Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 17 października 2026 06:06
ZOBACZ:
Reklama
Reklama Jaśnikowski
Reklama BMM

Kozioł zamiast koguta

Podziel się
Oceń

Planował targi staroci w amfiteatrze, ale nie zdążył, aż w końcu obiekt mu rozebrali. Zakładał "Orkiestrę Białego Koguta", już po roku istniejącą wyłącznie na kartach monografii Oławy. W 2008 zapraszał na swojego bloga, który do dziś nie zaistniał


Na 2009 rok zapowiedział wprowadzenie "Eurogallusa" do Ośrodka Współpracy Europejskiej, ale budynek do dziś niegotowy. Zaprosił do współpracy ok. 350 europejskich miast i gmin z kogutem w herbie, ale odpowiedziało zaledwie 26, więc znów nie wyszło. Zapowiadał konferencję i wystawę biuletynów z "kogucich" miast, ale impreza się nie odbyła. Planował internetową transmisję z Dni Koguta, ale nie wypaliła. Itd., itp.

Owszem, były sukcesy w Berlinie, były dobre książki, o czym pisaliśmy. Nie wracam do sukcesów peereleowskich, bo to dziś wykopaliska, ale w wolnej Polsce szef miejskiej promocji Jerzy Witkowski zbyt często tylko planował, zapowiadał, rozważał, projektował, zamierzał, usiłował, a wychodziło jak zwykle. Burmistrz jednak wciąż gorąco w niego wierzył. Chciał imprezę "Dni Koguta"? Dostał. I znów rewolucyjne pomysły. Miało być przeniesienie święta miejskiego na stadion - już wróciło na Miasteczko. Miały być doroczne wyścigi kogutów w tunelu foliowym - już nie ma. Miały być wybory najpiękniejszego koguta - już nie ma. Miało być uroczyste wieszanie herbów "kogucich miast", których setki odnaleziono w samej Europie - teraz nie wieszano ani jednego, a wielki stalowy kogut, rok temu uświetniający barwny korowód, tegoroczne święto przespał w drzemlikowickiej szopie u Markockiego. Przez dwa lata szef wydziału promocji zamieszał świętem tak skutecznie, że w tym roku pierwszy raz w ogóle nie było wizytówki miejskiej imprezy, czyli wyborów najładniejszego białego koguta, żywego wzorca naszego herbu, choć na kartach monografii Oławy nadal są "częścią stałego programu". Witkowski jednak już nie jest jego częścią. Pobawił się "Dniami Koguta" i szybko zabrał się za kolejną imprezę, czyli "777-lecie Oławy".

Jak idzie nowe przedsięwzięcie? Filarem sukcesu miała być wrocławska agencja artystyczna "Jedynka", wzięta do organizacji bez przetargu, za to z poręczenia Witkowskiego. Na miesiąc przed imprezą "Jedynki" już w niej nie ma, za to jej szef skarży się, że urząd "poleciał z nimi w kulki" i żąda odszkodowania. W połowie marca miała być podpisana umowa z "Jedynką", tymczasem dopiero w czerwcu, miesiąc przed imprezą, naczelnik promocji tłumaczy, że "nie doszło do porozumienia w sprawie zapisów w ważnych punktach przygotowywanej umowy" i z łapanki znajduje nowego organizatora w postaci Józka Markockiego. W marcu Witkowski pisał w "3S", że "Jedynka" prowadzi sprzedaż karnetów, tymczasem dotąd wcale ich nie było, podobnie jak umów z artystami. Miał być Awdiejew - nie będzie. Miał być pokaz filmów z siódemką w tytule - nie będzie. Miała być widownia na 1.000 osób - będzie prawdopodobnie tylko na 800 albo i mniej. Czego jeszcze nie będzie, nie wiem, ale na pewno szkoda kozła ofiarnego w postaci Markockiego, który teraz zamiata po zapowiedziach innych, bo przecież nie mógł odmówić. I jeden Październik wie, dlaczego.

Jerzy Kamiński

Rys. G. Pepaś


Napisz komentarz

Komentarze

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: z Owczar Treść komentarza: MPZP jest z 2014 roku, gdzie NIS i ich nowa koleżanka ex-posłanka byli przez 12 lat? Co radni NIS robili od maja 2024 r. mając większość w radzie? Data dodania komentarza: 16.10.2026, 22:03 Źródło komentarza: Dowiedzieli się kilka dni przed upływem terminu i to... pocztą pantoflową Autor komentarza: Marik Treść komentarza: Akurat tutaj muszę się z Tobą nie zgodzić. MPZP jest z 2014 roku, uchwalone bez żadnych uwag. Ludzie mieli 12 lat żeby go zmienić jak nie chcieli tam wiatraków, to są 3 kadencje, w trakcie których funkcję wójta sprawowały 3 różne osoby. Data dodania komentarza: 16.10.2026, 21:55 Źródło komentarza: Dowiedzieli się kilka dni przed upływem terminu i to... pocztą pantoflową Autor komentarza: Człowiek Treść komentarza: Dobrze się czujesz? Data dodania komentarza: 16.10.2026, 20:10 Źródło komentarza: Dowiedzieli się kilka dni przed upływem terminu i to... pocztą pantoflową Autor komentarza: Rock Treść komentarza: Radni i sołtysi są zobowiązani do regularnego przeglądania i czytania obwieszczeń, zamieszczonych na stronie BIP Gminy Oława. Skoro był uchwalony MPZP, to Radni wyrazili zgodę na budowę OZE. Również Ci z Oleśnicy Małej, Owczar, Chwalibożyc, Osieka....Jeżeli inwestor spełni wszystkie wymagane ustawami wymagania to te wiatraki powstaną. Data dodania komentarza: 16.10.2026, 20:04 Źródło komentarza: Dowiedzieli się kilka dni przed upływem terminu i to... pocztą pantoflową Autor komentarza: Gocha ze Zwierzyńca Treść komentarza: Festiwal spychologii. Kto naprawdę zawinił w Oławie? Analizując wiatrakową aferę w gminie Oława, trudno oprzeć się wrażeniu, że mamy do czynienia z klasycznym, urzędniczym gridlockiem, w którym każdy umywa ręce. Jednak w gąszczu pism, procedur i wzajemnych oskarżeń, wina rozkłada się bardzo konkretnie. Kto zawiódł? Główny winowajca: Urząd Gminy i Wójt (Wina ewidentna) Pełną i bezpośrednią odpowiedzialność za odcięcie mieszkańców od informacji ponosi Urząd Gminy Oława na czele z wójtem Arturem Piotrowskim. • Tłumaczenie, że pismo z RDOŚ nie zawierało listy miejscowości, jest kuriozalne. Urzędnicy referatu planowania przestrzennego doskonale wiedzieli, gdzie TK WIND chce stawiać turbiny – wniosek inwestora leżał w urzędzie od ponad roku (od sierpnia 2023 r.). • Zasłanianie się „błędem ludzkim” to unikanie odpowiedzialności politycznej i menedżerskiej. Wójt odpowiada za organizację pracy urzędu. Jeśli podlegli mu pracownicy nie potrafią skojarzyć, że budowa 9 gigantycznych turbin dotyczy konkretnych sołectw, i nie potrafią wysłać jednego e-maila do sołtysów, to mamy do czynienia z głęboką niewydolnością systemową. Gmina zastosowała tzw. "złośliwą zgodność z przepisami" – wrzuciła dokument do BIP-u i uznała, że ma święty spokój. To rażące zaniedbanie i lekceważenie własnych mieszkańców. Współwinny: RDOŚ we Wrocławiu (Wina proceduralna) Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska również nie jest bez winy. Choć formalnie dopełniła procedur, wysyłając pismo elektroniczne, to jej działanie pokazuje bezduszność aparatu urzędniczego. • RDOŚ poprosił o ogłoszenie sprawy w sposób „zwyczajowo przyjęty”, ale sam nie pofatygował się, by precyzyjnie wskazać, o które wsie chodzi, działając po linii najmniejszego oporu. • Co więcej, instytucja ta ograniczyła własne obwieszczenia do swojego BIP-u. Obietnice o publikacji w prasie okazały się fikcją w skali lokalnej. RDOŚ potraktował udział społeczeństwa jako uciążliwy obowiązek do „odhaczenia” w tabelce, a nie realny element procesu decyzyjnego. Inwestor (TK WIND): Działanie w cieniu Firma TK WIND działała zgodnie ze swoim interesem ekonomicznym. Złożyła wniosek w 2023 roku i czekała na bieg spraw. Dla inwestora brak rozgłosu to idealne warunki – im mniej uwag mieszkańców, tym szybsza i łatwiejsza ścieżka do uzyskania decyzji środowiskowej. Choć trudno winić biznes za to, że nie robi wokół siebie hałasu, to jawne ignorowanie negatywnej opinii Sanepidu z lipca świadczy o tym, że inwestor liczył na przepchnięcie projektu kolanem, bez oglądania się na koszty społeczne. Podsumowanie: Urzędniczy mur kontra obywatele W tej układance bezbłędnie zadziałał tylko jeden element: mieszkańcy, sołtysi i lokalni aktywiści. Ludzie, którzy zostali zmuszeni do biegania od drzwi do drzwi i wyręczania opłacanych z ich podatków urzędników. Winny jest system zarządzania w gminie, który przedkłada biurokratyczny spokój nad transparentność. Przeprosiny wójta będą coś warte tylko wtedy, gdy pociągnie on do odpowiedzialności winnych urzędników, a wywalczony (miejmy nadzieję) nowy termin RDOŚ zostanie wykorzystany do realnej, otwartej debaty z mieszkańcami. Na ten moment gmina Oława dostała czerwoną kartkę z lekcji pod tytułem „Samorządność”. Data dodania komentarza: 16.10.2026, 19:26 Źródło komentarza: Dowiedzieli się kilka dni przed upływem terminu i to... pocztą pantoflową Autor komentarza: Leszek Górecki Treść komentarza: Panie Wieśku, nikt tu nie postuluje powrotu do średniowiecza ani wypasu krów, a mylenie walki o transparentność z „fobią na rozwój” to głębokie nieporozumienie. Rozwój gminy i nowoczesne technologie – w tym odnawialne źródła energii – są potrzebne, ale nie mogą być wprowadzane metodą faktów dokonanych i za plecami mieszkańców. W tej sprawie kluczowym problemem nie jest sam fakt budowy wiatraków, ale to, jak potraktowano ludzi Data dodania komentarza: 16.10.2026, 19:21 Źródło komentarza: Dowiedzieli się kilka dni przed upływem terminu i to... pocztą pantoflową
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama