Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 17 października 2026 05:14
ZOBACZ:
Reklama Aftermarket Oława
Reklama Jaśnikowski
Reklama BMM

Wały uszkodzone, worki na ulicach

Podziel się
Oceń

Trzy miesiące po powodzi krajobraz w Jelczu-Laskowicach, przy ulicach Wrocławskiej, Oławskiej i wzdłuż wałów przypomina pobojowisko. Worków wypełnionych piaskiem wciąż nie usunięto. Porozrywane i obrośnięte chwastami gniją na poboczach ulic. Mieszkańcy mają dość obietnic…

Wiceburmistrz Tomasz Kołodziej wiele razy zapewniał, że worki zostaną sprzątnięte. Szukał już firmy, która miałaby się tym zająć. Skończyło się na słowach. Zapytany kilka dni temu, dlaczego worki nadal leżą, powiedział, że czeka na opinię Regionalnej Izby Obrachunkowej w taj sprawie, bo nie wie, czy samorząd lokalny może sprzątać pobocza ulic, nienależących do gminy.

W piątkowym programie TVN 24 „Prosto z Polski” w sprawie worków wypowiedział się wiceburmistrz Robert Walkowiak. Mówił, że worki będą sprzątnięte we wrześniu. Jak się dowiedzieliśmy w UMiG J-L, dziennikarze z telewizji mieli w tej sprawie rozmawiać z Kołodziejem, ale on nagle zachorował i nie mógł przyjść na spotkanie. Szybko jednak wyzdrowiał, bo już na drugi dzień był w pracy.
30 sierpnia odbyło się spotkanie powodzian z burmistrzem Kazimierzem Putyrą i starostą Markiem Szponarem. Powodzianie chcieli się dowiedzieć, dlaczego dotychczas nie umocniono i nie naprawiono zniszczonych wałów oraz kiedy zacznie się budowa nowych umocnień. Konkretne daty nie padły. Burmistrz i starosta powtarzali, że projekt wału powodziowego jest już ukończony i niebawem ma być wydane pozwolenie na budowę. - Pierwszy etap budowy powinien ruszyć na wiosnę - mówił burmistrz.
- Już w roku 2004 nam to obiecywano i wałów nie ma do dziś - stwierdził Edward Kociszewski. - Teraz dla wszystkich najważniejsza jest Bogatynia, o nas zapomnieli.         
Zaniepokojeni prognozami pogody na najbliższe dni mieszkańcy pytali, jak starosta i burmistrz mają zamiar bronić ich przed ewentualną nową powodzią, skoro przez trzy miesiące nie zrobiono nic. Nie wyczyszczono i nie pogłębiono dna Odry oraz sąsiednich rzek, wały są zarośnięte, a polder Lipki-Oława nie był i wciąż nie jest przygotowany na przyjęcie dużej wody. Kazimierz Putyra stwierdził, że jeżeli teraz przyjdzie duża woda, trzeba się będzie bronić tak jak w maju - workami z piaskiem.
Zdaniem wielu mieszkańców Jelcz został zalany, by chronić Wrocław. - Jak to możliwe, że wały wytrzymały, polder nie był wypełniony, a nas zalało? - pytała starostę jedna z mieszkanek. - Kto i jakim prawem wydał decyzję o otwarciu śluzy w Lipkach?
Starosta tłumaczył, że decyzja został podjęta przez osobę odpowiedzialną, zgodnie z instrukcją postępowania w takiej sytuacji. Stwierdził też, że do powodzi może by nie doszło, gdyby służby burmistrza wcześniej zareagowały i dostosowały się do wytycznych budowy wału z worków w lesie, od ulicy Oławskiej do Młynówki. Na te słowa szybko zareagował Kazimierz Putyra. Jego zdaniem jedynym odstępstwem od wytycznych była zmiana miejsca budowy wałów. Zrobiono to po konsultacjach ze specjalistami. Według burmistrza starosta chciał, by wał powstał w lesie, gdzie trudno dojechać, więc worki trzeba by było nosić kilkaset metrów na plecach. Wywiązała się dyskusja. Mieszkańcy nie chcieli kolejny raz słuchać o tym, jak to było, kto i co komu kazał. - Jak macie coś do siebie to sobie wyjaśnijcie poza spotkaniem - mówiła zdenerwowana kobieta. - My chcemy konkretów i informacji, kiedy zacznie się coś robić, by nie doszło do kolejnej powodzi.
- To wszystko, o czym tu mówicie, już wiemy. Teraz oczekujemy konkretnych decyzji - dodał ktoś inny.
Sytuacja zrobiła się nerwowa. Edward Kociszewski, przewodniczący rady osiedla Jelcz, przerwał spotkanie uznając, że w tej sytuacji kontynuacja dyskusji nie ma sensu.
- Mieliśmy uzyskać odpowiedzi na pytania zadawane od miesięcy, dowiedzieć się, co zostało zrobione i co postanowione - podsumowuje przewodniczący. - Nie dowiedzieliśmy się nic. Jesteśmy tym zmęczeni i mamy dość. Od trzech miesięcy słyszymy to samo i wciąż nic się nie zmienia…
Tekst i fot.:
Wioletta Kamińska
 
 

Napisz komentarz

Komentarze

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: z Owczar Treść komentarza: MPZP jest z 2014 roku, gdzie NIS i ich nowa koleżanka ex-posłanka byli przez 12 lat? Co radni NIS robili od maja 2024 r. mając większość w radzie? Data dodania komentarza: 16.10.2026, 22:03 Źródło komentarza: Dowiedzieli się kilka dni przed upływem terminu i to... pocztą pantoflową Autor komentarza: Marik Treść komentarza: Akurat tutaj muszę się z Tobą nie zgodzić. MPZP jest z 2014 roku, uchwalone bez żadnych uwag. Ludzie mieli 12 lat żeby go zmienić jak nie chcieli tam wiatraków, to są 3 kadencje, w trakcie których funkcję wójta sprawowały 3 różne osoby. Data dodania komentarza: 16.10.2026, 21:55 Źródło komentarza: Dowiedzieli się kilka dni przed upływem terminu i to... pocztą pantoflową Autor komentarza: Człowiek Treść komentarza: Dobrze się czujesz? Data dodania komentarza: 16.10.2026, 20:10 Źródło komentarza: Dowiedzieli się kilka dni przed upływem terminu i to... pocztą pantoflową Autor komentarza: Rock Treść komentarza: Radni i sołtysi są zobowiązani do regularnego przeglądania i czytania obwieszczeń, zamieszczonych na stronie BIP Gminy Oława. Skoro był uchwalony MPZP, to Radni wyrazili zgodę na budowę OZE. Również Ci z Oleśnicy Małej, Owczar, Chwalibożyc, Osieka....Jeżeli inwestor spełni wszystkie wymagane ustawami wymagania to te wiatraki powstaną. Data dodania komentarza: 16.10.2026, 20:04 Źródło komentarza: Dowiedzieli się kilka dni przed upływem terminu i to... pocztą pantoflową Autor komentarza: Gocha ze Zwierzyńca Treść komentarza: Festiwal spychologii. Kto naprawdę zawinił w Oławie? Analizując wiatrakową aferę w gminie Oława, trudno oprzeć się wrażeniu, że mamy do czynienia z klasycznym, urzędniczym gridlockiem, w którym każdy umywa ręce. Jednak w gąszczu pism, procedur i wzajemnych oskarżeń, wina rozkłada się bardzo konkretnie. Kto zawiódł? Główny winowajca: Urząd Gminy i Wójt (Wina ewidentna) Pełną i bezpośrednią odpowiedzialność za odcięcie mieszkańców od informacji ponosi Urząd Gminy Oława na czele z wójtem Arturem Piotrowskim. • Tłumaczenie, że pismo z RDOŚ nie zawierało listy miejscowości, jest kuriozalne. Urzędnicy referatu planowania przestrzennego doskonale wiedzieli, gdzie TK WIND chce stawiać turbiny – wniosek inwestora leżał w urzędzie od ponad roku (od sierpnia 2023 r.). • Zasłanianie się „błędem ludzkim” to unikanie odpowiedzialności politycznej i menedżerskiej. Wójt odpowiada za organizację pracy urzędu. Jeśli podlegli mu pracownicy nie potrafią skojarzyć, że budowa 9 gigantycznych turbin dotyczy konkretnych sołectw, i nie potrafią wysłać jednego e-maila do sołtysów, to mamy do czynienia z głęboką niewydolnością systemową. Gmina zastosowała tzw. "złośliwą zgodność z przepisami" – wrzuciła dokument do BIP-u i uznała, że ma święty spokój. To rażące zaniedbanie i lekceważenie własnych mieszkańców. Współwinny: RDOŚ we Wrocławiu (Wina proceduralna) Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska również nie jest bez winy. Choć formalnie dopełniła procedur, wysyłając pismo elektroniczne, to jej działanie pokazuje bezduszność aparatu urzędniczego. • RDOŚ poprosił o ogłoszenie sprawy w sposób „zwyczajowo przyjęty”, ale sam nie pofatygował się, by precyzyjnie wskazać, o które wsie chodzi, działając po linii najmniejszego oporu. • Co więcej, instytucja ta ograniczyła własne obwieszczenia do swojego BIP-u. Obietnice o publikacji w prasie okazały się fikcją w skali lokalnej. RDOŚ potraktował udział społeczeństwa jako uciążliwy obowiązek do „odhaczenia” w tabelce, a nie realny element procesu decyzyjnego. Inwestor (TK WIND): Działanie w cieniu Firma TK WIND działała zgodnie ze swoim interesem ekonomicznym. Złożyła wniosek w 2023 roku i czekała na bieg spraw. Dla inwestora brak rozgłosu to idealne warunki – im mniej uwag mieszkańców, tym szybsza i łatwiejsza ścieżka do uzyskania decyzji środowiskowej. Choć trudno winić biznes za to, że nie robi wokół siebie hałasu, to jawne ignorowanie negatywnej opinii Sanepidu z lipca świadczy o tym, że inwestor liczył na przepchnięcie projektu kolanem, bez oglądania się na koszty społeczne. Podsumowanie: Urzędniczy mur kontra obywatele W tej układance bezbłędnie zadziałał tylko jeden element: mieszkańcy, sołtysi i lokalni aktywiści. Ludzie, którzy zostali zmuszeni do biegania od drzwi do drzwi i wyręczania opłacanych z ich podatków urzędników. Winny jest system zarządzania w gminie, który przedkłada biurokratyczny spokój nad transparentność. Przeprosiny wójta będą coś warte tylko wtedy, gdy pociągnie on do odpowiedzialności winnych urzędników, a wywalczony (miejmy nadzieję) nowy termin RDOŚ zostanie wykorzystany do realnej, otwartej debaty z mieszkańcami. Na ten moment gmina Oława dostała czerwoną kartkę z lekcji pod tytułem „Samorządność”. Data dodania komentarza: 16.10.2026, 19:26 Źródło komentarza: Dowiedzieli się kilka dni przed upływem terminu i to... pocztą pantoflową Autor komentarza: Leszek Górecki Treść komentarza: Panie Wieśku, nikt tu nie postuluje powrotu do średniowiecza ani wypasu krów, a mylenie walki o transparentność z „fobią na rozwój” to głębokie nieporozumienie. Rozwój gminy i nowoczesne technologie – w tym odnawialne źródła energii – są potrzebne, ale nie mogą być wprowadzane metodą faktów dokonanych i za plecami mieszkańców. W tej sprawie kluczowym problemem nie jest sam fakt budowy wiatraków, ale to, jak potraktowano ludzi Data dodania komentarza: 16.10.2026, 19:21 Źródło komentarza: Dowiedzieli się kilka dni przed upływem terminu i to... pocztą pantoflową
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama