że nasz dojazd trwa dłużej, niż ustawowe kilka minut. Pewnie właśnie ratujemy czyjąś przysłowiową biegunkę...

A wdzięczność? Nie znam...

Ratmed (imię i nazwisko do wiadomości redakcji)


Napisz komentarz

Komentarze

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: oławianin Treść komentarza: Dlaczego nie wykorzystują budynek po dawnej ubezpieczalni na Sikorskiego. Lokalizacja dobra, budynek wymaga kapitalnego remontu i jest własnością podobno starostwa czyli skarbu państwa. Data dodania komentarza: 12.06.2026, 21:54 Źródło komentarza: Czy nowy budynek sądu musi być "tak daleko"? Autor komentarza: Obserwator Treść komentarza: Nie pierwszy i ostatni kardiolog przyjmujący na NFZ. Bardziej bym martwił się brakiem lekarzy POZ, których dr Bolanowski nie umiał zachęcić do stałej pracy w przychodni. To oni stanowią front w przychodni. Decyzja Pana Burmistrza dotyczy odwołania z pełnienia funkcji prezesa. Nadal jest kardiologiem i może przyjmować tzw swoich pacjentów. Zobaczymy na ile jest związany z pacjentami, czy tylko wiązał go stołek prezesury. Podejmując się pełnienia funkcji prezesa trzeba pamiętać " prezesem się bywa, a lekarzem się Jest". Myślę że Pan prezes jest lekarzem. Data dodania komentarza: 12.06.2026, 20:32 Źródło komentarza: Janusz Bolanowski odwołany z funkcji prezesa Przychodni Rejonowo-Specjalistycznej Autor komentarza: * Treść komentarza: Pewnie masz dużo racji w tym co piszesz, ale zgodnie z art. 188 ustawy Prawo Wodne, obowiązek dbania o wały nałożony jest na ich właścicielu. A właścicielem wszelkich wodnych urządzeń, w tym wałów, są Wody Polskie, a nie starosta, wójt, burmistrz. Więc wszelkie zgłoszenia jak najbardziej ale przeciwko Wodom Polskim. Polecam ustawę Prawo Wodne. Data dodania komentarza: 12.06.2026, 20:02 Źródło komentarza: Miasto: - Wody Polskie nie reagują Autor komentarza: Zdziśka ze zwierzynca Treść komentarza: O gocha tirówka się pokazała Data dodania komentarza: 12.06.2026, 19:00 Źródło komentarza: 194 zgłoszenia do Krajowej Mapy Zagrożeń Bezpieczeństwa w maju Autor komentarza: mieszkaniec oławskiej ziemi Treść komentarza: Dzień dobry. Szanowny Panie Redaktorze, niestety jak czytam te informacje zarówno na Waszej stronie jak i na portalu Oława 24 zastanawiam się, czy to są żarty, czy też zła wola włodarzy miasta i nie tylko. Ale w tym konkretnym przypadku jak piszecie i to słusznie ...OBOWIOĄZEK koszenia poboczy dróg czy wałów naszych, oławskich cieków wodnych stoi po stronie różnych instytucji w tym Jednostek Samorządu Terytorialnego oraz Wód Polskich. Zatem jeśli to obowiązek, to ktoś kto nie realizuje takiego (swojego) obowiązku do którego jest zobligowany przepisami prawa a dotyczy to np. organu - czyli Wójt, Burmistrz, Prezydent czy Starosta o innych organach nie wspomnę po podlega karze. O takich przypadkach mówi właśnie art. 231 kk. Czy zarośnięte trawa lub zakrzaczone pobocze może ograniczyć widoczność między innymi dla kierowcy, pieszego. Ależ oczywiście. A może być to jedna z przyczyn zdarzeń lub wypadków. Ależ oczywiście. Czy niekoszone wały mogą spowodować w określonych przypadkach (obfite opady deszczu) opór i zdecydowane spowolnienie przepływu wody w ciekach wodnych a tym samym groźne ich spiętrzenie lustra? Oczywiście, że tak. To mój Szanowny Panie Redaktorze trzeba takie przypadki zgłaszać do Prokuratury lub do miejscowej i właściwej dla miejsca tego pobocza, wału jednostki Policji. Może wtedy osoby odpowiedzialne ruszą swoje 4 (cztery) litery i wykonają po prostu swój obowiązek, do którego jak piszecie są ZOBOWIĄZANI. Tylko tyle, albo aż tyle. Dlatego tez moja propozycja brzmi niech cały ten artykuł trafi jako zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa i może ten niekorzystny trend wreszcie się zmieni a my przestaniemy o tym mówić i pisać zajmując się innymi tematami ważnymi dla miasta, gminy i powiatu. Data dodania komentarza: 12.06.2026, 18:52 Źródło komentarza: Miasto: - Wody Polskie nie reagują Autor komentarza: zrozpaczony Treść komentarza: Jak u mnie zadomowiły się murarki to też mam zgłaszać? I czy pszczoły dostaną jakieś małe tablice rejestracyjne? Wtedy będę wiedział do którego sąsiada zgłosić się po miód. Data dodania komentarza: 12.06.2026, 18:30 Źródło komentarza: Ważne dla pszczelarzy. Termin mija 18 czerwca
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama