Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 13 czerwca 2026 00:49
ZOBACZ:
Reklama Aftermarket Oława
Reklama
Reklama Tauron
Reklama Jaśnikowski
Reklama BMM

Starocie pana Leszka

Aby wejść na jego podwórko, trzeba przejść przez piękną starą bramę. Gdy się to zrobi, oczom ukazuje się zwyczajny plac, jakich wiele. Dopiero po chwili wzrok zaczynają przykuwać stojące tu i ówdzie relikty przeszłości
Podziel się
Oceń

Owczary. Gospodarstwo pełne „skarbów”

Leszek Borowiec to 60-letni mieszkaniec Owczar. Tym, co go wyróżnia od innych mieszkańców tej wsi, jest jego hobby. Nie przejdzie on obojętnie koło starej rzeczy.
- Od małego interesowałem się starociami - mówi.     - Zbierałem monety, zdjęcia. Po wojnie wszędzie dużo łusek było, niektórzy koledzy znajdywali amunicję, a nawet stare pieniądze. Jak byłem mały, lubiłem słuchać opowieści, zwłaszcza o Piłsudskim oraz o II wojnie światowej. Dowiedziałem się, że na moim podwórku stacjonowały wojska niemieckie oraz przywieziono działo, które ostrzeliwało czerwonoarmistów w 1945 roku. Tamci też strzelali i zniszczyli kilka pobliskich stodół. W czasie odwrotu prawdopodobnie niemiecki czołg zahaczył o bramę. Po wojnie odremontowaliśmy. Jeszcze jak chodziłem do podstawówki, to w sadku leżało pełno pocisków. W latach siedemdziesiątych, jak kopano rowy melioracyjne, to odkryto pociski. Przyjechali saperzy i zabrali wszystko, co niebezpieczne. Była jeszcze jedna pamiątka, wózek na amunicję. Stał w sadzie, ale potem tato komuś pożyczył i wózek przepadł. Myślę, że przez to wszystko zrodziła się moja pasja.
Na podwórku stoi stare koło od wozu, jakaś maszyna, która wiele lat temu była wykorzystywana w pracach polowych. Obok w szopie są przedwojenne piece kaflowe, szafy oraz wiele innych ciekawych drobiazgów. W stodole stoi kareta. - Jest ona na jednego konia - mówi Borowiec. - Ciągle sobie obiecuję, że ją wyremontuję i postawię na placu.
Oprócz tego jest na podwórku wiele kamieni.
- Przyniosłem je z pola - mówi gospodarz. - Wyglądają dziwnie, jakby ktoś je kiedyś używał. Niektóre mają naprawdę ciekawe kształty.
Oprócz tych na podwórzu, stoją obok schodów do domu jeszcze dwa marmurowe kamienie. Te już bez wątpienia stanowiły część jakiejś większej całości. - Wyciągnąłem je ze studni wraz z kilkoma butelkami - mówi Borowiec. - Nie wiem, do czego one mogły służyć. Może to były części jakiegoś poniemieckiego pomnika? U nas we wsi zachowało się kilka takich.

Domowe muzeum

Najciekawsze rzeczy trzyma Leszek Borowiec     w domu. Przed wejściem wycieramy buty. Tutaj nawet wycieraczka jest przedwojenna. - Należała do dawnych mieszkańców - mówi. - Musiałem tylko w niektórych miejscach ją pospawać i jest jak nowa. Zbieram praktycznie wszystko, co jest stare. Zachowuję na pamiątkę, potem przekażę wnukom. Widzę po nich, że im też to się podoba. Prawie wszystkie rzeczy z mojej kolekcji znalazłem na swoim podwórku. Sąsiedzi wiedzą o mojej pasji i czasem przyniosą coś, co u siebie znajdą, ale to rzadko. Większość z tego, co mam, pochodzi z mojego gospodarstwa lub pola.
Po wejściu do domu można poczuć się jak w małym muzeum. Na ścianach stare poniemieckie obrazki, bagnety, części dawnych mebli, zdobienia. Można się przejrzeć w przedwojennym lustrze. Po niektórych rzeczach nie widać, jakie są stare. W kolekcji są m.in.: stare monety, książki, gazety, sprzęt gospodarczy, szklane butelki, odznaki oraz wiele innych rzeczy, np. stara bambusowa rączka od parasola. Niektórzy mogliby myśleć, że są to niepotrzebne śmieci, ale każdy z tych przedmiotów jest ważny dla Borowca.
- Ostatnie, co mi wpadło w ręce, to mały medalionik, przedstawiający jakiegoś świętego - mówi. - Znalazłem go w śmieszny sposób. Po prostu leżał na szczycie kretowiska w sadku za stodołą. W okolicy są też inne, mniej chciane pamiątki. W tym roku, jak montowaliśmy płot u sąsiada, to wykopaliśmy pocisk moździerzowy. Na szczęście przyjechali saperzy i zabrali.
W holu wiszą na ścianie stare bagnety, też znalezione w obrębie domu. Jeden był na dnie obornika, kolejny leżał na strychu, inny w piwnicy, jeszcze inny  ukryty w stodole. W kuchni stoi na meblach wiele starych butelek. Prawie wszystkie zachowały się w piwnicy albo na strychu, kilka pochodzi ze studni. Butelki są podpisane, na niektórych zachowały się części etykiet. W sypialni, w ścianie za meblami jest wmurowany sejf. Był już pusty, kiedy osiedlił się tu ojciec Leszka.                             - Kiedy tato tu przybył, na strychach zalegały wielkie paki z częściami do samolotów - mówi. - Prawdopodobnie przywieźli je Niemcy, kiedy zbliżała się Armia Czerwona. Paczek było tak dużo, że brakowało miejsca nawet na siano. Ojciec zawiadomił wojsko, przyjechali i zabrali wszystkie skrzynie. Później przy zamiataniu pozbierałem blaszki, które powypadały w czasie przenoszenia. Trzymam je teraz w wiaderku w szopie.

Podwórkowa historia

Na ścianie w salonie wiszą trzy stare zdjęcia. Przedstawiają podwórko Borowca i prawdopodobnie dawnych gospodarzy.
- Niestety, nie znam nazwisk - mówi. - Są to jedyne zdjęcia starych gospodarzy. Na początku mogli tutaj mieszkać Żydzi, bo na bramie zachowała się mała żelazna flaga z gwiazdą Dawida. Jeżeli tak było, to potem pewnie wyprowadzili się, bo na strychu znalazłem obrazki - pamiątki I komunii  oraz ślubu. Niestety, również bez nazwisk. Gdzieś na podwórku znalazłem tabliczkę z napisem: „Karl Tiffert”, może to jest nazwisko byłego właściciela?
Leszek Borowiec wychował się na tym podwórku. Po ślubie wyprowadził się z żoną, ale dziesięć lat temu wrócili. Stanisława Borowiec podziela pasję męża.
- Uważam, że jest to piękne hobby, kocha je mąż i kocham ja - mówi. - Mam zawsze męża w domu, albo koło domu. Teraz jesteśmy na emeryturze, on przeszukuje każdy zakątek gospodarstwa. Kiedyś kupiłam sobie buty, ale postanowiłam je schować i pokazać mężowi kiedy indziej. Poszłam na strych i w dziurze ukryłam zawinięte w plastikową torbę. Nie wiem, jak on je tam znalazł. Przyniósł mi je wieczorem. Mówił, że poszedł na strych i coś go tknęło, żeby zajrzeć do tej dziury. A ja naprawdę daleko je wepchnęłam. On zna każdy zakamarek w gospodarstwie. Odkąd pamiętam, to zawsze znosił do domu rzeczy, które go interesowały. Pewnego dnia przyniósł mały kamień z pola. Nie wiem, jak można na takim dużym polu zobaczyć taki mały kamyczek w czasie orania. To chyba musi być jakiś wrodzony dar. Widzę jak się cieszy, gdy coś znajdzie. Nawet jak jest to jakiś mały kamyczek, który dla mnie wydaje się zupełnie zwyczajny. On w tym kamyczku widzi coś innego, a to jakiś nietypowy kolor, innym razem kształt. Mnie też to wciąga. Kocham go i jego hobby.

Tekst i fot.: Piotr Turek
 


Napisz komentarz

Komentarze

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: oławianin Treść komentarza: Dlaczego nie wykorzystują budynek po dawnej ubezpieczalni na Sikorskiego. Lokalizacja dobra, budynek wymaga kapitalnego remontu i jest własnością podobno starostwa czyli skarbu państwa. Data dodania komentarza: 12.06.2026, 21:54 Źródło komentarza: Czy nowy budynek sądu musi być "tak daleko"? Autor komentarza: Obserwator Treść komentarza: Nie pierwszy i ostatni kardiolog przyjmujący na NFZ. Bardziej bym martwił się brakiem lekarzy POZ, których dr Bolanowski nie umiał zachęcić do stałej pracy w przychodni. To oni stanowią front w przychodni. Decyzja Pana Burmistrza dotyczy odwołania z pełnienia funkcji prezesa. Nadal jest kardiologiem i może przyjmować tzw swoich pacjentów. Zobaczymy na ile jest związany z pacjentami, czy tylko wiązał go stołek prezesury. Podejmując się pełnienia funkcji prezesa trzeba pamiętać " prezesem się bywa, a lekarzem się Jest". Myślę że Pan prezes jest lekarzem. Data dodania komentarza: 12.06.2026, 20:32 Źródło komentarza: Janusz Bolanowski odwołany z funkcji prezesa Przychodni Rejonowo-Specjalistycznej Autor komentarza: * Treść komentarza: Pewnie masz dużo racji w tym co piszesz, ale zgodnie z art. 188 ustawy Prawo Wodne, obowiązek dbania o wały nałożony jest na ich właścicielu. A właścicielem wszelkich wodnych urządzeń, w tym wałów, są Wody Polskie, a nie starosta, wójt, burmistrz. Więc wszelkie zgłoszenia jak najbardziej ale przeciwko Wodom Polskim. Polecam ustawę Prawo Wodne. Data dodania komentarza: 12.06.2026, 20:02 Źródło komentarza: Miasto: - Wody Polskie nie reagują Autor komentarza: Zdziśka ze zwierzynca Treść komentarza: O gocha tirówka się pokazała Data dodania komentarza: 12.06.2026, 19:00 Źródło komentarza: 194 zgłoszenia do Krajowej Mapy Zagrożeń Bezpieczeństwa w maju Autor komentarza: mieszkaniec oławskiej ziemi Treść komentarza: Dzień dobry. Szanowny Panie Redaktorze, niestety jak czytam te informacje zarówno na Waszej stronie jak i na portalu Oława 24 zastanawiam się, czy to są żarty, czy też zła wola włodarzy miasta i nie tylko. Ale w tym konkretnym przypadku jak piszecie i to słusznie ...OBOWIOĄZEK koszenia poboczy dróg czy wałów naszych, oławskich cieków wodnych stoi po stronie różnych instytucji w tym Jednostek Samorządu Terytorialnego oraz Wód Polskich. Zatem jeśli to obowiązek, to ktoś kto nie realizuje takiego (swojego) obowiązku do którego jest zobligowany przepisami prawa a dotyczy to np. organu - czyli Wójt, Burmistrz, Prezydent czy Starosta o innych organach nie wspomnę po podlega karze. O takich przypadkach mówi właśnie art. 231 kk. Czy zarośnięte trawa lub zakrzaczone pobocze może ograniczyć widoczność między innymi dla kierowcy, pieszego. Ależ oczywiście. A może być to jedna z przyczyn zdarzeń lub wypadków. Ależ oczywiście. Czy niekoszone wały mogą spowodować w określonych przypadkach (obfite opady deszczu) opór i zdecydowane spowolnienie przepływu wody w ciekach wodnych a tym samym groźne ich spiętrzenie lustra? Oczywiście, że tak. To mój Szanowny Panie Redaktorze trzeba takie przypadki zgłaszać do Prokuratury lub do miejscowej i właściwej dla miejsca tego pobocza, wału jednostki Policji. Może wtedy osoby odpowiedzialne ruszą swoje 4 (cztery) litery i wykonają po prostu swój obowiązek, do którego jak piszecie są ZOBOWIĄZANI. Tylko tyle, albo aż tyle. Dlatego tez moja propozycja brzmi niech cały ten artykuł trafi jako zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa i może ten niekorzystny trend wreszcie się zmieni a my przestaniemy o tym mówić i pisać zajmując się innymi tematami ważnymi dla miasta, gminy i powiatu. Data dodania komentarza: 12.06.2026, 18:52 Źródło komentarza: Miasto: - Wody Polskie nie reagują Autor komentarza: zrozpaczony Treść komentarza: Jak u mnie zadomowiły się murarki to też mam zgłaszać? I czy pszczoły dostaną jakieś małe tablice rejestracyjne? Wtedy będę wiedział do którego sąsiada zgłosić się po miód. Data dodania komentarza: 12.06.2026, 18:30 Źródło komentarza: Ważne dla pszczelarzy. Termin mija 18 czerwca
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama