Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 17 października 2026 02:24
ZOBACZ:
Reklama
Reklama Jaśnikowski
Reklama BMM

Jelcz 2013, czyli krajobraz po bitwie (2)

Podziel się
Oceń

Jest 30 sierpnia około godziny szesnastej. Wraz z Wojciechem Połomskim i fotografem Arkadiuszem Szczupakiem zwiedzam fabryczne obiekty, zwłaszcza te, które są puste i niepilnowane. Nie ma tam żadnego ochroniarza

Listy, polemiki, opinie

Wojciech Połomski, który napisał kilka ciekawych książek o historii JZS i produkowanych tu samochodach, jest doskonałym znawcą fabrycznej rzeczywistości. Tu zbierał materiały do swoich książek. Jest także zorientowany w temacie, które hale są już wykorzystywane, a w których jest pusto i nie ma maszyn, ani jakichkolwiek urządzeń. Na początek wchodzimy do hali E, w której dawniej setki robotników montowały tysiące autobusów. W głąb hali wchodzę sam, gdyż Wojtek oświadczył, że taka dewastacja źle na niego wpływa, więc został z fotografem przy wejściu. Widzę przed sobą olbrzymią powierzchnię hali, w której mogłyby się zmieścić dwa boiska piłkarskie. W całej hali nie ma żadnego przedmiotu, który wystawałby nad posadzkę. Na północnej ścianie rzucają się w oczy wybite szyby w oknach. Na słupach zwisają przewody elektryczne odcięte na wysokości, do której mogli sięgnąć złodzieje.

Po przeciwległej stronie widać otwartą bramę, przy której stoi ciężarówka. Na nią dwaj robotnicy ładują jakieś przedmioty, pracując bez pośpiechu. Gdy mnie zauważyli, przy ciężarówce zaczął się ruch, jak w przyspieszonym filmie. Trwało to nie dłużej niż 5 minut, po czym wsiedli do kabiny ciężarówki i odjechali. Zdążyli jeszcze zamknąć bramę. Ich zachowanie było dla mnie podejrzane, bo tak postępują ci, którzy nie chcą mieć świadków. Wróciłem do miejsca, skąd wyszedłem, gdzie czekali na mnie Wojtek i Arek. Wojtek poinformował mnie, że 30 tys. m  tej hali zakupił miejscowy biznesmen Józef Adamowicz (z Miłoszyc), specjalizujący się w budowie poduszkowców, na które jest zapotrzebowanie policji i straży pożarnej.

Podobno pozostałe części hali też mają nowego właściciela. Brak jakichkolwiek prac Wojtek uzasadnia tak: niektórzy nabywcy części hali czekają na okazje, że zgłosi się do nich klient i odkupi tę powierzchnię za cenę wyższą, niż właściciel hali zapłacił syndykowi. To może nie dotyczyć hali E, ale takie transakcje się zdarzały. Nowych właścicieli hali czeka mnóstwo pracy nad przystosowaniem hali do ich potrzeb. Przede wszystkim muszą wykonać nowa instalację elektryczną, zbudować niezbędne obiekty (kantorki), magazyny, szatnie dla pracowników. Dużo pracy pochłonie również uszczelnienie dachu, gdyż dziury widoczne są ze środka obiektu. Trzeba też zatrudnić ekipę ochroniarzy, bo bez nich wszystkie wykonywane w hali prace mogą być pracami syzyfowymi.

Drugim pustym obiektem, który wzbudził nasze zainteresowanie, była hala F (dawna lakiernia) ogołocona całkowicie z urządzeń lakierniczych. Jest zamknięta na kłódkę, a to oznacza, że jest tam nowy właściciel. Cała podłoga jest pokryta niezidentyfikowanymi przedmiotami i nie widać tam żadnych działań przy porządkowaniu hali. Prawdopodobnie nowy właściciel z chęcią by ją sprzedał, gdyby nadarzała się okazja.

W drodze powrotnej przechodzimy obok miejsc, gdzie do niedawna stały ZOETO i dziesięciopiętrowy wieżowiec. Oba te obiekty zostały sprzedane po cenie złomu i następnie zrównane z ziemią. Te działania wzbudziły wiele kontrowersji wśród mieszkańców Oławy i Jelcza-Laskowic. Gdyby pomyśleć trzeźwo, to w ZOETO można by urządzić muzeum fabryczne, a resztę obiektu przeznaczyć na działalność handlową. Burmistrz Kazimierz Putyra trafnie ocenił, że gdyby zainwestował w BOT i przeznaczył go na biurowiec lub na tymczasowe mieszkania dla osób, oczekujących na mieszkania docelowe, to musiałby koszty remontu tego obiektu pokryć sam, natomiast profity z tych obiektów przypadłyby nowemu burmistrzowi po wyborach w 2014 roku. Przykład bliźniaczego wieżowca w Warszawie, który jest remontowany z przeznaczeniem na biurowiec, świadczy, że można było potraktować podobnie i nasz BOT, gdyby decydenci kierowali się dobrem ogółu, a nie prywatnymi obawami.

BOT miał dopiero 30 lat, urzędowało w nim kolejno czterech dyrektorów naczelnych fabryki, dobrze się w nim czuli nawet PRL-owcy specjaliści od tajnych działań. Na dziesiątym piętrze, w sekretariacie dyrektora naczelnego, gości witała zawsze uśmiechnięta kulturalna sekretarka Ania Świniarska, której nie przeszkadzało nawet to, że w wieżowcu nie dokonano technicznego odbioru. Ten mankament nie przeszkadzał także żadnemu z urzędujących dyrektorów. I na koniec sprawa, którą poruszył w liście do prokuratora generalnego były kierownik W 373 - inż. Zbigniew Nowak - sprawa sprzedaży majątku fabrycznego po cenach umożliwiających szybkie dokonanie sprzedaży, czyli radykalnie niskich. Procedura upadłościowa przewiduje, że zyski ze sprzedaży w pierwszej kolejności przysługują instytucjom, którym przedsiębiorstwo było winne pieniądze. Na końcu kolejki kandydatów do podziału zysków ze sprzedaży - stoi robotnik. W praktyce nie dostaje on ani grosza. Tak było również po podziale zysku ze sprzedaży fabrycznego mienia JZS - pieniądze otrzymali ci, którzy je mieli, natomiast nie otrzymali nic ci, którym to się należało. I to jest temat do dyskusji.

Michał Szczupak


Napisz komentarz

Komentarze

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: z Owczar Treść komentarza: MPZP jest z 2014 roku, gdzie NIS i ich nowa koleżanka ex-posłanka byli przez 12 lat? Co radni NIS robili od maja 2024 r. mając większość w radzie? Data dodania komentarza: 16.10.2026, 22:03 Źródło komentarza: Dowiedzieli się kilka dni przed upływem terminu i to... pocztą pantoflową Autor komentarza: Marik Treść komentarza: Akurat tutaj muszę się z Tobą nie zgodzić. MPZP jest z 2014 roku, uchwalone bez żadnych uwag. Ludzie mieli 12 lat żeby go zmienić jak nie chcieli tam wiatraków, to są 3 kadencje, w trakcie których funkcję wójta sprawowały 3 różne osoby. Data dodania komentarza: 16.10.2026, 21:55 Źródło komentarza: Dowiedzieli się kilka dni przed upływem terminu i to... pocztą pantoflową Autor komentarza: Człowiek Treść komentarza: Dobrze się czujesz? Data dodania komentarza: 16.10.2026, 20:10 Źródło komentarza: Dowiedzieli się kilka dni przed upływem terminu i to... pocztą pantoflową Autor komentarza: Rock Treść komentarza: Radni i sołtysi są zobowiązani do regularnego przeglądania i czytania obwieszczeń, zamieszczonych na stronie BIP Gminy Oława. Skoro był uchwalony MPZP, to Radni wyrazili zgodę na budowę OZE. Również Ci z Oleśnicy Małej, Owczar, Chwalibożyc, Osieka....Jeżeli inwestor spełni wszystkie wymagane ustawami wymagania to te wiatraki powstaną. Data dodania komentarza: 16.10.2026, 20:04 Źródło komentarza: Dowiedzieli się kilka dni przed upływem terminu i to... pocztą pantoflową Autor komentarza: Gocha ze Zwierzyńca Treść komentarza: Festiwal spychologii. Kto naprawdę zawinił w Oławie? Analizując wiatrakową aferę w gminie Oława, trudno oprzeć się wrażeniu, że mamy do czynienia z klasycznym, urzędniczym gridlockiem, w którym każdy umywa ręce. Jednak w gąszczu pism, procedur i wzajemnych oskarżeń, wina rozkłada się bardzo konkretnie. Kto zawiódł? Główny winowajca: Urząd Gminy i Wójt (Wina ewidentna) Pełną i bezpośrednią odpowiedzialność za odcięcie mieszkańców od informacji ponosi Urząd Gminy Oława na czele z wójtem Arturem Piotrowskim. • Tłumaczenie, że pismo z RDOŚ nie zawierało listy miejscowości, jest kuriozalne. Urzędnicy referatu planowania przestrzennego doskonale wiedzieli, gdzie TK WIND chce stawiać turbiny – wniosek inwestora leżał w urzędzie od ponad roku (od sierpnia 2023 r.). • Zasłanianie się „błędem ludzkim” to unikanie odpowiedzialności politycznej i menedżerskiej. Wójt odpowiada za organizację pracy urzędu. Jeśli podlegli mu pracownicy nie potrafią skojarzyć, że budowa 9 gigantycznych turbin dotyczy konkretnych sołectw, i nie potrafią wysłać jednego e-maila do sołtysów, to mamy do czynienia z głęboką niewydolnością systemową. Gmina zastosowała tzw. "złośliwą zgodność z przepisami" – wrzuciła dokument do BIP-u i uznała, że ma święty spokój. To rażące zaniedbanie i lekceważenie własnych mieszkańców. Współwinny: RDOŚ we Wrocławiu (Wina proceduralna) Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska również nie jest bez winy. Choć formalnie dopełniła procedur, wysyłając pismo elektroniczne, to jej działanie pokazuje bezduszność aparatu urzędniczego. • RDOŚ poprosił o ogłoszenie sprawy w sposób „zwyczajowo przyjęty”, ale sam nie pofatygował się, by precyzyjnie wskazać, o które wsie chodzi, działając po linii najmniejszego oporu. • Co więcej, instytucja ta ograniczyła własne obwieszczenia do swojego BIP-u. Obietnice o publikacji w prasie okazały się fikcją w skali lokalnej. RDOŚ potraktował udział społeczeństwa jako uciążliwy obowiązek do „odhaczenia” w tabelce, a nie realny element procesu decyzyjnego. Inwestor (TK WIND): Działanie w cieniu Firma TK WIND działała zgodnie ze swoim interesem ekonomicznym. Złożyła wniosek w 2023 roku i czekała na bieg spraw. Dla inwestora brak rozgłosu to idealne warunki – im mniej uwag mieszkańców, tym szybsza i łatwiejsza ścieżka do uzyskania decyzji środowiskowej. Choć trudno winić biznes za to, że nie robi wokół siebie hałasu, to jawne ignorowanie negatywnej opinii Sanepidu z lipca świadczy o tym, że inwestor liczył na przepchnięcie projektu kolanem, bez oglądania się na koszty społeczne. Podsumowanie: Urzędniczy mur kontra obywatele W tej układance bezbłędnie zadziałał tylko jeden element: mieszkańcy, sołtysi i lokalni aktywiści. Ludzie, którzy zostali zmuszeni do biegania od drzwi do drzwi i wyręczania opłacanych z ich podatków urzędników. Winny jest system zarządzania w gminie, który przedkłada biurokratyczny spokój nad transparentność. Przeprosiny wójta będą coś warte tylko wtedy, gdy pociągnie on do odpowiedzialności winnych urzędników, a wywalczony (miejmy nadzieję) nowy termin RDOŚ zostanie wykorzystany do realnej, otwartej debaty z mieszkańcami. Na ten moment gmina Oława dostała czerwoną kartkę z lekcji pod tytułem „Samorządność”. Data dodania komentarza: 16.10.2026, 19:26 Źródło komentarza: Dowiedzieli się kilka dni przed upływem terminu i to... pocztą pantoflową Autor komentarza: Leszek Górecki Treść komentarza: Panie Wieśku, nikt tu nie postuluje powrotu do średniowiecza ani wypasu krów, a mylenie walki o transparentność z „fobią na rozwój” to głębokie nieporozumienie. Rozwój gminy i nowoczesne technologie – w tym odnawialne źródła energii – są potrzebne, ale nie mogą być wprowadzane metodą faktów dokonanych i za plecami mieszkańców. W tej sprawie kluczowym problemem nie jest sam fakt budowy wiatraków, ale to, jak potraktowano ludzi Data dodania komentarza: 16.10.2026, 19:21 Źródło komentarza: Dowiedzieli się kilka dni przed upływem terminu i to... pocztą pantoflową
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama