Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
piątek, 18 września 2026 04:04
ZOBACZ:
Reklama Hipol
Reklama Jaśnikowski
Reklama BMM

Rajdowa jazda fiatem

Do Monte Carlo. Ponad 300 ekip z różnych stron świata. Około 5 tysięcy kilometrów do pokonania. Na metę dojechało tylko 214 aut, w większości uszkodzonych. To bilans XV Rallye Monte Carlo Historique, którego uczestnikiem był Błażej Mosiołek z Jelcza-Laskowic
Podziel się
Oceń

 

Jelcz-Laskowice

Rajd organizowany jest od 1998 roku. Z założenia przypomina rajdy Monte Carlo sprzed kilkudziesięciu lat. Mogą w nim uczestniczyć marki pojazdów i modele, które brały udział w Monte Carlo Rallye w latach 1955-1979, albo ich wierne kopie. Rozpoczyna się tradycyjnym "zlotem gwiaździstym" z pięciu miast Europy. W tym roku po raz drugi kierowcy mieli okazję wyjechać z Warszawy.

Po wrażenia

Błażej Mosiołek z Jelcza-Laskowic od dzieciństwa jest miłośnikiem aut i rajdów. Do tej pory brał w nich udział tylko jako kibic. To jednak mu nie wystarczało. Dlatego w tym roku postanowił po raz pierwszy wystartować w rajdzie, i to nie byle jakim. Monte Carlo Historique to jeden z najstarszych, największych i najbardziej prestiżowych wyścigów. W tym roku trwał od 29 stycznia do 4 lutego. Z naszej stolicy wyjechało dziewięć polskich ekip, w tym trzy z Dolnego Śląska. To właśnie w jednej z nich pilotem był jelczanin, a kierowcą jego przyjaciel, Andrzej Duszyński z Wrocławia. Pomarańczowy fiat 125p, którym jechali, jest wierną repliką tego, w którym kiedyś sukcesy w Monte Carlo odnosił kierowca rajdowy Robert Mucha.

Krowy, ludzie i śnieg

Zanim rozpoczęli ściganie, musieli dojechać na miejsce startu. Po drodze spotykali ekipy z innych krajów. Najbardziej męczący był etap z Drezna do Monte Carlo. Jechali ponad 30 godzin. Trasa samego rajdu była bardzo wymagająca, a warunki atmosferyczne trudne. W trakcie jazdy lód zamarzał na szybie. Wszędzie pełno śniegu. Tegoroczny wyścig z ponad 300 ekip skończyło tylko 214. Siedemdziesiąt samochodów nie dojechało nawet do końca pierwszego etapu. Nie tylko warunki nie sprzyjały, kłopoty sprawiali także miejscowi. Błażej Mosiołek wspomina jedną z rodzin. - Podczas odcinka specjalnego pojawili się nagle na drodze - mówi. - Mama, tato i dziecko z sankami. Wyszli sobie po prostu na spacer. Szli wzdłuż drogi, na której jechały rozpędzone auta. Kiedy się zatrzymaliśmy i zwróciliśmy im uwagę, odpowiedzieli, że mogą tu robić co chcą, więc jak będą mieli ochotę, to będą spacerować.

Ekipa pomarańczowego fiata napotkała na swojej drodze także zwierzęta. Kiedy podczas jazdy zobaczyli na środku drogi stado krów, nie kryli zdziwienia.

Niebezpieczna jazda

Mimo bardzo dobrej jazdy podczas pierwszego etapu rajdu Błażej Mosiołek i Andrzej Duszyński nie ustrzegli się problemów. Kierowca francuskiego renault wjechał im w tylny lewy bok. Trzeba było naprawiać blacharkę. Na przedostatnim odcinku najechali na przeszkodę, która przecięła im dwie opony po prawej stronie, ściągnęła i podbiła auto, tak że wylądowali na boku. Kibice, którzy stali na trasie, pomogli postawić samochód. Efekt? Duże opóźnienie i spadek w klasyfikacji generalnej. Po tym zdarzeniu mieli również problemy ze zbieżnością kół oraz skręcaniem w prawo. Jednak nie wygrana była najważniejsza, tylko sam udział i przeżycia. Co nie znaczy, że nie było zaciętej rywalizacji. Błażej Mosiołek wspomina, że liderzy rajdu walczyli całkiem serio o jak najlepsze miejsce. Na jednym z odcinków ekipa, która prowadziła w klasyfikacji generalnej, miała duże spóźnienie. Żeby je nadrobić postanowiła wyprzedzać w sposób niedozwolony i przez to zepchnęła inne auto. Kierowca został zdyskwalifikowany i ma bezterminowy zakaz udziału w rajdzie. 

Przygoda życia
 

 

Fot. Polskie ekipy, które jechały fiatami

Codziennie pokonywali od 400 do 450 kilometrów, były także nocne etapy. Wieczorami nie mieli nawet siły na zwiedzanie Monte Carlo. Były tylko krótkie rozmowy i wymiana wrażeń po całym dniu. - Mimo wielu trudności warto było wziąć udział w rajdzie - mówi Błażej Mosiołek. - To impreza życia. Takiej adrenaliny człowiek nie poczuje nigdzie indziej. Takich uczuć, jakie towarzyszą w aucie, nie da się opisać. Ścigaliśmy się z różnymi autami, m.in. z mini, które na co dzień są we włoskim muzeum w Turynie, porsche 911, renault alpine czy alfa romeo.

Jelczanin zapewnia, że to wielka satysfakcja ścigać się ukochanym fiatem 125p z tak znanymi markami. Ledwo co wrócili z jednego rajdu, a już myślą, aby wziąć udział w kolejnym. Snują także plany, związane z przyszłoroczną edycją rajdu Monte Carlo.

Malwina Gadawa

fot. arch. Błażeja Mosiołka


Napisz komentarz

Komentarze

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: haha Treść komentarza: Mieszczuchy wybiorą się do lasu i boją się trzasku łamanych gałęzi. Data dodania komentarza: 17.09.2026, 21:43 Źródło komentarza: Wychodzisz na grzyby, a w lesie strzelają? Autor komentarza: skrzat leśny Treść komentarza: Grzybiarze niech się bardziej obawiają łosia, który pokazał się ostatnio w lesie Jelczańskim. To klempa samica łosia jest ogromna i nie boi się ludzi. Data dodania komentarza: 17.09.2026, 21:41 Źródło komentarza: Wychodzisz na grzyby, a w lesie strzelają? Autor komentarza: rolnik Treść komentarza: To działko za 800 złotych na propan butan do ochrony upraw przed dzikami i ptakami. 120 decybeli Data dodania komentarza: 17.09.2026, 21:29 Źródło komentarza: Wychodzisz na grzyby, a w lesie strzelają? Autor komentarza: CTR Treść komentarza: Pani słyszała działko do odstraszania dzików na propan butan, które jest legalne. Codziennie rano huk się niesie po lesie słychać w okolicach stadniny koni Hanna, Janików , Jelcz ....Faktycznie działa i jest skuteczne. Przypomina strzelanie z karabinu. Nikt nie pokusił się o sprawdzenie , a wypisuje się stek bzdur na myśliwych. Co wpisuje się w obecną politykę pseudoekologów i szczcucie na mysliwych. Wystarczy codziennie być w okolicach stadniny, szczególnie rano pięknie slychać. Myślę, że należą się ogromne przeprosiny ze strony Pani i gazety za hejt na myśliwych. Swoją drogą redaktorek niech się stara i będzie bardziej dociekliwy. Data dodania komentarza: 17.09.2026, 21:22 Źródło komentarza: Wychodzisz na grzyby, a w lesie strzelają? Autor komentarza: Gocha ze Zwierzyńca Treść komentarza: Zapraszam teraz na Zwierzyniec Duży. Coś długo te plany tam w biurze rysujecie Data dodania komentarza: 17.09.2026, 21:03 Źródło komentarza: Droga powiatowa w Osieku zmodernizowana Autor komentarza: Redaktor Treść komentarza: Łotwa na zachód od Wilna? Data dodania komentarza: 17.09.2026, 19:20 Źródło komentarza: W Miłoszycach oddadzą hołd ofiarom sowieckiej napaści na Polskę
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama