Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 28 kwietnia 2026 21:35
ZOBACZ:
Reklama Aftermarket Oława
Reklama Jaśnikowski
Reklama BMM

Katyń - pamiętamy!

Kolejna, już siedemdziesiąta rocznica bestialskiego mordu w Katyniu. Ciągle niezabliźniona rana w historii narodu oraz każdego z osobna - żon, dzieci, wnuków i rodzin pomordowanych oficerów. W powiecie oławskim pamięć o nich także nie umiera
Podziel się
Oceń

Dziesięć lat temu, marszałek Sejmu zaprosił Kazimierę Górską z Miłoszyc na uroczyste posiedzenie Sejmu z okazji 60-lecia zbrodni katyńskiej. Jej mąż, Józef Górski, komendant drużyn strzeleckich w Żółkwi, podczas kampanii wrześniowej był dowódcą patrolu w Sztabie Obrony Lwowa. 10 marca 1940 NKWD aresztowało go i osadziło we lwowskim więzieniu, na tzw. Brygidkach. - Nie miałam nawet czasu z nim się pożegnać - wspominała wdowa przed dziesięciu laty. - Wybiegłam za nim na ulicę. Potem chodziłam trzy dni do więzienia. Przypilnuj dzieci, mówił, bo ich szkoda, a NKWD się zbiera i coś szykuje.
Później - wieloletnia cisza, żadnego listu przez kilkadziesiąt lat i jak w wielu polskich domach - potajemne rozmowy, strach. Czekali, szukali. Józef Górski zginął w Starobielsku, w drodze ze Lwowa do Workuty. - Dziadek, który wyszedł z więzienia, powiedział nam, żebyśmy nie czekali na ojca, bo on nie żyje - wspomina córka Górskiego, Maria Litwin. - Opowiadał, jak podczas śledztwa strasznie ojca bili. Krew szła mu nosem i uszami.
Oławianka Danuta Gawęda, córka Antoniego Kamińskiego, zamordowanego w Twerze, a pochowanego w Miednoje, dziesięć lat temu odsłaniała głaz poświęcony mordowi katyńskiemu przy oławskim Pomniku Losów Ojczyzny. - 17 września 1939 żołnierze radzieccy aresztowali ojca i jego kolegów, trzymali na podmokłych łąkach - wspominała pod pomnikiem. -  Nie dopuszczali nikogo z rodziny, kazali im zrzucić czapki, pozrywać orzełki…
Potem rozpoczął się ich pochód śmierci. W 1940 rodzina otrzymała list z Ostaszkowa - pierwszy i ostatni.
Dwa lata temu grupa motocyklistów wybrała się na Rajd Katyński. Młodzi ludzie z Jelcza-Laskowic i Oławy pojechali na miejsce kaźni nie tylko dla siebie, także dla swoich bliskich. Podczas wielogodzinnej jazdy motocyklem dwudziestosześcioletni Radek Kozłowski z J-L myślał o swojej babci, która przeżyła dzieciństwo w podzłoczowskiej Uszni. - Na spotkaniu pod pomnikiem ofiar w większości byli ludzie starsi, którym się wyrwać śmierci - wspominał Radek po rajdzie. - Młodzież powoli zapomina o dawnych tragediach, dlatego cel rajdu to nie tylko zapalić znicz i złożyć kwiaty pod pomnikiem. Chcieliśmy pokazać, że są jeszcze tacy, którzy pamiętają i potrafią przejechać tysiące kilometrów…

Monika Gałuszka-Sucharska

 


Napisz komentarz

Komentarze

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama