Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 28 października 2026 20:56
ZOBACZ:
Reklama
Reklama Jaśnikowski
Reklama BMM

Słodko, domowo, frywolnie

Podobno to smak bitej śmietany sprawia, że mają opinię najlepszej cukierni w powiecie
Podziel się
Oceń

Kopalina. W rodzinnej cukierni 

Słodycz może mieć wywrotową siłę. Pamiętacie film “Czekolada” Lasse Halstroema? Do konserwatywnego miasteczka na południu Francji wprowadza się młoda kobieta. Otwiera sklepik z czekoladą, a wkrótce potem świat wokół niej staje na głowie. Pobożni katolicy, zamiast odprawiać wielkopostne pokuty, oddają się rozkoszom podniebienia. Małżeństwa, w których od dawna już nic się nie dzieje, na nowo przeżywają rozkwit miłości. Sam wielebny ksiądz proboszcz zakrada się nocą do sklepiku i w dziwnym szale oczyszcza spiżarnię z zapasów.
Po otwarciu cukierni w Kopalinie koło Jelcza-Laskowic żadnej rewolucji nie było. Tutaj rodzina Żygadłów, Krajewskich i Malarzów to uznana marka. Wszyscy pamiętają, że Danusia i Dorota od dziecka pomagały mamie przy przygotowywaniu ciast i posiłków na wesela. To, że otworzyły własną firmę, nie zaskakuje. Za to na punkcie tortów z Kopaliny oszalał powiat. SCA, Bricomarche, „Mrówka”, Bank Spółdzielczy, Bank Śląski, oławski ogólniak, szkoła muzyczna - największe firmy i instytucje tu składają zamówienia przed swoimi uroczystościami i jubileuszami.

Porzeczka na przeciwwagę

Na chwilę przed rozmową z Dorotą Krajewską mam okazję obserwować jak przyjmuje zamówienie klienta.   
- Interesuje mnie coś czekoladowego, orzechowego...
- To czekolada, czy orzechy? Czy może łączone?
- Może być masa czekoladowo-orzechowa.
- Powiem tak. Osobiście jeśli robię coś z czekoladą, lubię połączyć to z dżemem porzeczkowym. To daje taką fajną przeciwwagę
- Ale porzeczka czarna czy czerwona?
- Czarna.
- No to odpada. Młody nie lubi.
- Nie na grubo, ale daje fajny posmaczek. A lubi orzechy?
- Tak, to może orzechy z czymś innym?
- Mamy bardzo fajny, ciekawy smak, który klienci bardzo chwalą - orzechy z kajmakiem.
- A co to jest?
- Taka krówka, toffi...
- O, toffi to pycha! Żona i synek bardzo lubią.
Po wynegocjowaniu właściwych smaków pani Dorota prezentuje katalog i wybiera ze swoim rozmówcą odpowiednią figurę wieńczącą tort. Mam trochę czasu, żeby  posłuchać klientów, odbierających zamówione ciasta.
Babcia Mariola, mama, Kasia i mała Klaudyna z Dębiny przyjechały po tort na urodziny Kasi. Błękitne fale, palma z rurki waflowej, pod nią na plaży wyciąga się mulat w ciemnych okularach i spodenkach w panterkę.
- To pani marzenie? - zagaduję 25-latkę. - Wybrałam projekt z katalogu... - śmieje się.
- Byłyśmy na urodzinach, gdzie żona zamówiła dla męża piersi na torcie, dopiero było śmiechu!
- dodaje pani Mariola.   
- Najpierw kupiłem tu torcik na chrzciny naszej córeczki, a teraz przyjeżdżam bez okazji, co sobotę - mówi Dominik Zawadzki z Jelcza-Laskowic. - Wolę wybrać się do Kopaliny niż kupować na miejscu, nawet jeśli są tak trudne warunki na drodze jak dzisiaj...
- Inne cukiernie też robią figury pszczółki Mai, Spidermana, czy Barbie Muszkieterki, ale odbiegają smakowo od tego, czego bym sobie życzyła - stwierdza pani Małgosia z Oławy.
- Podoba mi się, że są otwarci na nowe pomysły - dodaje Zawadzki. - Mamy w pracy kolegę, informatyka. Wymyśliliśmy, że na urodziny dostanie tort w kształcie płyty głównej. - Nie ma sprawy - powiedzieli mi, tylko muszę przywieźć coś na wzór...

Dozownik zniechęca klientów

W sobotę po dwunastej ruch uspokaja się. Możemy usiąść przy stoliku z panią Dorotą i porozmawiać spokojnie. To, czego się dowiaduję, potwierdza, że jej firma ma trochę inną filozofię działania. Wyrosła z tego, co mama robiła przez całe swoje życie. W każdej wiosce jest kilka pań, które obsługują “cateringowo” wesela, festyny, odpusty. W Kopalinie taką rolę odgrywała Janina Żygadło. Największym kapitałem przy starcie cukierni byli klienci, związani z domem od lat. Doświadczenie liczy się bardziej niż wiedza teoretyczna. Siostry nie zatrudniają cukierników, a swoim pracownicom przekazały dokładnie to, czego nauczyły się przy mamie i same wypracowały przez lata praktyki. Dorota powtarza, że największym jej staraniem - teraz, gdy mają zakład i nie brakuje zamówień - jest zachować jakość domowych wypieków. W swojej ofercie mają ponad 80 rodzajów ciast. Serniki, makowce, jabłeczniki, pierniki, ciasta z orzechami, czekoladą, alkoholem. Dla dużych zakładów produkcyjnych to zupełnie nieopłacalne. Nie reklamują się i nie rozprowadzają ciast po sklepach - pracują praktycznie na zamówienie.
Zresztą inaczej byłoby trudno - naturalne składniki nie mają długiego okresu przydatności. Dorota wystrzega się półproduktów. Śmietana, twaróg, jajka - wszystko musi być swojskie. Na początku nie rozumiała klientów, którzy zamawiając torty, zastrzegali, żeby nie dodawać bitej śmietany. - Ale dlaczego? - dopytywała się. Okazało się, że ta w dozownikach ze sklepu skutecznie zniechęca klientów.
- U nas bita śmietana smakuje zupełnie inaczej - opowiada z dumą. Dodaje, że do osiągnięcia idealnego smaku przyczynił się również jej pobyt w Niemczech. Gospodarze dowiedzieli się, że pasją młodej Polki są wypieki, więc podsuwali jej fachową literaturę, katalogi, pokazywali strony internetowe, obwozili po sklepach.

Robole z osiedla Huby

Mocną stroną Danusi jest wycinanie figurek. Z masy marcepanowej potrafi zrobić wszystko. W katalogu można zobaczyć twarz obolałego mężczyzny z termometrem w ustach, w szaliku i czapce. Tort w takim kształcie był podziękowaniem za opiekę podczas choroby. Dwóch budowlańców w kombinezonach i szpetne bloki z wielkiej płyty. Rodzina wyprowadzała się z wrocławskiego osiedla Huby do własnego domku, więc koleżanka wpadła na taki pomysł. Telewizor z wyświetlonym na ekranie napisem “60 lat Maciusia”. I już wiadomo, co jest życiową pasją dziadka... Propozycje dla dzieci nie mają końca. Laleczki, osiołki, samochodziki, piłkarze, ukochane postacie z bajek i przedmioty symbolizujące zamiłowania dziecka. Tylko co zrobić, kiedy najdroższą maskotką 3-latka jest wielki szczur? Kiedy klientka odbierała tort z takim wizerunkiem, zawahała się przez moment.
- Siostra zrobiła szczura zbyt realistycznie - komentuje Dorota. Po chwili dodaje: - No tak, robimy różne brzydkie rzeczy...

Czy jest odpowiedniej wielkości?

Najlepszą ilustracją jej słów jest krótka wizyta teściowej. Wpada do chłodni i po chwili wychodzi z tortem przystrojonym... okazałym penisem. - No co, jest odpowiedniej wielkości? - dopytuje się. - Na imieniny sąsiada, będzie miał niespodziankę - pani Helena poklepuje marcepanową ozdobę i znika za drzwiami.
- Tak, teraz już nikt nie zamawia normalnych tortów - wzdycha mąż Staszek.
- Erotyczne rozchodzą się na imprezy dwudziestolatków i trzydziestolatków jak świeże bułeczki.
Klienci zachowują się różnie, wybierając motyw, który najbardziej trafia im do gustu.
- Pewna pani wyraźnie się krępowała, nie mogła znaleźć odpowiednich słów - Asia Malarz uśmiecha się opowiadając tę historyjkę. - W końcu wypaliła: chcę u was zamówić interes.
Jej przeciwieństwem była mama, która rekomendowała swojej osiemnastoletniej córce dwie nagie panie w wyszukanej pozycji miłosnej.
- No, ale dla księży też torty robimy i nawet nas chwalą z ambony - zamyka temat lekko zaniepokojona pani Dorota i podsuwa mi pod nos zdjęcie z całkiem poprawnym motywem muru pruskiego z kościoła w Laskowicach.

Jaki talent, ciężko było

- Gdyby nie babcia, nie mielibyśmy tego wszystkiego - Asia wyczuwa zmianę tematu. Z cukierni do domu jest tylko parę kroków. Pokonujemy zaspy i po chwili jesteśmy już przed odnowionym, pomalowanym na ciemną zieleń rodzinnym domem Żygadłów.
Zaraz przy wejściu po lewej stronie pokój babci. - Dziewczyny odziedziczyły po mnie talent? - cieszy się z komplementu 76-latka.
- Wie pan co, ja wtedy nie myślałam o talentach. Mieliśmy szóstkę dzieci i było nam bardzo ciężko. Mąż pracował na kolei, zarabiał parę grosików, trzeba było dorabiać. W dzień pracowałam na gospodarce, a po nocach szyłam. Ale potem poczułam pociąg do gotowania. Najpierw po sąsiadach, tu wesele zrobiłam, tam wesele... i tak się zaczęło.
Jej historia to zapowiedź tego, co teraz córki robią zawodowo. Ludzie poznali się na Jance. Dostawała zlecenia z całego powiatu, wyjeżdżała do Rogalic i Wrocławia. A przy sobie miała niezawodną ekipę kelnerek, złożoną z córek i wnuczek.
Teraz pani Janina jest dumna z osiągnięć Danusi i Doroty, ale też żałuje ich, że tak ciężko pracują i martwi się, czy im się powiedzie. Po wizycie w Kopalinie można powiedzieć krótko: nieuzasadniona obawa nestorki rodu.

Xawery Piśniak
fot.: Jerzy Kamiński i arch. Doroty Krajewskiej


Napisz komentarz

Komentarze

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: Nata Treść komentarza: Najpiękniejszy prezent na Mikołajki... Data dodania komentarza: 28.10.2026, 19:58 Źródło komentarza: "Dziadek do orzechów", czyli ponadczasowy spektakl dla całych rodzin Autor komentarza: Obywatel Treść komentarza: Jaka narodowwość? Data dodania komentarza: 28.10.2026, 18:13 Źródło komentarza: Fałszywe zgłoszenie bójki i zniszczenia za blisko 14 tys. zł. 34-latek zatrzymany Autor komentarza: Redaktor Treść komentarza: Chwila minęła.. a nawet dwa lata... i jakie efekty? Data dodania komentarza: 28.10.2026, 13:53 Źródło komentarza: OŁAWA Ulica Cicha w błocie. Halo, jest tu jakiś zarządca? Autor komentarza: JANEK Treść komentarza: DRAMAT - proszę o natychmiastową interwencje u wykonawców. Każdy kto porusza się opisywanymi drogami dostrzega: bałagan, niewielką liczbę pracowników - co wpływa na tempo prac, brak logiki w poruszaniu się lewym pasem gdy prawy jest gotowy, brak remontu lewej nitki na trasie Oława - Janików, fatalna nawierzchnia przy mostach - kocie łby na (a idą opady). Data dodania komentarza: 28.10.2026, 13:15 Źródło komentarza: A co z nami, gdy zamkną trasę Oława-Janików? Będziemy odcięci od świata? Autor komentarza: * Treść komentarza: Brawo! Kolejny raz radny powiatowy zwraca się z petycjami dotyczącymi miasta. Szkoda, że tej aktywnej działalności pana radnego nie widać w powiecie. No ale cóż, nie po to się wybiera radnego do RP, żeby cokolwiek robił w powiecie. Takie życie. A do meritum. Kolejny raz pisze pan bezosobowo, że w „imieniu mieszkańców”. Proszę napisać czyim, konkretnie. Niech się okaże, czy rozmawiał pan z jakimkolwiek mieszkańcem, bo jakoś panu nie wierzę. A po drugie, jako długoletni pracownik PKP, proszę wszystkim wyjaśnić, jakie są procedury dotyczące załatwiania jakichkolwiek spraw związanych z koleją. Jakie są terminy, jak i z kim można się „dogadać”, kto się przyzna, że jest właścicielem terenu, kto podejmie i kiedy decyzję itd itp. Przecież pan wie jakim „betonem” jest firma pt. PKP. Data dodania komentarza: 28.10.2026, 13:04 Źródło komentarza: Radny Drabiński: - Mieli dwa lata, żeby się dogadać Autor komentarza: Nic? Treść komentarza: A co w tej sprawie zrobiła radna z PiS która mieszka tam w pobliżu? Data dodania komentarza: 28.10.2026, 12:33 Źródło komentarza: Radny Drabiński: - Mieli dwa lata, żeby się dogadać
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama