Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 17 października 2026 06:05
ZOBACZ:
Reklama
Reklama Jaśnikowski
Reklama BMM

Ścinki po tekstach

Podziel się
Oceń

Nie milkną echa "777" i naszego tekstu o rozliczeniu imprezy. Oczywiście internauci to nie wszyscy, ale jednak jakiś obraz (promocję miasta?) dają. 25 sierpnia o imprezie mają debatować oławscy rajcy


Jestem niezmiernie ciekaw ich ocen (jeden już dał wyraz w tej gazecie), bo skoro burmistrz jest zadowolony, to za rok może nas czekać "778-lecie Oławy" i już trzeba w budżecie przygotować na to jakąś kasę. Ale tym razem to co najmniej ze trzy stówki.

*

Dwa tygodnie temu pisałem o leśnym odcinku drogi Janików - Jelcz-Laskowice, przez Hannę. A dokładniej o znakach, które niczego już nie oznaczały, za to przeszkadzały jechać z normalną prędkością. Parę dni po publikacji mojego felietonu znaki zdjęto. Można jeździć normalnie, czyli 90 km/godz. Oczywiście nikt nie zadzwonił do redakcji, żeby pochwalić się tą robotą, niemniej jednak dziękuję w imieniu tych, którzy przez pół roku jeździli 30 km/godz., niepotrzebnie marnując czas.

*

Publikujemy dziś list kandydatki na posła, który odniosła się do komentarza w sprawie parytetów. Chyba kandydatka niewiele zrozumiała z tego tekstu, skoro go zaatakowała, zamiast poprzeć i zastanowić się, co nagle robi w polityce. My nie krytykujemy parytetu, ale jego wykonanie, przynajmniej u nas. Otóż parytet nie polega na tym, żeby wypełniać puste końcowe miejsca na listach wyborczych nazwiskami kobiet, o których dotąd nikt nie słyszał. Parytet, w zamyśle ustawodawcy, to narzędzie do zwiększenia szansy wyborczej kobietom, które z sukcesami działają w jakiejś sferze publicznej, ale do tej pory nie miały realnej szansy na zaistnienie w Sejmie. Nie chodzi tylko o rolę ozdobnej paprotki. Chodzi o prawdziwą szansę dla tych, które coś znaczącego robią w swoich społecznościach, są liderkami, działaczkami. Nie wystarczy, jeśli podpisują się w imieniu "wszystkich kobiet".

*

Jedna kandydatka pisze listy, inna organizuje pokazy swojego filmu, a ktoś jeszcze inny w błysku fleszy bryluje na wszystkich scenach powiatowych imprez. Niby jeszcze nie kampania wyborcza, ale pachnie, jakby kampania. Dlatego ogłaszam oficjalnie, że od 1 września, czyli od kiedy znane będą wszystkie listy wyborcze, materiały noszące znamiona kampanii wyborczej (listy, polemiki, zaproszenia itp.) będą mogły się ukazywać w gazecie wyłącznie w formie ogłoszeń płatnych.

Jerzy Kamiński [email protected]

Echa naszych publikacji - list kandydatki na posła

Jak Kuba Bogu, tak kobieta kobiecie


Nie polityka powinna rządzić ludźmi, lecz ludzie polityką - wielki strateg, dowódca, cesarz, mąż stanu Napoleon Bonaparte już w XVIII w. docenił rolę zwykłych ludzi w kreowaniu polityki. Nigdy nie dzielił ich według płci, lecz widział tylko mądrych i głupich
W numerze 32 "Gazety Powiatowej" z 11 sierpnia 2011 ukazał się artykuł Moniki Gałuszki-Sucharskiej pt. " Poprosili, to się zgodziły". Któż to miał prosić, a kto wyrazić zgodę? Już w tytule pojawia się wydźwięk lekceważący i taki ton towarzyszy całej wypowiedzi. Kim są oni i one - dokładnie nie wiadomo. Nie pojawia się żadne nazwisko. Zostaje natomiast podany cytat, z którego wynika, że jakaś osoba rodzaju żeńskiego stawia się z góry na przegranej pozycji i sama określa siebie, jako bezwolną istotę manipulowaną przez niewiadomych "onych". Skąd w tytule liczba mnoga? Jako kandydatka na posła do Sejmu nikogo nie upoważniałam do formułowania jakichkolwiek opinii również w moim imieniu. Uważam ponadto, że autorka przedstawia w negatywnym świetle wszystkie kobiety, odmawiając im prawa do zawodowego i politycznego realizowania się, spełniania swoich marzeń i ambicji, wpisując je tylko w jedną życiową rolę - "kury domowej". Co w takim razie z tysiącami świetnie wykształconych, doskonale zorganizowanych, pracowitych, ambitnych kobiet, które odnalazły się w biznesie, na różnego rodzaju stanowiskach, również kierowniczych jako przełożone mężczyzn. Słowa pani redaktor godzą nie tylko w kandydatki na posłanki, ale we wszystkie przedstawicielki płci pięknej, którym odmawia się możliwości posiadania własnych poglądów i torpeduje się ich chęci realizowania celów życiowych

Politykę zaś autorka przedstawia jako "polityczne gry i zabawy", którą, jak mówi, mogą kreować "prawdziwi mężczyźni - partyjne mózgi, twórcy strategii, zwierzęta polityczne". Dla mnie pojęcie to oznacza raczej możliwość wpływania na losy polskich rodzin, na przyszłość naszych dzieci, ich kształcenie i szukanie własnego miejsca w życiu. Polityka to bardzo odpowiedzialne wyzwanie i nie należy bagatelizować jej roli. Myślę, że ujmując problem parytetów i roli kobiet w życiu społecznym właśnie w tak lekceważący sposób, obraża pani inteligencję nie tylko samych kobiet, ale wszystkich wyborców, także mężczyzn, którzy uważają, że nasza rola w polityce jest znacząca i nie jesteśmy jedynie "parytetowym listkiem figowym" na listach wyborczych. Chcę podkreślić, że wprowadzenie parytetów na listy wyborcze jest efektem porozumienia ponadpartyjnego wszystkich pań, pracujących obecnie w Sejmie i w organizacjach pozarządowych. To od nas zależy, jak stworzoną nam szansę wykorzystamy. Ustawa jest świadectwem, że właśnie kobiety potrafią wznieść się ponad polityczne podziały i wspólnie pracować, mając na względzie dobro szerszej społeczności.

Poglądy autorki są rodem z PRL-u, gdy o kobietach przypominano sobie 8 marca i wręczano im, za pokwitowaniem, symboliczny już dziś goździk i paczkę rajstop.

Abstrahując od wcześniejszych wynurzeń, proszę o wyjaśnienie, co złego jest w tym, że któraś z nas chce poświęcić się swojej rodzinie i cała oddaje się wychowaniu dzieci i gotowaniu zupy pomidorowej. Czy taki wybór życiowy oznacza, że przysłowiowa Matka Polka powinna czuć się gorszą od innych?!

Reasumując, uważam, że przedmiotowe traktowanie kobiety uwłacza nam wszystkim, jest obraźliwe i deprecjonujące. Chcę powiedzieć głośno i wyraźnie w imieniu wszystkich kobiet, że nie czujemy się gorsze ani słabsze od mężczyzn.

Mam nadzieję, że słowa wypowiedziane przez panią Monikę Gałuszkę-Sucharską są tylko nie do końca przemyślaną refleksją, wysnutą przecież także przez kobietę.


W imieniu wszystkich kobiet kandydatka na posła do Sejmu Małgorzata Enge


Napisz komentarz

Komentarze

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: z Owczar Treść komentarza: MPZP jest z 2014 roku, gdzie NIS i ich nowa koleżanka ex-posłanka byli przez 12 lat? Co radni NIS robili od maja 2024 r. mając większość w radzie? Data dodania komentarza: 16.10.2026, 22:03 Źródło komentarza: Dowiedzieli się kilka dni przed upływem terminu i to... pocztą pantoflową Autor komentarza: Marik Treść komentarza: Akurat tutaj muszę się z Tobą nie zgodzić. MPZP jest z 2014 roku, uchwalone bez żadnych uwag. Ludzie mieli 12 lat żeby go zmienić jak nie chcieli tam wiatraków, to są 3 kadencje, w trakcie których funkcję wójta sprawowały 3 różne osoby. Data dodania komentarza: 16.10.2026, 21:55 Źródło komentarza: Dowiedzieli się kilka dni przed upływem terminu i to... pocztą pantoflową Autor komentarza: Człowiek Treść komentarza: Dobrze się czujesz? Data dodania komentarza: 16.10.2026, 20:10 Źródło komentarza: Dowiedzieli się kilka dni przed upływem terminu i to... pocztą pantoflową Autor komentarza: Rock Treść komentarza: Radni i sołtysi są zobowiązani do regularnego przeglądania i czytania obwieszczeń, zamieszczonych na stronie BIP Gminy Oława. Skoro był uchwalony MPZP, to Radni wyrazili zgodę na budowę OZE. Również Ci z Oleśnicy Małej, Owczar, Chwalibożyc, Osieka....Jeżeli inwestor spełni wszystkie wymagane ustawami wymagania to te wiatraki powstaną. Data dodania komentarza: 16.10.2026, 20:04 Źródło komentarza: Dowiedzieli się kilka dni przed upływem terminu i to... pocztą pantoflową Autor komentarza: Gocha ze Zwierzyńca Treść komentarza: Festiwal spychologii. Kto naprawdę zawinił w Oławie? Analizując wiatrakową aferę w gminie Oława, trudno oprzeć się wrażeniu, że mamy do czynienia z klasycznym, urzędniczym gridlockiem, w którym każdy umywa ręce. Jednak w gąszczu pism, procedur i wzajemnych oskarżeń, wina rozkłada się bardzo konkretnie. Kto zawiódł? Główny winowajca: Urząd Gminy i Wójt (Wina ewidentna) Pełną i bezpośrednią odpowiedzialność za odcięcie mieszkańców od informacji ponosi Urząd Gminy Oława na czele z wójtem Arturem Piotrowskim. • Tłumaczenie, że pismo z RDOŚ nie zawierało listy miejscowości, jest kuriozalne. Urzędnicy referatu planowania przestrzennego doskonale wiedzieli, gdzie TK WIND chce stawiać turbiny – wniosek inwestora leżał w urzędzie od ponad roku (od sierpnia 2023 r.). • Zasłanianie się „błędem ludzkim” to unikanie odpowiedzialności politycznej i menedżerskiej. Wójt odpowiada za organizację pracy urzędu. Jeśli podlegli mu pracownicy nie potrafią skojarzyć, że budowa 9 gigantycznych turbin dotyczy konkretnych sołectw, i nie potrafią wysłać jednego e-maila do sołtysów, to mamy do czynienia z głęboką niewydolnością systemową. Gmina zastosowała tzw. "złośliwą zgodność z przepisami" – wrzuciła dokument do BIP-u i uznała, że ma święty spokój. To rażące zaniedbanie i lekceważenie własnych mieszkańców. Współwinny: RDOŚ we Wrocławiu (Wina proceduralna) Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska również nie jest bez winy. Choć formalnie dopełniła procedur, wysyłając pismo elektroniczne, to jej działanie pokazuje bezduszność aparatu urzędniczego. • RDOŚ poprosił o ogłoszenie sprawy w sposób „zwyczajowo przyjęty”, ale sam nie pofatygował się, by precyzyjnie wskazać, o które wsie chodzi, działając po linii najmniejszego oporu. • Co więcej, instytucja ta ograniczyła własne obwieszczenia do swojego BIP-u. Obietnice o publikacji w prasie okazały się fikcją w skali lokalnej. RDOŚ potraktował udział społeczeństwa jako uciążliwy obowiązek do „odhaczenia” w tabelce, a nie realny element procesu decyzyjnego. Inwestor (TK WIND): Działanie w cieniu Firma TK WIND działała zgodnie ze swoim interesem ekonomicznym. Złożyła wniosek w 2023 roku i czekała na bieg spraw. Dla inwestora brak rozgłosu to idealne warunki – im mniej uwag mieszkańców, tym szybsza i łatwiejsza ścieżka do uzyskania decyzji środowiskowej. Choć trudno winić biznes za to, że nie robi wokół siebie hałasu, to jawne ignorowanie negatywnej opinii Sanepidu z lipca świadczy o tym, że inwestor liczył na przepchnięcie projektu kolanem, bez oglądania się na koszty społeczne. Podsumowanie: Urzędniczy mur kontra obywatele W tej układance bezbłędnie zadziałał tylko jeden element: mieszkańcy, sołtysi i lokalni aktywiści. Ludzie, którzy zostali zmuszeni do biegania od drzwi do drzwi i wyręczania opłacanych z ich podatków urzędników. Winny jest system zarządzania w gminie, który przedkłada biurokratyczny spokój nad transparentność. Przeprosiny wójta będą coś warte tylko wtedy, gdy pociągnie on do odpowiedzialności winnych urzędników, a wywalczony (miejmy nadzieję) nowy termin RDOŚ zostanie wykorzystany do realnej, otwartej debaty z mieszkańcami. Na ten moment gmina Oława dostała czerwoną kartkę z lekcji pod tytułem „Samorządność”. Data dodania komentarza: 16.10.2026, 19:26 Źródło komentarza: Dowiedzieli się kilka dni przed upływem terminu i to... pocztą pantoflową Autor komentarza: Leszek Górecki Treść komentarza: Panie Wieśku, nikt tu nie postuluje powrotu do średniowiecza ani wypasu krów, a mylenie walki o transparentność z „fobią na rozwój” to głębokie nieporozumienie. Rozwój gminy i nowoczesne technologie – w tym odnawialne źródła energii – są potrzebne, ale nie mogą być wprowadzane metodą faktów dokonanych i za plecami mieszkańców. W tej sprawie kluczowym problemem nie jest sam fakt budowy wiatraków, ale to, jak potraktowano ludzi Data dodania komentarza: 16.10.2026, 19:21 Źródło komentarza: Dowiedzieli się kilka dni przed upływem terminu i to... pocztą pantoflową
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama